Rozdział 10.

5.2K 284 12
                                        

- Zara zatrzymaj się proszę! - Zdyszana Eli pędzi za mną, starając się mnie dogonić

  Gdy wykonuję jej prośbę, ona opiera się o moje ramie i dyszy, nie mogąc wyrównać oddechu.

Akurat podjeżdża autobus, więc korzystając z okazji, chwytam dziewczynę za ramię i ciągnę za sobą, żeby się ruszyła. 

- Wszystko w porządku? - Eli mnie przytula, od razu jak zajmujemy miejsca

- Wiedziałaś o wyścigach? 

- Nie wiadomo czy to prawda Zara - uśmiecha się - Ale, nie, nie słyszałam nic, o tym, żeby Harry brał udział w czymś takim

- Jak wy go wszyscy poznaliście? 

- W zasadzie to nie chodził z nami cały czas do szkoły. Rok temu przepisał się i był raczej osobą, która nie lubiła zawierać nowe znajomości. Wydawał się dziwny dla nas, więc go ignorowaliśmy - Opiera się o siedzenie, a ja wsłuchuję się w jej słowa - Któregoś cudownego dnia, Zayn przyprowadził go do nas na stołówce, tak jak ciebie Louis. Było nawet podobnie, też się szybko zaprzyjaźniliśmy. Przez kolejne miesiace byl w porzadku, ale rzeczywiście, przez jakiś czas zachowywał się inaczej, a potem znalazł sobie Paige. 

- Nie wiecie skąd i dlaczego sie przepisal do naszej szkoly? - O ja pierdziele, Harry Styles jest jakąś jedną wielką nierozwiązaną zagadką!

- Nie, jakoś nas to nie ciekawiło i nie pytaliśmy, poza tym, Harry i tak pewnie nie odpowiedziałby nam - Eli spuszcza wzrok

- To jest cholernie przerażające - Śmieję się 

- Wiesz, wyjdę wcześniej z autobusu i pójdę do domu, się przebrać - wskazuje palcem na plame na swojej bluzce, którą zrobiła wylewając na siebie kawę w centrum 

- Mam iść z tobą? 

- Nie, pojadę z Liam'em i spotkamy się już u ciebie - Całuje mnie w policzek na pożegnanie, gdy zatrzymujemy się na jednym z przystanków - Do zobaczenia Zara

  Macham jej jeszcze przez okno i zamykam oczy, starając się powstrzymać krzyk, który mam ochotę wydusić z siebie już od godziny.

***

 Wchodzę do domu i idę prosto do kuchni, w której akurat znajduje się Niall. Omijam go, darując sobie komentarze co do jego braku doświadczenia w zmywaniu naczyń.

- Kiedy Louis przyjdzie? - Pytam, wymując ze zgrzewki jedno piwo 

- Przyjdzie z Harrym, prawdopodobnie... Zaraz - Wyciera ręce o ścierkę, ze wzrokiem zwróconym na zegar na ścianie - A to piwo, nie jest dla ciebie

- Ja ciebie też kocham braciszku - Wychodzę z kuchni z puszką i idę do pokoju się przebrać

  Wybieram ciemno-szare jeans'y z dziuramy w miejscu kolan, białą bluzkę odsłaniającą brzuch i skórzaną czarną kurtkę. Robię sobie ponownie makijaż i prostuję włosy. 

  Schodzę na dół dopiero, gdy z dołu słyszę dźwięk dzwonka do drzwi. Niestety, to nie Louis tylko jacyś chłopcy, których widzę pierwszy raz na oczy. Zatrzymuję się przed nimi, kiedy Niall otwiera im drzwi. 

 Ok dobra, przez chwilę myślałam, że zastanę jakiś kujonów, ale jednak... Oni są chyba z drużyny futbolowej 

 Grupka, umięśnionych i wysokich chłopaków podchodzi do stolika z alkoholem, posyłając mi przelotne uśmiechy. Oczywiście... Ja odwracam wzrok i ignoruję ich zaczepki.

W ciągu kilkunastu następnych minut zbiera się tak dużo osób, że aż muszę iść zamknąc pokoje na górze. Nie chcę niepotrzebnych substancji na moim łóżku. Sprawdzam kilka razy czy Alfred żyje. Śpi słodko na moim łóżku.

I Do It Right || h.s.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz