15

159 9 22
                                        

Głowę trzymał wysoko, zupełnie jakby wydawało mu się, że stoi we własnym gabinecie i nikt nie może go tknąć. Był starszy, niż zapamiętała, zapadnięte policzki miały ziemista barwę, skóra na dłoniach zdawała się być cienka jak papier. Mrużył oczy, jakby nie dowidział, ale odmówił noszenia okularów korekcyjnych w obawie, że wyglądałby przez nie jak zniedołężniały staruszek. Ale Nastia pamiętała, co ten staruszek zrobił, co jej odebrał. To przez niego teraz czuła pomalowane na czerwono paznokcie Madame wpijające się w jej ramię, a popularny od dekad zapach perfum Krasnaya Moskwa jak gęsty dym unosił się w powietrzu. Nie dość, że awansował to jeszcze pewnie dali mu własne biuro. Mógł torturować ludzi ile wlezie, mudak.

- Co to ma znaczyć, Ivanie?- Zapytał po rosyjsku, głos miał głęboki, zachrypnięty, a na jego brzmienie Nastii zagotowało się w żyłach.

- Panie generale, proszę nie siadać.- Głos Yahontova płynął jak miód wymieszany z rtęcią, zerknęła na niego dyskretnie, chciała wiedzieć, co planuje i dlaczego Kaprov nie siedział jeszcze w podziemiach na zimnym, metalowym krześle.- Doszły mnie słuchy o pańskich dawnych zbrodniach. Oczywiście, moim obowiązkiem było przekazać je Kremlowi. Prezydent nie był zadowolony, gdy podaliśmy mu prawdziwy powód straty naszej najlepszej akademii i wielu dobrze wyszkolonych szpiegów.- Grdyka generała poruszyła się w górę i w dół, gdy nerwowo przełknął ślinę. Z rozkoszą patrzyła, jak panika wstępuje mu na twarz w postaci drobnych kropelek potu. O tak, Kaprov za dobrze znał metody tego nowego KGB, a jeszcze do tego wiedział, jakich czynów dopuszczają się wystarczająco mocno wkurwione kobiety. Do tego dumna Rosjanka? Przypomniał sobie, jak gałką prysznica zatłukła jednego z żołnierzy, których zabrał lata temu do Czerwonej Komnaty. Worobiej wczera, worobiej wsiegda. Wróbel wróblem pozostanie. Spojrzał na Nastię, teraz emanował bezsilnością, frustracją i gniewem. Nigdy nie uważała go za prawdziwego patriotę, ale mogła przysiąc, że w tym momencie cokolwiek zostało z jego miłości do rodiny wyparowało i osiadło na szatach Piotra Wielkiego.

Ale mimo to, gdy do gabinetu po cichu weszli dwaj żołnierze o twarzach wykutych z marmuru nie protestował, nie błagał o litość. Po prostu rzucił dyrektorowi zamglone spojrzenie pełne wyrzutu, skinął głową i pozwolił wpakować sobie czarny worek na głowę. Wiedziała, że wizja generała upokorzonego, przywiązanego do zimnego, metalowego stołu, albo sukcesywnie rażonego prądem już za chwilę miała stać się rzeczywistością. Dyrektor SWR znów odwrócił głowę jej kierunku.

- Generał Kaprov jest jednym z najdłużej i najlepiej służących nam ludzi. Jeśli zniknie, Kreml, FSB i Główny Zarząd będą mieli wiele pytań, a ja nie mogę powiedzieć, że zlikwidowałem generała, bo jego śmierć przyklepała umowę między SWR, a...Nastią Yegorovną.- Zastanowił się chwilę przed wymówieniem jej nazwiska. Yegor. Ciekawe, jak wyglądał człowiek, po którym dostała to imię. Odstawiła szklankę na róg kamiennego stolika okrytego po rosyjsku czerwonym bieżnikiem i pocierając złoty pierścionek na małym palcu prawej dłoni wbiła wzrok w przełożonego. On jeden nie przejawiał jakichś skrajnych emocji, gdy tak na niego patrzyła. W ogóle był zaskakująco spokojny i poukładany w przeciwieństwie do swoich pracowników. Szybko wyrzuciła z głowy jakiekolwiek pytania dotyczące rodziny, czy swojego pochodzenia.

