Obudziłam się z ogromnym bólem głowy.
Pierwsze co zrobiłam to wyjęcie z szafeczki nocnej aspiryny i butelki wody, która stoi zawsze w pobliżu. Przeprowadzka skończyła się dokładnie tydzień temu i zdążyłam już zapoznać się z wieloma osobami. Odwiedziłam kilka klubów, a wciąż mnie korci, żeby odwiedzać kolejne i bawić się do bialutkiego rana.
Dziś niestety nie mam planów związanych z piciem alkoholu. Zamiast tego pięknego rodzaju rozrywki, mam tylko monotonną szkołę.
Odrzucam czarną pościel, tak, że jej połowa spada na ziemie.
Nie zwracam uwagi na burdel jaki panuje i podążam do łazienki.
Po drodze zdejmuję koszulę nocną i zatrzymuje się przed lustrem.
Moje jasno szare włosy sięgają do piersi, jednocześnie je zakrywając. Moim naturalnym kolorem jest brąz, ale nigdy nie przepadałam za takimi zwykłymi odcieniami, więc najnormalniej w świecie je przefarbowałam.
Szczupły brzuch i uda z odpowiednimi krągłościami. Nigdy jakoś specjalnie nie narzekałam na swoje ciało, ale zawsze mogłoby być lepiej.
Piwne, duże oczy, tak samo denerwujące jak brązowy kolor moich włosów.
Chciałabym zmienić je na niebieski albo zielony, ale niestety tak się nie da, a z soczewkami nie mam ochoty się męczyć.
Wysunięte kości policzkowe, sprawiały, że moja twarz wydawała się być koścista, jakby nikt mnie nie karmił przez miesiąc i nos z kilkoma krostkami na nim, które właśnie starałam się wycisnąć.
Gdy misja została wykonana, a mój nos zrobił się czerwony, skierowałam się do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Owinęłam się ręcznikiem i użyłam zęby.
Założyłam czarne obcisłe spodnie, szarą luźną bluzkę z niewidocznym już prawie napisem i botki na platformie. Na ramię założyłam czarną torbę i zeszłam na dół.
- Hej Lauren - Powiedziałam do kobiety siedzącej przy stole z laptopem.
- Hej Zara - Odpowiedziała takim samym tonem co ja - Mam nadzieję, że humor ci się poprawi w drodzę do szkoły, bo czeka cię 7 godzin w budzie.
- Bardzo śmieszne - wrzuciłam do torby jabłko i moją zapalniczkę.
- Miałaś nie palić - Moja mama oderwała wzrok od laptopa i podniosła jedną brew.
U niej podniesiona brew oznacza, że jest albo zawiedziona albo zaciekawiona, a teraz chyba sytuacja zalicza się do tej pierwszej opcji.
Pomimo jej uwagi, włożyłam do ust papierosa, którego przed chwilą wyjęłam z paczki Keith'a i podpaliłam go.
- Sama palisz, więc czego chcesz ode mnie kobieto? - Powiedziałam z fajką w ustach.
- Po szkole prosto do domu - Kiwnęła palcem, a ja się pochyliłam.
- Oczywiście księżniczko moja kochana - Pocałowałam ją w policzek i wyszłam z domu.
Nasz dom znajdował się 10 minut pieszo od szkoły, więc ze słuchawkami w uszach i piosenkami TNBHD wydobywających się z nich, droga mijała wyjątkowo szybko.
Gdy weszłam do prostokątnego budynku, spojrzenia zwróciły się w moją stronę.
Z kieszeni wyjęłam kluczyk do szafki. Dostałam go wczoraj na spotkaniu z dyrektorką, która od razu okazała się jedną wielką jędzą. Nie pozwoliła mi wychodzić na przerwach na papierosa i używać telefonu podczas lekcji.
Nie oszukujmy się i tak będę to robić.
Staram się znaleźć numer ósmy na jednym z rzędów szafek.
- Pomóc ci w czymś? - Usłyszałam męski głos za plecami, a gdy się odwróciłam stał przede mną dość przystojny brunet. - Louis Tomlinson
Wyciągnął w moją stronę rękę, na co zrobiłam krok do tyłu jakby śmierdział zgniłą rybą.
Trochę speszony, włożył dłoń do kieszeni swoich spodni, ale uśmiech nie schodził mu z twarzy, tak jakby nie dziwiło go moje zachowanie.
CZYTASZ
I Do It Right || h.s.
FanfictionZara Horan nigdy nie była osobą, która lubi normalność. Zawsze musi zmieniać swój kolorowy świat na szare barwy i jako jedna z nielicznych potrafi walczyć do samego końca, który dla niej jest zwycięski. Inteligenta i piękna dziewczyna musi się jedn...
