Na stole biała kartka, atrament i pióro,
Za oknem deszcz miota drzewami ponuro,
A ja siedzę pochylona nad czystym papierem
Wciąż słysząc w głowie, że jestem zerem.
Biorę do ręki pióro i chce zacząć pisać,
Ale jakaś niemoc nie pozwala nią poruszać.
Patrzę pusto w ścianę przede mną i milczę,
A ile było takich chwil tego już nie liczę.
Niczym łzy zwilża biel kapiący atrament
I wiem, że słowa uciekną z głowy lada moment.
Próbuje je uchwycić, złapać, zatrzymać,
Czoło z obu stron usilnie przytrzymać,
Pustka...
Chce wyrzucić z siebie wszystkie szare chwile
I zabarwić je ciemnym tuszem, a kartek tyle,
Że mogę stworzyć dramat, poezje lub powieść,
Ale niemoc nie daje myślom bliżej podejść.
CZYTASZ
A cup of words
PoetryPatrzę z nostalgią przez grube szkło Na ten brudny, zakłamany świat I zastanawiam się kiedy mnie zabrakło I dlaczego tak bardzo czegoś mi brak? Długie smugi deszczu rozmywają wspomnienia I tak zapatrzona w szary cień Widzę, że nic już się nie zmien...