- Panie Dyrektorze, zgodziłam się na zostanie oficerem operacyjnym, ponieważ kocham Rosję i chcę służyć jej najlepiej, jak potrafię. Do tego mnie szkolono. Generał Kaprov, jak sam pan wcześniej zauważył, odpowiada za zniszczenie Czerwonej Komnaty, która dała naszej Ojczyźnie najlepszych szpiegów na świecie, w tym Natalię Romanovą, Dottie Underwood i kobiety, które wysłaliście za granicę, gdy przeszły wasze ,,testy''. Byłoby nas więcej, gdyby Kaprov nie dał się ponieść zazdrości i nie odłożył na bok bezpieczeństwa kraju. Moim zdaniem to wystarczy, żeby zgnił w podziemiach, a jeszcze lepiej powędrował prosto w czeluści piekielne. Wzięła głęboki wdech, jakby wypowiadając te słowa wydusiła cały tlen, jaki miała w organizmie i oparła się o gruby podłokietnik. Znów zapadła cisza, przerywana jedynie cichym tykaniem złoconych zegarów, lisie oczy nabrały intensywnego koloru, widziała w nich inteligencję, determinację, a także bezwzględne okrucieństwo i patriotyzm. Jeśli chciała cokolwiek z nim osiągnąć, warto było powołać się na te wartości. No dawaj, Vanya. Piotr ma Cię na oku. I rzeczywiście, widziała jak oczy Yahontova na milisekundę powędrowały nad kominek, gdzie sylwetka cara dumnie górowała nad gabinetem. Uśmiechną się, wiedział, co próbowała zrobić. Wiedział również, że miała rację, a śmierć generała wcale nie była tak trudna do usprawiedliwienia. Co cały czas podpowiadał mu głos z tyłu głowy, to że jeśli informacja o ich umowie wycieknie, co w tym środowisku wcale nie było niemożliwe, Prezydent uzna, że Yahontov faworyzuje swoją agentkę i w przyszłości mogłoby to doprowadzić do narażenia, jeśli nie kompletnego spartaczenia ważnych operacji. Zemsta Nastii mogła kosztować go stanowisko, dlatego musieli to odpowiednio rozegrać. Jego oczy przybrały głęboki kolor szmaragdów, gdy słońce ukryło się za szarą chmurą. Miało padać. Dyrektor odstawił szklankę na materiał bieżnika i zapiął guzik marynarki.

- Powinniśmy już iść, nie chcemy, by generał czekał zbyt długo. Wstali, przy czym złota obrączka ześlizgnęła się z palca Nastii, ukryła się między siedziskiem, a oparciem. Zabrała torbę, obcasy kozaków zastukały głucho o dywan i już za moment znaleźli się na korytarzu. Yahintov szedł przodem, Nastia wstrzymała oddech, gdy mijali ciężkie drzwi gabinetów wicedyrektora i ważnych oficerów. Zastanawiała się, jakie plany okradania Rosji knuli, jakie okrucieństwa i krętactwa zamykali w szufladach eklektycznych biurek i regałów. Miała wrażenie, że nawet zza ścian wlepiają w nią gadzie oczy, płytkie, zasnute bielą. Przed starą windą czekało dwóch oficerów w rosyjskich mundurach i krwawych beretach i oczach z kamienia. Pamiętała ten wzrok, w którym w sekundę potrafiła zagościć żarłoczność i niekontrolowana rządza. Bo ani w Czerwonej Komnacie, ani w więzieniu Kaprova nie chodziło o miłość, nie chodziło nawet o ślepe pożądanie. Za każdym razem, gdy pchali ją na ścianę, podduszali na cienkim materacu, albo obalali na mokrą podłogę mówili ,,Pokonałem Cię, zdominowałem Cię, poniżyłem Cię''. I to było przerażające.

W windzie powietrze było gęste i śmierdziało kwaśno wybielaczem. Słyszała szum dźwigu, gdy zaczęli zjeżdżać w podziemia. Nie patrzyła na Yahontova, chociaż przeczuwała, że on zerkał na nią co parę chwil, zastanawiając się, czy nie zmieni zdania, czy zaraz nie odwróci się i nie powie, że popełniła błąd i jednak woli okazać generałowi litość. Ale Nastia nie odezwała się, sztywno obserwowała ekranik nad przyciskami. 3.2.1.

...

Dzieńdoberek. Jak tam życie mija? Jakbyście przeoczyli info to zaczęłam publikować Headcanons z Marvela. Publikuję codziennie po parę rozdziałów, także jeśli lubicie takie klimaty to zapraszam serdecznie ;)

Pozdrowionka.

P.S. Ogarnęłam, że źle pisałam ,,pan'', także zaraz poprawiam w reszcie rozdziałów i miejmy nadzieję, że już takich wybryków nie będzie.




~Russia's Monster~Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz