Rozdział 2.

7.4K 412 21
                                        

 Gdy jestem już w klasie siadam na tym samym miejscu co wcześniej.
Nie obywa się bez zabójczego spojrzenia bruneta, który na matematyce zwrócił mi uwagę i truł dupę.
Uśmiechnęłam się tylko do niego lekko, na co on wpatrzony we mnie wyglądał jakby analizował każdy milimetr mojej twarzy.
Co głupi złamasie się gapisz?! Jak mam coś na twarzy to mi to powiedz, a nie sie lampisz jakbym ci matkę zabiła.
Gdy do klasy weszła ta sama blondyna aka głupia kujonica, chłopak odwrócił ode mnie wzrok i ją przytulił całując w czoło. 

- Jezu jakie lamusy - prycham na ten okropny widok

 Wyszczerzyła się do niego, a ja dopiero teraz zauważyłam urocze dołeczki w jego policzkach.  Takie urocze, ze az nie pasujące do niego.

Dziewczyna spojrzała na mnie przelotnie z chytrym uśmieszkiem, na co we mnie się zagotowało i usiadła w pojedyńczej ławeczce obok niego. 
Ona to chyba mysli ze jest jakas księżniczka. Obiecuje, ze jak jeszcze raz sie tak na mnie popatrzy to wstane, przywiaze ja do krzesla i wyrzuce przez okno.

- Dzień dobry - Niska rudowłosa kobieta weszła do klasy 

  Zapadła cisza. Chyba to znak, że muszę być na biologii grzeczna.

***

  Po dzwonku, gdy wyszłam z klasy czekał na mnie Louis.

- Mieliśmy się spotkać na stołówce - zatrzymuje się przed nim i obserwuje jego zgiete ciało opierające się o szafki.

- Pomyślałem, że możesz mieć problem ze znalezieniem jej - odwrócił się lekko w stronę wychodzących przez drzwi uczniów - Chodźmy

   Kiwnęłam głową.
Po może dwóch minutach, byliśmy w dosyć dużej sali z kilkunastoma stolikami. Wraz z Louisem wzięłam tacę i poprosiłam jedynie o sałatkę, która wyglądała na smaczna i sok pomarańczowy.

- Tam jest nasz stolik - Wskazał na miejsce przy ogromnym oknie, przez które zobaczyć można było boisko, chyba z drużyną football'ową.

Podchodząc bliżej, przyjrzałam się dwójce, siedzącej na przeciwko siebie.

- Liam, Eli, to jest Zara - przedstawia mnie, na co podnoszą się z miejsca i podają mi dłonie.

  Jak to ja oczywiście patrzę się na nich jedynie, nie podnosząc ręki. W takich momentach bardziej chce mi się śmiać niż czerwienic się ze wstydu.

- Wybaczcie jej, ona się tak nie wita - Louis wybucha śmiechem

- Nie jestem ułomna Louis - oburzona, popycham go i siadam obok dziewczyny.

  Czarnowłosa i długonoga piękność. To chyba rzadkość w tej szkole, patrząc po tych wszystkich uczniach w kamizelkach. Ona jednak ubrana jest w spódniczkę do połowy ud białą bluzkę i skórzaną kurteczkę. Chłopak siedzący naprzeciwko niej ma brązowe duże oczy, gęste brwi i "popołudniowy zarost". Włosy krótko ścięte trochę ulizane, ale widać, że zalicza się do grupy tych o lepszym wyglądzie.

- Jestem Zara Horan - uśmiecham się, chcąc przerwać niezręczną ciszę.
- Liam Payne - brunet nabija na widelca kawałem mięsa - A to Elizabeth Moll
- Horan? - Elizabeth odwraca się do mnie - Twoim bratem jest Niall Horan?
- Owszem, a co? Odwalił już coś? - otwieram pudełko z sałatką i rozpakowuje widelca owiniętego folją
- Przystojny - oznajmia, jakby to było normalne
- Zapamiętam Elizabeth, że należysz do tych szczerych osób - Wszyscy przy stoliku zaczynają się, a ja spuszczam wzrok, bo jak dla mnie to niczego śmiesznego w tym tekście nie było. Ja nie wiem... Nawet mój ton, nie jest zabawny, a oni chyba zaczynają maje traktować jak clowna.
- Mów mi Eli
- Okeeej Eli - Zaczynam swój posiłek.

I Do It Right || h.s.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz