17.

844 63 6
                                        

-Nie powinnaś tyle jeść - odezwał się Mitsuki.
-Będę jeść, ile chce - Chouchou pokazała mu język, po czym wgryzła się w burgera. Kupili jedzenie na wynos i właśnie siedzieli w domu żółtookiego.
-Ale nie za moje pieniądze - burknął.
-Żałujesz swojej ulubionej przyjaciółce? - teatralnie machnęła ręką.
Chłopak westchnął tylko i nie odpowiedział. Boruto zaśmiał się cicho. Tak zabawnie się kłócili. Od razu było widać, że łączy ich silna więź.
-Co cię tak śmieszy, blondi? - jasnowłosy odwrócił się w jego stronę.
-A nic, nic - niebieskooki uśmiechnął się.
-Jesteś pewien? - chłopak przysunął się do niego - Hmm?
-Yhymmm - jego uśmiech rozszerzył się na całą twarz, gdy obserwował poczynania przyjaciela.
-Czyyy jeeesteś tegooo pewieeen? - spytał, specjalnie przeciągając sylaby, po czym połaskotał go w bok. Boruto wybuchnął śmiechem, odsuwając się na bezpieczną odległość.
-Awww... - rozmarzyła się dziewczyna - Co za słodki widok.
Blondyn poczuł pieczenie policzków, co starał się ukryć, zasłaniając twarz ręką.
-Zamknij się - rzucił jasnowłosy, na co Chou zachichotała. Przewrócił oczami.
-To co robimy z tym wieczorem? Zamawiamy pizze? - wpatrzyła się w niego, podpierając brodę ręką.
-Tobie już chyba wystarczy na dzisiaj - zaśmiał się - Odprowadzimy cię do domu. Tak, Boruto?
-Jasne - uśmiechnął się - Ktoś musi ją bezpiecznie doprowadzić.
-Nie mówcie tak, jakby mnie tu nie było - udało obrażoną - Ale jak chcecie mnie odprowadzać, to nie odmówię. Może po drodze wstąpimy po burgery?
-Przestań wydawać moje pieniędze - Mitsuki pociągnął ją ku górze - Idziemy.

*

Była już dosyć późna godzina i telefon brązowowłosej ponownie zadzwonił. Zerknąła na niego.
-Rany... przecież zaraz będę - westchnęła, rozkładając ręce.
-Ale twoi rodzice o tym nie wiedzą - zauważył Boruto.
-Niepotrzebnie się tak martwią - wymamrotała, po czym dodała - Mam przecież najwspanialszego ochroniarza na świecie.
Ze śmiechem klępnęła Mitsukiego w ramię.
-Ta, możesz czuć się bezpieczna - odparł w rozbawieniu - Ochronię cię przed jedzeniem zbyt dużej ilości burgerów.
Blondyn wybuchnął śmiechem, a dziewczyna naburmuszyła się.
-Ale śmieszne - przewróciła oczami.
-Jesteśmy na miejscu, księżniczko - Mitsuki teatralnie wskazał na jej dom.
-Och, dziękuję, że prześliście ze mną te 10 minut - powiedziała z ironią, po czym zaśmiała się cicho - To do jutra.
-Narka - mrugnął jasnowłosy.
-Pa... - Boruto jeszcze przez chwilę patrzył za oddalającą się Chouchou.
-No to co, blondi - uśmiechnął się Mitsuki - Teraz muszę odprowadzić ciebie.
Boruto kiwnął głową z zadowoleniem. Nie chciał jeszcze żegnać się z chłopakiem.
Ruszyli ulicami miasta. Wokół było już dosyć ciemno. Tylko blade światła latarnii oświetlały im drogę, a chłodny wiatr rozwiewał włosy.
-Mitsuki... - odezwał się niebieskooki.
-Hm?
-Ty i Chouchou... jesteście bliskimi przyjaciółmi, prawda?
-Tak jakby - odparł chłopak - Poznaliśmy się jeszcze w podstawówce. Wtedy niezbyt się lubiliśmy.
Boruto wpatrzył się w niego.
-Chou nigdy nie należała do... chudszych dziewczyn. Więc raczej nie cieszyła się dużym zainteresowaniem. Chociaż... pamiętam, kiedyś był taki jeden głupek. Spodobało mu się w niej to, że mimo szyderstw z powodu jej wagi, nigdy się nie załamywała i zawsze robiła to, na co miała ochotę. Nie oglądała się na innych. No ale ten, odrzuciła go. Powiedziała, że  ktoś inny jest dla niego stworzony. Tylko jeszcze tego kogoś nie znalazł. Po tym on strasznie ją znienawidził i ciągnęło się to do czasu, aż w liceum skończyli razem w klasie. Dopiero wtedy udało im się odnaleźć wspólny język i polubić siebie nawzajem. Jako przyjaciół.
Boruto słuchał w milczeniu.
-Czy ten głupek to ty? - zaśmiał się cicho.
Jasnowłosy kiwnął głową.
-Ale słowa, które wypowiedziała tamtego dnia dały mi do myślenia i pozwoliły odkryć, kim naprawdę jestem. Zawdzięczam jej moją tożsamość.
Blondyn popatrzył na niego pytającym wzrokiem.
Czemu on czasem musiał tak gadać od rzeczy...
-Odkryłem, że to, co czułem nie było miłością. Ani nawet zauroczeniem. To był zwykły podziw. I odkryłem też, dlaczego. Że nie mogłem tego do niej czuć. Dzięki temu zdałem sobie sprawę, że jestem gejem. I zawsze będę jej za to wdzięczny.
Boruto poczuł ciarki na plecach. Już wcześniej to podejrzewał. A nawet nie podejrzewał, tylko wiedział. Był pewien. Ale teraz, gdy usłyszał to od niego...

***
Przepraszam za to jednodniowe opóźnienie. Miałam to kończyć pisać wczoraj, ale doznałam nagłego natchnienia na narysowanie Shisuiego, Itachiego i Sasuke. No i końcowo ładnie wyszło, więc niczego nie żałuję 😝
Jak tam się trzymacie?
Widzimy sie standardowo za około 5 dni 😀
Bayo ❤

It's not THAT ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz