21

234 17 13
                                        

W łazience na lotnisku zmieniła nowiutkie spodnie i kurtkę armii rosyjskiej na dopasowany, błękitny golf i beżowe cygaretki. Zzuła mocne buty najpierw uwalniając nogę ze skręconą kostką, która natychmiast zaczęła pulsować i zamieniła je na skórzane botki na płaskiej podeszwie. Miała wrażenie, że zrobiła się o kilka kilogramów lżejsza. Zgodnie z instrukcjami zostawiła wojskową torbę i kompletny mundur w kabinie w zamian zarzucając na ramię małą torebkę mieszczącą tylko dokumenty, kluczyki, puder w kompakcie i służbowy telefon. Wysoka, ciemnoskóra kobieta z burzą lśniących, czarnych loków stała przy jednej z umywalek myjąc ręce, zerknęła na nią kątem oka. Nastia uśmiechnęła się krótko, umyła dłonie zimną wodą i czekając aż kobieta skończy malować usta na głęboki odcień fuksji wyciągnęła z torebki puder i udawała, że poprawia makijaż. Serce na moment podeszło jej do gardła, gdy kobieta odwróciła się do niej z olśniewającym, szerokim uśmiechem. 

- Uwielbiam ten kolor, pasuje Ci- Powiedziała po angielsku spokojnym, melodyjnym tonem. Nastia odruchowo spojrzała w dół na błękitny golf.

- Dzięki, jest nowy- Odparła, ale starała się nie zachęcać do dalszej rozmowy, jakkolwiek tego żałowała. Kobieta uśmiechnęła się do niej po raz ostatni zanim wyszła z jasnej łazienki na moment wpuszczając do środka gwar z zewnątrz. Nastia schowała puder, przez szparę pod drzwiami zajrzała do drugiej kabiny od lewej, zamkniętej do publicznego użytku, gdzie czekała na nią nieduża, polikarbonowa walizka leżąca na podłodze na szerszym boku. Wyciągnęła bagaż z kabiny i wyszła z łazienki mijając się w drzwiach z agentką SWR w wojskowym ubraniu, która miała zabrać z kabiny jej poprzednie przebranie. 

Pod budynkiem czekała chmara taksówek, zanim dobrze zdołała przekroczyć próg napadło na nią dwóch kierowców proponując, że odwiozą ją do hotelu. Podziękowała uprzejmie i odeszła w stronę parkingu. SWR miało zapewnić jej pojazd na podróż z Turynu do Mediolanu, rozglądała się więc za nową, czarną mazdą z czerwonym biletem za wycieraczką. Na siedzeniu pasażera leżała cienka koperta w rozmiarze A4, Nastia wiedziała, że czeka w niej adres mieszkania, które wynajął dla niej Wydział Europy, a także dokładny schemat godzinnej trasy sprawdzeniowej, którą musiała pokonać. Gdyby okazało się, że ma ogon byłoby to dla Yahontova piękne potwierdzenie obecności amerykanów i ich współpracy z Jelenovą, a dla Nastii oznaczałoby to tyle, że Jankesi po udanym werbunku teraz mają chrapkę na agentkę, która zawaliła ich biurka papierami, wykiwała sekretarza stanu i przy okazji popsuła ich plany ujęcia przestępcy z samego szczytu czarnej listy CIA. Wcisnął ją do ciasnej sali przesłuchań w Langley, zapalą te niedorzecznie jasne jarzeniówki i postawią zarzuty, a Kreml odwróci głowę, pozwoli jej zgnić w celi i na koniec poprzysięgnie pomścić swojego oficera operacyjnego, swoją Czarną Wdowę prosto spod radzieckiej flagi. 

