26 February YEAR19

112 4 5
                                        

Jjk POV

Nie mogłem w to wszystko uwierzyć. Tak bardzo chciałem by Taehyung był zdrowy. Wiem że spieprzyłem ale to było dla jego dobra. Niby mogłem mu powiedzieć o zakładzie i o tym dlaczego to zrobiłem ale bałem się. Przecież on by mnie wtedy mógł odrzucić, ale z drugiej strony nie bolało by go to tak bardzo.
Jestem po prostu głupi.

Z Jiminem i Yoongim obgadaliśmy wszystko wczoraj i dzisiaj przychodzimy razem. A na następne dni mamy już ustalony grafik odwiedzin. Ja już jutro zaczynam swoją zmianę. Mam nadzieję że już dziś uda mi się wyjaśnić mu wszystko, a jak nie to może jutro się uda.

Spojrzałem na zegarek. Była 14:29. Czyli jestem troszkę przed czasem bo nasze Yoonminki poszły jeszcze do sklepu po ulubione ciastka Taesia.

-no w końcu jesteście-powiedziałem gdy zobaczyłem ich w końcu na horyzoncie.

-nie narzekaj. To nie ty musiałeś użerać się z babą która powiedziała że homo nie obsługuje.-(Min)

-która to szmata-powiedziałem i teatralnie podciągnąłem rękawy stawiając dwa kroki do przodu w stronę sklepu, ale jimin złapał mnie za rękę.

-nie wydurniaj się króliku tylko chodź bo Tae czeka.-(Park)

-OkOk idziemy

Po chwili znaleźliśmy się przy odpowiednich drzwiach i weszliśmy do środka. Na łóżku siedział Tae z tacką na której leżał talerz z mandoo (po polsku się pisze mandu ale zachowałam angielską romanizację. 만두 to odpowiednik pierogów).

-dzień dobry panie Lee. Cześć Tae-(jimin)

-Hej- uśmiechnął się do nas swoim kwadratowym uśmiechem.

-czemu nie jesz?-powiedział jimin gdy usiedliśmy sobie na krzesłach, które postawiliśmy obok łóżka.

-jem przecież

-ile zjadłeś? Przecież masz pełny talerz.

-jednego?-szepnął

-Taeś ty musisz coś jeść. W tej chwili masz zjeść drugiego.

-ale jimin ja nie mogę

-jeśli teraz nie zjesz to zaproszę tu Jina i wyobraź tylko sobie jakie pyszności ci przyniesie co? I jeszcze cię przypilnuje byś zjadł wszyściuteńko. Więc jak? Jesz?

-tak-odburknął

Gdy talerz był do połowy pusty Tae odłożył go na półkę i oznajmił że więcej nie wciśnie no pęknie.

-hej tae..?-w końcu się odezwałem

-h-hej-spuścił lekko głowę. Było mi troszkę przykro z tego powodu, ale spodziewałem się tego.

-jak się czujesz?

-całkiem dobrze. Emmm... dziękuje ci za wszystko. Za to że mimo tego że cię odtrącałem to ty mi i tak pomogłeś. Przepraszam...

-nie przepraszaj-przerwałem mu- to ja powinienem cię przeprosić za to że ci wcześniej nie powiedziałem o tym całym zakładzie i nie wyjaśniłem dlaczego to zrobiłem. Jeśli dasz mi teraz szansę to postaram ci się wszystko odpowiedzieć.

-do-dobrze

-a więc jak dobrze wiesz mój ojciec jest prezesem bardzo wpływowej firmy w której również pracuje mój brat. Niby ojciec pozwala mi być kim chcę ale jeśli bym popełnił błąd i zwrócił się go o pomoc to ten automatycznie włączył by mnie do swojej firmy, co zrobił z moim bratem. On wiedział że jeśli poproszę o małą sumkę ze jakąś rzecz to to nie będzie wystarczające, bo zawsze mogę odmówić jakby nigdy nic. Lecz pewnego dnia miałem... przejaw buntu?.. chyba tak można to nazwać i... zacząłem chodzić do klubów piłem alkohol paliłem, aż w końcu w moje posiadanie wpadły narkotyki. Na początku mi się spodobało i kupowałem więcej by czasami sobie odlecieć. Tak naprawdę się nie uzależniłem ale zadłużyłem. Nie mogłem poprosić o nie ojca bo wiedziałem jak to się skończy więc zbierałem pieniądze i powoli im oddawałem. Nie dawno się wkurzyli i zaczęli grozić moim bliskim w tym też tobie, yoongiemu. Bałem się o to bo wisiałem im jeszcze 2 i pół miliona won. Gdy od Jea dowiedziałem się że mnie lubisz to skakałem w środku ze szczęścia, wtedy też zaproponował mi ten zakład. Wiedziałem że jest to złe ale wolałem byś był bezpieczny. Nigdy nie chciałem cię wykorzystać, a raczej ochronić lecz jak zawsze wyszło mi to pokracznie. Błagam cię wybacz mi moją głupotę. Ja... ja cię kocham Taeś... Proszę. Wybacz mi -popłakałem się wypowiadając ostatnie zdania, a gdy w końcu uniosłem głowę to zobaczyłem że Tae też płakał.

Pomachał ręką na znak bym się przybliżył po czym przyciągnął mnie do krótkiego, motylego pocałunku- wybaczam ci... ja tak naprawdę nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Też cię kocham

-WAAAAAAAAAA NASZE TAEKOOKI ZNOWU RAZEM

-kochanie nie drżyj się bo ich peszysz

-ale jak mam nie fanboy'ować jak oni się w końcu pogodzili noooooo... ㅜㄷㅜ(płacząco-krzycząca mordka jimina)

Resztę dnia spędziliśmy już w miłej atmosferze i nie mogliśmy uwierzyć jacy jesteśmy teraz szczęśliwi w swoich objęciach.























Szkoda tylko że szczęście jest ulotne i łatwo je stracić.
______________
Przepraszam że wczoraj nic nie dodałam ale byłam tak zawalona że się nie wyrobiłam.
Do piątku💜

Siblings ✔️Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz