Czwartek, 12 czerwca 2014
— Dobry Boże, Dean — jęknął Benny przez telefon przyciśnięty do ucha Deana. — Proszę, powiedz mi, że nie zakochujesz się znowu w tym gościu. Wiesz, że on nie nadaje na tych samych falach co ty!
Dean westchnął i stuknął palcami wolnej dłoni o kubek z kawą. Siedział na zewnątrz, ciesząc się ciszą i spokojem, podczas gdy Sam i Jess biegali (nawet nie musieli tego robić w swojej pracy, więc co do diabła?), a Cas nadal leżał w łóżku.
— Wiem — warknął, sfrustrowany, ale Benny nadal kontynuował, jakby go nie słyszał.
— A co więcej, zgodnie z twoim pijackim telefonem zeszłej nocy, nazwał cię również „gejowską dziwką"!
— Um... — Dean skrzywił się. — Cóż, mogłem wtedy czytać pomiędzy wierszami...
Nastąpiło kilka sekund ciszy, podczas których Dean wyobrażał sobie, jak Benny zamknął oczy i modlił się, zanim znowu się odezwał.
— Dean — powiedział, brzmiąc na więcej niż trochę zmęczonego tą rozmową. — On wcale tego nie powiedział, prawda?
Dean wykrzywił usta w grymasie.
— No... nie do końca.
Benny znowu jęknął.
— Na miłość boską, Dean, wiesz, że prowadząc grupę wsparcia, nie czyni mnie to psychologiem, prawda?
— Wiem, wiem, po prostu... — Dean odchylił głowę do tyłu i westchnął, wzruszając ramionami, mimo, że Benny tego nie widział. — Nie wiem co robić, okej? Jest tak cholernie miły dla wszystkich! Jest mądry i słodki i on tak przechyla głowę, kiedy czegoś nie rozumie i...
— Dean, proszę przestań.
— Po prostu powiedz mi, co mam robić, stary! — Dean odstawił kubek i z niepokojem pocierał dłonią o nogawkę spodni. — W jednej chwili uśmiecha się do mnie i wysyła mi swoje selfie, a w następnej warczy na mnie i ocenia za każdy drobiazg!
— Dlaczego w ogóle to ma znaczenie, co on o tobie myśli, Dean? — Benny zapytał łagodnie, ale natarczywie. — Słuchaj, wiem, że czujesz się źle z powodu tego całego gówna, które zrobiłeś w szkole, ale to było dziesięć lat temu. Jesteś dobrą osobą, najlepszą, jaką kiedykolwiek znałem — Dean zarumienił się. — Więc jeśli ten facet traktuje się jak gówno, pieprz go.
Dean uśmiechnął się słabo i usiadł, by oprzeć głowę na rękach.
— Poza tym — mówił Benny, a w jego głosie było słychać uśmiech. — Tobie też niczego nie brak, wiesz. Do diabła, gdybym grał w twojej drużynie, nie mógłbym się od ciebie oderwać, jak ogień od drewna.
Dean prychnął i usiadł prosto.
— Cóż, z pewnością widzę, jak oczarowałbyś mnie swoją słodką gadką — mruknął.
— Lepiej w to uwierz — zaśmiał się Benny. — Zdjąłbym te spodnie od razu.
Dean zmarszczył brwi.
— To... naprawdę obrzydliwe, stary.
— Co? — Benny ciągnął, najwyraźniej unosząc brew. — Niby niebieskie oczy i zarost cię nie kręcą?
Dean jęknął.
— Pieprz się.
— Ha! — Benny szczeknął z uśmiechem. — Zdajesz sobie sprawę, jaki kiepski dobór słów padł w naszej rozmowie, prawda?
CZYTASZ
Forget-Me-Not Blues
FanfictionSam i Jess brali ślub i Dean nie mógł się z tego powodu bardziej cieszyć. Szczerze, oboje obrzydliwie perfekcyjnie do siebie pasowali i Dean był całkiem podekscytowany, że spędzi z nimi cały tydzień przed ceremonią. Był drużbą Sama i wcale nie przes...
