O świcie Nikita zaparkował pod Bolszoj, aby stamtąd zabrać ją prostu do Jasieniewa. Wieżowiec, siedziba SWR miał dwadzieścia jeden pięter i w połączeniu z otaczającymi go, długimi budynkami wyglądał na prawdę imponująco. Biuro Yhontova znajdowało się na piętnastym piętrze, było duże, pełne czerwieni i złota i lśniących mebli z ciemnego drewna. Nastia weszła do pomieszczenia pachnącego dymem z cygara, śledziły ją zimne, przenikliwe oczy prezydenta, którego podobizna zawisła na ściane nad biurkiem dyrektora. Ten powitał ją bladym uśmiechem, wskazał krzesło na przeciwko, obite czerwonym aksamitem. Nastia usiadła, wciąż czuła ucisk w palcach po porannym treningu, wzrok prezydenta coraz bardziej ją oblepiał. Spojrzała na Yahontova spod czarnych rzęs i poprawiła spódnicę sięgającą do kolan.
- Słyszę same pochlebne opinie o Twoim ostatnim występie.- Zaczął, do pokoju po cichu wszedł młody chłopak, pewnie starzysta. Skłonił się szybko i nałał im obojgu po szklance whisky, po czym szybko stanął w kącie, przy telefonie i postarał się nie zwracać na siebie uwagi.- Gratuluję.
- Dziękuję.- Odparła.- Chciał mnie Pan widzieć, dyrektorze?
- Tak, mam dla Ciebie zadanie. Wywiad chce wiedzieć więcej o jednym z naszych ambasadorów w Belgii.- Wyciągnął z szuflady teczkę i podsunął ją w stronę Nastii. Było w niej zdjęcie przysadzistego, łysiejącego oblecha z brodawką na nosie i małymi, szarymi oczkami.- Anatoly Vasiliev. Chcę, żebyś się do niego zbliżyła, gdy Ci zaufa, zdobędziesz potrzebne nam informacje. Nasi ludzie na miejscu pomoga Ci, gdy dotrzesz do Brukseli.
- Jak niby mam zyskać zaufanie? Uwieść go? To ma Pan na myśli, prawda?- Yahontov nie odpowiedział, podał jej grubą, żółtą kopertę.- Co to jest?
- Twój paszport, dokumenty. Twoje imię.- Uśmiechnął się, a Nastia poczuła, jak śniadanie podchodzi jej do gardła. Kolejne imię. Zaczęłam się przyzwyczajać, Barnes postarał się wybrać coś ładnego, zostającego w pamięci.- Blanka Lebedev. To długa misja, ale już porozumiałem się z Bolszoj, po Twoim powrocie wszystko wróci do normalności. - Nastia schowała teczkę i kopertę do torebki, zerknęła niepewnie na chłopaka stojącego w kącie gabinetu. Był schludnie ubrany, ale nie zdążył ułożyć włosów, zaczesał je tylko do tyłu. Wychwycił jej spojrzenie, jednak zaraz wbił oczy spowrotem w ścianę na przeciwko.- Nie spodziewam się, że będziesz miała dużo okazji to walki. Przynajmniej nie tym razem. Mimo to, sugeruję utrzymanie formy.- Yahontov usmiechnął sie obrzydliwie, a Nastia uznała, że jeszcze nigdy tak bardzo nie chciała nikomu przywalić.- Rozumiemy się?
- Tak, Panie dyrektorze.- Odparła, robiło się coraz bardziej gorąco, a Nastia chciała tylko przeskoczyć przez dzielące ich biurko i zerwać mu z gęby ten uśmieszek.
- To dobrze. Ah, zapomniałbym, mam coś dla Ciebie.- Pokazał jej kolejną teczkę, tym razem cieńszą i widocznie starszą. Nastia wyciagnęła dłoń, jednak dyrektor odsunął od niej dokumenty. Uśmiechnij się jeszcze raz, a przysięgam...- Poprosiłem kogoś, żeby przejrzał stare dokumenty KGB, zajęło to parę miesięcy, ale wreszcie znaleźliśmy coś, czym na pewno będziesz zainteresowana.
- Co takiego, dyrektorze?- Zapytała.
- Madame B nazwała Cię Katią, nikt nie znał Twojego imienia, to była logiczna decyzja. Jedno powinnaś wiedzieć po tylu latach służby, my wiemy wszystko o wszystkich. Nic w tym kraju nie jest dla nas tajemnicą, Nastia. Nawet pochodzenie bezimiennej sieroty. Wystarczy tylko znać odpowiednich ludzi, potrafić szukać informacji.- Schował teczkę do szuflady zamykanej na klucz, Nastia obserwowała każdy ruch dyrektora, nie oddychała i czuła, jak krew staje jej w żyłach.- Dostaniesz tę teczkę, gdy z sukcesem zakończysz misję. Uznaj to za motywację, albo szantaż, jak wolisz. Jako dyrektor mam jak najlepsze intencje wobec moich pracowników.
- Tak, dyrektorze.- Wydukała, jakby ktoś zaciskał jej sznur na gardle. Trzęsła się, gdy wyszła z biura, robiło się coraz zimniej, a Nastia wymyślała w głowie dziesiatki makabrycznych scenariuszy. Nigdy nie interesowała jej przeszłość przed tym, jak trafiła do Madame. Była tylko Czerwona Komnata, tylko trening. Nic poza tym się nie liczyło, ale Czerwonej Komnaty już nie ma, Katia umarła, a o Nastii nikt wkrótce nie będzie pamiętał. Miała już tyle imion, ciężko je wszystkie spamiętać. Jak matrioszka, była kobietą w kobiecie w kobiecie i tak dalej, w nieskończoność. Nigdy nie miała okazji dowiedzieć się, kim jest ta najmniejsza laleczka, której twarzy prawie nigdy nie widać? Kim była, zanim stała się Czarną Wdową? Yahontov zasiał te pytania w jej głowie i zaczynały kiełkować. Bała się, że w końcu rozsadzą jej głowę.
...
Jak tam mija kwarantanna? Ja zebrałam się w końcu do ćwiczeń, chociaż było ciężko. W ogóle się rozleniwiłam potwornie i trzeba to jak najszybciej naprawić, bo jak się skończy ten bałagan wirusowy to będę taką ciepłą kluchą rozlazłą.
Jakbyście zauważyli jakiś błąd proszę mi to raportować na ten tychmiast! Niby sprawdziłam, ale mogłam coś przeoczyć, także będę wdzięczna ;)
Pozdrawiam cieplutko i życzę dużo zdrówka :)
~Paulina
CZYTASZ
~Russia's Monster~
FanfictionTrzecia cześć „The Room is Pain" "what is more unfair than having to choose between being a monster or being a hero? (-when you have to be both.) when you learn that the road to hell is paved with more than just good intentions." -you are not head...
