Boruto ostatnio dużo myślał. Myślał o jego relacji z Mitsukim. Bez wątpienia łączyła ich bardzo silna więź. Niewytłumaczalnie silna. Nie mógł zaprzeczyć, że uwielbiał spędzać z nim czas, a na myśl o spotkaniu czuł przyjemne ciepło we wnętrzu. Uwielbiał patrzeć w jego oczy. Były tak piękne, o unikalnej barwie. Spojrzenie świdrowało i powodowało dziwny ucisk w żołądku. Jego śmiech był cudowny. Gdy tylko go słyszał, on też miał ochotę się śmiać. I chociaż nie chciał do siebie tego dopuszczać, to podświadomie wiedział, że jego uczucia do Mitsukiego są silniejsze, niż do kogokolwiek innego.
-Hej, blondi - jasnowłosy szturchnął go ramieniem - Co ty taki zamyślony?
-J-ja... - wyjąkał - Ja już sam nie wiem...
Ostatnie zdanie wypowiedział tak płaczliwym tonem, że chłopak popatrzył na niego pytającym wzrokiem.
-Wszystko w porządku? - spytał, nie kryjąc zaskoczenia.
-Tak... Nie... Nie wiem... - wyszeptał, wtulając się w bok przyjaciela - Ja nic już nie wiem...
-Co ci tak nagle odwaliło? - jasnowłosy wyglądał na zmartwionego.
-Chodzi o to... że... chodzi... o ciebie - powiedział, drżącym głosem.
-O mnie?
-T-tak... - wziął głęboki wdech - To znaczy...
Wtedy poczuł, jakby zabrakło mu słów. W końcu jak miał wytłumaczyć Mitsukiego, co czuje, skoro sam tego nie wiedział.
-Nieważne - wyszeptał - Zapomnij.
Mitsuki wpatrzył się w sufit. Przez dłuższą chwilę nikt nic nie mówił, a niezręczna cisza wisiała w powietrzu.
-Boruto... - blondyn poczuł dreszcz na sam dźwięk swojego imienia, wypowiadanego przez chłopaka - Wiesz... Dla mnie jesteś wyjątkowy.
Na te słowa poczuł coś na kształt strzały gorąca, przeszywającej jego ciało. Zasłonił twarz, by ukryć zaczerwienienie.
-I... Myślę, że powinieneś wiedzieć. Na początku sam nie byłem tego pewien, ale teraz już wiem. I chcę, żebyś ty też wiedział.
Z każdym wypowiadanym przez niego wyrazem Boruto czuł, że doskonale wie, co Mitsuki chce powiedzieć. Jednocześnie chciał to usłyszeć i błagał, by tego nie mówił. Nie teraz. Nie tutaj. Nie w ten sposób.
-Ja cię kocham, Boruto.
Te cztery słowa uderzyły w niego z tak ogromną mocą, że poczuł to niemal fizycznie. Jego umysł wypełniły przeróżne myśli, a do duszy napłynęły zmieszane ze sobą emocje, w rezultacie tworząc dziko szalejącą w jego wnętrzu pustkę. Spodziewał się tego. Wiedział to. Ale nie sądził, że nadejdzie tak szybko i z taką mocą. Uczucia przeszywały jego serce, niczym strzały wywołując tym silny ból. Jego fale przychodziły w silnych skurczach, ściskających jego duszę. Jednocześnie gorąco ogarnęło jego ciało, a na czole pojawiły się krople potu. Próbował coś powiedzieć, ale nie mógł wydusić z siebie żadnego słowa.
-Blondi... Wiem, o czym myślisz. Widzę to w twoich oczach - odezwał się łagodnym głosem - Boisz się. Boisz się, bo nie jesteś pewien, co czujesz. Myślisz, że ja się nie boję? Cholernie się boję. Boję się, że stracę cię po tym wszystkim, co teraz powiedziałem. Nigdy bym tego nie przeżył. Ciężko to przyznać komuś takiemu jak ja, ale stałeś się najważniejszą osobą w moim życiu. Po tych kilku miesiącach nie wyobrażam sobie żyć bez ciebie. Nie ma chwili, żebym o tobie nie myślał. Nie ma dnia, żebym nie chciał być blisko ciebie. Gdybyś tylko czuł to samo...
Zapadła cisza.
-J-ja... - zająkał się chłopak. Jasnowłosy patrzył na niego w oczekiwaniu.
-J-ja... nie wiem... - wyszeptał - Przepraszam...
Przez chwilę żaden z nich się nie odzywał.
-Boruto, daj mi szansę.
-C-co masz na myśli?
-Jeśli uznasz, że to nie jest to uczucie, w porządku. Ale... - urwał - Daj mi szansę pokazać ci moją miłość.
***
Hej, hej kochani.
Obecnie wprowadziłam małe zmiany w fabule, którą miałam zaplanowaną, więc przepraszam, jeśli wyszło troche chaotycznie.
W następnym rozdziale będzie się działo. Wyczekujcie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
A tymczasem
Trzymajcie się i bayo ❤
CZYTASZ
It's not THAT ✔
FanfictionBoruto będąc w drugiej klasie liceum dołącza do nowej szkoły. Nikogo tam nie zna i początkowo trudno mu się odnaleźć w innym środowisku, niż jego dotychczasowe. W dodatku w szkole są dwa gangi, na które lepiej uważać. Wtedy jeszcze nie wie, że jego...
