18.

2.8K 139 21
                                        

Niestety zmierzamy już ku końcowi...


- Hej, Granger. - Głos Pansy dobiegł do jej uszu, gdy była Ślizgonka dosiadła się do jej stolika z filiżanką kawy w dłoniach. - Słyszałam, że szukają kogoś do Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami. Może powinnaś spróbować?

Hermiona uniosła głowę i obdarzyła ciemnowłosą dziewczynę miłym uśmiechem, co cały czas całkiem mocno ją dziwiło. Że Pansy Parkinson była naprawdę fajną kumpelą. Kolejna nieoczekiwana rzecz w jej życiu.

- No nie wiem... - Mruknęła i ujrzała Zabiniego, który kroczył w ich stronę z zamyśloną miną.

Potem zajął miejsce obok niej i rzucił:

- Granger, słyszałem, że szukają kogoś do...

Zaśmiała się. Musiała. Zdążyli ją poznać już całkiem dobrze. Lubiła ich towarzystwo. Malfoy przyniósł do jej życia masę ciekawych, wolnych od uprzedzeń ludzi. Bo już dawno mieli za sobą jakieś bzdurne niesnaski, które tak skutecznie dzieliły ich w szkole.

- Och, Merlinie, spróbuję. - Powiedziała na odczepne, bo oboje wpatrywali się w nią z uśmiechem. Chyba lubiła ich bardziej niż myślała.

- Słusznie, słyszałam, że Crane i tak się na ciebie czai. Ponoć za bardzo psujesz dobry wizerunek departamentu... - Pansy rzuciła mrugając zielonym okiem, a Hermiona westchnęła teatralnie.

To fakt, ostatnio trudno było ją okiełznać. Przestała być potulna, może to przez ludzi, którzy mieli na nią zbyt duży wpływ. Może to przez Malfoya, który powtarzał jej, żeby skakała zamiast patrzeć jak wielki musi zrobić skok.

Chyba nauczył ją czegoś, czego nie potrafiła pojąć, gdy była z Ronem. Że czasem może po prostu coś zrobić bez zbytniego analizowania.

A za tydzień miał wziąć ślub, bo właśnie kończył się sierpień. Co powodowało, że czuła się z tą myślą wyjątkowo źle.

- Jak tam twoje przygotowania do wyjazdu? - Blaise zagadnął niewinnie, a ona zamrugała w niezrozumieniu.

Jakiego wyjazdu?

Prawie się wydała, ale nagle przypomniała sobie o swoim małym kłamstwie.

- Och, świetnie. - Mruknęła. - Chociaż mama skarży się ostatnio na plecy, nie wiem czy ostatecznie zdecyduje się na wycieczkę...

Zabini przewrócił oczami i spojrzał na Pansy znacząco. Ona tylko wzruszyła ramionami.

Bo też uważała, że Granger i Malfoy są dla siebie stworzeni. Tylko chyba jeszcze do tego nie dojrzeli.

Nagle Hermiona poderwała się z miejsca i rzuciła pod nosem:

- Zmywam się. Wzięłam pół dnia wolnego, bo wieczorem mam gości. - Wytłumaczyła z uśmiechem. - Dla odmiany, samych byłych Gryfonów.

Kiwnęli głowami i patrzyli jak jasnowłosa dziewczyna odchodzi niespiesznie.

*

- Godryku, Nev, nie widziałam cię sto lat! - Krzyknęła z entuzjazmem na widok Neville'a Longbottoma, który wkroczył do jej małego domu z uśmiechem na ustach i po sekundzie zniknął w jej uścisku.

- Też się cieszę, że cię widzę. - Odparł ze śmiechem i odsunął ją na wyciągnięcie ramion. - Wyglądasz inaczej. - Zauważył, bo faktycznie, wydała mu się zupełnie inna.

- Trochę się zmieniło. - Rzuciła i poprowadziła go do kuchni, gdzie byli już Harry, Ginny i Dean Thomas.

- Patrzcie kto się pojawił. - Powiedziała ciągnąc go za sobą, a jej przyjaciele wykazali równie duże zadowolenie na jego widok co ona.

Twoich Oczu Blask - DramioneOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz