Jesteś napaloną 13 latką? Lubisz raperów? Szukasz powieści, która będzie obfitować w dramat, akcję i romans? A więc to odpowiednie opowiadanie dla ciebie! Nie czekaj i czytaj już teraz!
UWAGA! TYLKO DLA DOROSŁYCH CZYTELNIKÓW!
Dojeżdżamy właśnie do Watykanu. To koniec naszej wycieczki. Jeśli wszystko gładko pójdzie to już niedługo ReTo odzyska swoje ciało. Natomiast jeśli nie będzie szło gładko, to użyjemy wazeliny, bo jest jej trochę na zbyciu...
-Uwaga uwaga!- krzyczał Malik- Jesteśmy w Rzymie! Teraz tylko musimy przedrzeć się do centrum i będziemy w Watykanie.
-Skoro mamy trochę czasu- zaczął Taco- to może by tak coś zwie...
-NIE!- zaprotestowaliśmy jednogłośnie.
-Mam już po ikrę tego zwiedzania- mówił Żabson- zawsze wpakujemy się w coś złego. Jak uda nam się dotrzeć do Bazyliki Sante Pablo to już będzie sukces..
-Racja-przytaknęłam.
Zatrzymaliśmy się jeszcze przy rzymskiej Żabce, ponieważ Żabson nalegał aby kupić kawior.
-Słuchajcie! Ten jest pryma sort! Bierzemy go! -płaz podszedł do kasy, a ja zaczęłam przyglądać się Malikowi nagrywającemu coś na instastory.
-Słuchaj zielona budka, ty mi tu nie rób jakichś marnych podrób Zappa, bo Zappa to ci się nie uda podrobić!- mówil Mosa do podrabianego Iphona 7. Ludzie skrzywili się na widok ciapacza z telefonem w sklepowej zamrażarce.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Wróciliśmy ze sklepu i wsiedliśmy do vana.
Jesteśmy tak blisko, więc jak teraz coś się spieprzy to..
-No rzesz عاهرة!- zaklął Don- Oni robią jakiś włoski strajk czy co? Ten korek ciągnie się i ciągnie!
-Pokaż im Fak Ju przez okno- zaproponował Cypis.
Café Arabica otwiera okno vana i wystawia przez nie swą potężną łapę zgiętą w niechlubny znak.
-Presto!- wydziera się na włoskich kierowców.
Nagle wszystkie twarze kierują się na naszego kierowcę. Tłum wściekłych Włochów wpadł w szał. Wszyscy zaczęli krzyczeć coś w niezrozumiałym dla mnie języku Pastalliano wymachując przy tym rękoma.
- Trzepoczą się jak gołębie- powiedział Que- a wiem coś o tym, bo w końcu znam Krzy Krzysztofa..
-Zróbcie mi miejsce!- rozkazał przedstawiciel rodu Rak- ja z nimi pogadam.
Solo podchodzi do okna. Składa dłoń w narodowy gest Makaroniarza i zaczyna wydzierać się jak Janusz przy otwarciu nowej kasy:
-Mortadella! Gusseppe adagio kurviduplo Picolo! Andante! Andante! Da capo al Fine! Fortissimo piano forte!
Rozwścieczony tłum z pochodniami i widłami rozstępuje się jak na widok mesjasza.