Spod lotniska Bresso pojechała prosto, Aleją Fulvio Testi do samego centrum miasta. Jadąc wąskimi, brukowanymi uliczkami przez moment poczuła się jak na wakacjach, mijała piękne, zabytkowe kamienice, odnowione i pomalowane na jasne kolory, niektóre zdobione płaskorzeźbami i pięknymi, romańskimi portalami. Zaskoczyła ją ilość skuterów zaparkowanych przy chodnikach, jeden przy drugim w równych rzędach. Lekko opuściła szybę od strony fotela pasażera, pozwalając miejskiemu gwarowi i zapachowi rozgrzanego bruku wypełnić wnętrze samochodu. Minęła Pinakotekę Briera i zauważyła, że ten sam niebieski sedan jedzie za nią już od kilku minut. Spokojnie, nie panikuj. Skręć teraz w kierunku parku Sempione, zobacz co zrobi. Trochę się uspokoiła i skręciła w ulicę del Carmine, zerknęła w boczne lusterko. Wciąż za nią jechał. Przez głowę przeleciało jej tak wiele scenariuszy, że na moment zupełnie zgłupiała. Zapamiętała rejestrację, na wszelki wypadek i przejechała obok klubu sportowego Atletica Meneghina. Niebieski sedan jechał za nią jeszcze kilometr, aż zatrzymał się pod niedużą kawiarnią. Wysiadło z niego małżeństwo z dziećmi, nie mogły mieć więcej niż pięć, może siedem lat. Roześmiała się głośno, trochę z ulgi, trochę dlatego, że zdała sobie sprawę z własnej paranoi, może i uzasadnionej w tym zawodzie, ale jednak momentami obiegającej tę samą kategorię, co dziecięca naiwność. 

Dla własnego spokoju pokrążyła jeszcze po centrum, gdy wreszcie zdecydowała się pojechać do mieszkania niebo przybrało granatowy kolor, a między budynkami widziała ognisty pomarańcz słońca powoli tonącego za horyzontem. Zamknęła okna czując gryzący, wieczorny chłód, nieprzyjemnie obmywający ją jak pierwszy, lodowaty strumień wody pod prysznicem. 

Podążając za adresem z koperty znalazła się w dzielnicy Washington. Zaparkowała kilkanaście metrów od wejścia do kamienicy, okolica wydawała się całkiem przyjemna. Dużo kawiarni i restauracji, na parterze budynku, w którym miała mieszkać przez następne kilka tygodni była nawet pizzeria ze stolikami ustawionymi na patio i zielonym szyldem ,,U Giovanniego". Stanęła pod bramą i szybko wpisała kod do domofonu, usłyszała głośne brzęczenie i wślizgnęła się na chłodną klatkę schodową. Kamienica była w doskonałym stanie: zachowana posadzka z marmuropodobnego kamienia, bielone ściany i kamienne poręcze. Nastia wdrapała się po schodach na trzecie piętro, gdzie w przestronnym holu zauważyła tylko dwie pary drzwi oddalone od siebie o jakieś dwanaście metrów, co sugerowało duże mieszkania. Dlaczego SWR chciało marnować na nią taki metraż? Sprawdziła jeszcze raz adres, ale tak jak sądziła wszystko się zgadzało. Podeszła do ciemnych drzwi po prawej stronie z numerem siedem i wsadziła klucz do zamka, już miała popchnąć klamkę, gdy ktoś z wewnątrz szarpnął za nią otwierając drzwi na oścież. Nie zauważyła kto to, cofnęła się tak zwinnie, na ile pozwalała jej kostka i przygotowała się do zrzucenia kogoś ze schodów, ale atak nigdy nie nastąpił. Jelenowa tylko gapiła się na nią wielkimi oczami opierając się o framugę, kasztanowe włosy miała zawinięte w ręcznik, kropla wody ściekała jej po skroni. No tego to mi ta szuja, Yahontov nie powiedział.

- Ty jesteś Nastia, racja?- Spytała Aleksandra Yelenova, jej dawna kompanka ze szkoły. 

- Tak- Odparła chociaż w głowie wciąż miała pustkę, jej głos rozbrzmiał echem po klatce schodowej i poczuła się jak we śnie.

- Chodź do środka, oprowadzę cię- Kiwnęła głową w kierunku mieszkania i za chwilę zniknęła w przedpokoju.


To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: May 31, 2021 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

~Russia's Monster~Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz