Chouchou przeszła obok swojej ulubionej restauracji, jednak nie czuła się głodna. Wyminęła ją i skręciła w wąską alejkę. Przemykała między budynkami dobrze znaną jej uliczką. Była to najkrótsza droga do domu Mitsukiego. Gdy w końcu wypadła na główną ulicę, ruszyła szybkim krokiem w odpowiednim kierunku. Mitsuki od trzech dni nie pojawił się w szkole. Musiała z nim porozmawiać. Prawdopodobnie był w domu. Jeśli unikał Boruto, a ewidentnie tak było, nie mógł nigdzie wychodzić. W końcu dopadła do drzwi jego domu i zapukała. Jeśli otworzy jego ojciec, to znaczy, że jednak go nie ma. Klamka poruszyła się i drzwi powoli uchyliły. We wnętrzu domu panowała ciemność i jedyne, co dziewczyna mogła dostrzec, to para żółtych oczu.
-Czego chcesz? - usłyszała ciche pytanie - Mówiłem ci, że nie chcę nikogo widzieć.
Brązowowłosa szarpnęła za drzwi i przepchnęła się do środka.
-Ej, co ty... - chłopak pod wpływem odepchnięcia stracił równowagę i było słychać, jak upada na podłogę.
-Co ty do cholery wyprawiasz?! - wrzasnęła, jednocześnie szukając palcami na ścianie włącznika światła. Gdy w końcu na niego natrafiła i pomieszczenie rozbłysło, przeżyła szok. Twarz Mitsukiego była jeszcze bledsza, niż zwykle, włosy pozostawały w nieładzie. Pod oczami widniały ciemne smugi, a jego wzrok był zaszklony.
-Matko boska, Mitsu, co się z tobą stało - uklęknęła przy nim. - Kiedy ostatnio coś jadłeś? Albo spałeś? Nie masz gorączki?
-Nic mi nie jest - mruknął, oplatając ręce wokół nóg. - Daj mi spokój.
-Gdzie twój ojciec? Pozwolił na to?
-Pojechał na jakieś szkolenia. Nie będzie go do końca tygodnia.
-To możesz mi wytłumaczyć co ty do cholery robiłeś przez te trzy dni?
-Nic specjalnego - odparł. - Głównie leżałem.
-Wyglądasz strasznie - powiedziała, analizując jego twarz. - Kiedy ostatnio spałeś?
-Sam nie wiem - spojrzał w sufit, podpierając się o ścianę. - Próbowałem zasnąć, ale nie mogłem zmróżyć oka.
-Boże...
-Nie mogę spać, nie mogę jeść... Wszystko wydaje się takie puste.
-Ty mi tu zaraz zejdziesz - z przerażenia zasłoniła usta ręką. - Nie możesz się tak zachowywać. Boruto by...
-Nie mów o Boruto - przerwał jej. - Proszę.
Na chwilę zamilkła.
-Mitsu... - przeczesała jego włosy - Co się wydarzyło między tobą, a Boruto?
Odwrócił głowę i spojrzał na nią wzrokiem wyrażającym "serio myślisz, że ci powiem?".
-Jeśli nie wiem, co się stało, nie mogę wam pomóc.
-Nam już nikt nie pomoże. Wszystko skończone. Skrzywdziłem go. Skrzywdziłem, rozumiesz...
-O czym ty...
-Nie chcę, żeby myślał, że musi ze mną być, bo inaczej coś mu się stanie. Nigdy bym mu nic nie zrobił. I nigdy bym go do niczego nie zmusił. Nie ma nikogo na tym pieprzonym świecie, kto liczy się dla mnie bardziej, niż on.
-Więc mu to powiedz.
-To już nie ma sensu. Jeśli ma być szczęśliwy, to tylko beze mnie. Nie chcę dłużej zatruwać mu życia. A nawet jeśli by mnie kochał, to ta miłość tylko zrujnowałaby mu życie. Nie jestem dobrym człowiekiem. Nigdy nie byłem. To tylko by go zniszczyło. Tak jest nawet lepiej...
-Lepiej dla kogo? - przerwała mu, oburzona.
-Dla nas. Obu.
-No ty sobie chyba żartujesz. Debilu, jemu na tobie zależy. Codziennie o ciebie pyta.
-N-naprawdę?
-Tak, naprawdę - odparła, rozdrażniona jego zachowaniem. - On przestał się ciebie bać już bardzo dawno temu. Rozmawiałam z nim, wiem to. Więc przestań sobie wmawiać, że jest inaczej.
Przez chwilę oczy Mitsukiego rozbłysły, lecz zaraz potem znów stały się smutne.
-Nawet jeśli, to czy bycie z przywódcą gangu, który ma wielu wrogów i w dodatku nie panuje nad swoimi rządzami jest czymś dobrym dla kogoś takiego?
Wzięła głęboki wdech. Jak on nic nie rozumiał...
-Czy to ma znaczenie, jeśli on cie kocha?
-Nie wiesz tego.
-Nie wiem, ale...
-No właśnie. Może zdecydował, że nic do mnie nie czuje. Wtedy tym bardziej lepiej jest dać mu spokój.
-Boże, Mitsuki... Dlaczego nie możesz po prostu z nim porozmawiać?
Odwrócił wzrok. Dziewczyna z westchnieniem wstała.
-Daj znać, jak się ogarniesz i zdecydujesz z nim pogadać - rzuciła, otwierając drzwi wyjściowe.
*
-Hej, kotku - czarnowłosa dziewczyna rozsiadła się obok wysokiego chłopaka.
-Hej, śliczna - mrugnął do niej. Oparła się o jego bok i położyła podbródek na ramieniu.
-Pamiętasz może... Boruto?
-Tego bezczelnego typa, któremu nadal mam wielką ochotę przywalić, ale ciągle chroni go ten pieprzony Mitsuki..? Pamiętam, a co?
-Więc wiesz... Mitsuki odłączył się od swojego gangu. A bez przywódcy są bezużyteczni.
-I ja nic o tym nie słyszałem?
-To świeża sprawa.
-A więc tego wkurwiającego blondasa już nikt nie chroni - uśmiechnął się - Czas na akcję, kochanie.
CZYTASZ
It's not THAT ✔
FanfictionBoruto będąc w drugiej klasie liceum dołącza do nowej szkoły. Nikogo tam nie zna i początkowo trudno mu się odnaleźć w innym środowisku, niż jego dotychczasowe. W dodatku w szkole są dwa gangi, na które lepiej uważać. Wtedy jeszcze nie wie, że jego...
