*Ciapacz pov*
-I jak smakowało?- pyta Abdul.
-Ohh, jaa. Był wyśmienity. Gdzie ty się nauczyłeś takie dönery robić?
-Nawet nie pytaj. Urodziłem sie Arabem, więc to oczywiste, że umiem dobrze przyrządzić golonę.
Nagle do baru wbija grupa zamaskowanych talibów.
-على الأرض!-krzyczy jeden z nich.
-Pardon?-pyta jakiś czarny pseudo francuz.
Ciapacz patrzy na niego wściekle i strzela w łeb czarnuchowi. Cała klienteria wpada w popłoch.
-Kurwa! Na ziemię, bo was też rozstrzelam!- krzyczy jeden z osmanów.
Wszyscy obecni w barze kładą się na ziemię, wszyscy tylko nie ja i Abdul.
-الجحيم! Czemu nie wykonujecie moich rozkazów!- wrzeszczy wściekle terrorysta.
-Bo nie zamierzam płaszczyć dupska przed jakimś قضيب!- krzycze.
-Jak ty mnie nazwałeś!?
-Po imieniu.
-Zapłacisz srogo!- grozi po czym rzuca się na mnie.
Walczę z talibem na pięści. Jest dzielny, ale to ja mam przewagę. Podnoszę karaczana jedną ręką i rzucam w stronę stolika. Ten krzyczy z bólu wśród akompaniamentu łamiących się kości. Mój kumpel dołącza do mnie.
- Który następny?- woła.
Zaczynamy walczyć z terrorystami. Jest łatwiej niż myślałem, te pizdy nie potrafią porządnie przyłożyć! Nagle jeden z nich odbezpiecza granat i ogłusza nas huk. Wokół mnie roztacza się mgła. Słyszę jakieś krzyki. Nagle ktoś powala mnie na ziemię.
-Zostaje mesie zatrzymany za rozbój w biały dzień!- mówi jakiś francuski oficer.
-Ale ja nic nie zrobiłem!
-Tylko winny się tłumaczy! Powiesz to osobie, która będzie cię przesłuchiwać. Jak na razie jedziesz na komisariat!
-قضيب!- zakląłem pod nosem.
********************************************************************************************
*Anita pov*
Stoję na przeciwko luwru. Na żywo wygląda jeszcze piękniej.
-Jak ci się podoba ReTo?-pytam.
Robi wrażenie
-To prawda. Gdzie chcesz teraz iść?
Może do Łuku Triumfalnego albo Notre Dame?
-Zawsze chciałam zobaczyć te słynna katedrę!
To chodźmy!
Po czym ruszam w stronę katedry Notre Dame. Ludzie dziwnie się na mnie patrzą, jakbym była chora psychicznie, końcu nie słyszą Igora. Ale mam ich w piździe! Liczy się tylko ten wieczór i to, że mogę go spędzić z moją miłością życia!
**********************************************************************************************
*Cypis pov*
-Vous êtes bon- mówi moja dziewczyna na jedną noc.
Nawet jej nie rozumiem. Postanowiłem ją przeruchać, bo miałem chcicę. Ale już mi się znudziła. Postanawiam znaleźć nową ofiarę mojego schwanza.
-Au revoir mademosselle!- mówię.- Miło było, ale to koniec!
-Quel? Nie możesz tak sobie iść!- krzyczy suka- mieliśmy być razem!
CZYTASZ
Rap Battle [UKOŃCZONE]
FanfictionJesteś napaloną 13 latką? Lubisz raperów? Szukasz powieści, która będzie obfitować w dramat, akcję i romans? A więc to odpowiednie opowiadanie dla ciebie! Nie czekaj i czytaj już teraz! UWAGA! TYLKO DLA DOROSŁYCH CZYTELNIKÓW!
![Rap Battle [UKOŃCZONE]](https://img.wattpad.com/cover/153172684-64-k944909.jpg)