Rozdział 3.

8.4K 384 9
                                        

  Czas trochę się dłużył, bo lekcje, które miałam w planie, nudziły mnie tak cholernie, że prawie zasnęłam na historii

Wydaje mi się nawet, że w klasie do której należę, zaczynają się mnie bać, bo gdy przez przypadek popchnęłam jakiegoś chłopca, od razu się ode mnie odsunęli i patrzyli jakbym właśnie kogoś zamordowała. Oni są jacyś nienormalni, serio.

 Kilka razy natknęłam się na spojrzenie Harry'ego. Wtedy tylko podnosiłam rękę i wystawiałam środkowy palec w jego stronę, na co on cały czerwony ze złości odwracał się i prostował.

  W zasadzie to mogę powiedzieć, że podoba mi się tutaj. Mogłabym nawet robić tutaj za ich królową, a oni za moich podwładnych. Mianowałabym swojego brata na zastępce, a Louisa, którego poznałam jako pierwszego i najbardziej polubiłam jako mojego pomocnika do niszczenia lamusów.

  Po lekcjach wyszłam ze szkoły. Czekając na Zayn'a, podpaliłam papierosa.

Powinnam zacząć się ograniczać, bo wydaje mi się, że w tej szkole nauczyciele nie odbiorą tego zbyt dobrze.

Haha

Zara od kiedy martwisz sie opinia innych? Nie rób z siebie bachora, rób co masz robić i nie zwracaj uwagi na innych, a zwłaszcza na nauczycieli.

Ze szkoły wyszedł wysoki chłopak.

Zaczął podążać w moim kierunku, lekko uśmiechając się.  Wpatrywałam się w jego pochylana do przodu sylwetkę i opuszczona do dołu głowę. Wyglądał trochę jak stary dziadek, ale myślę że chciał sprawiać wrażenie seksownego. Powiedzmy, że mu się udało, ale myślę, że jednak przesadza z tym garbieniem się.
Tak... Umiem tylko narzekać.

- Hej piękna - stanął przede mną i pochylił się, żeby pocałować mój policzek.

  Oczywiście niefortunnie, wypuściłam dym z buzi prosto na jego idealna twarzyczkę. Zamknął oczy i jedynie seksownie wciągnął ten zapach ( jeśli to można w ogóle nazwać zapachem) przez nos. Nie zważając na to co właśnie zrobiłam, musnął wargami moja skórę.

- Wolę Zara - mrugam do niego jak jakieś nieogarnięte życiowo dziecko.

   Parking, który był przy szkole, nie był zapełniony. Wręcz przeciwnie, stało tam zaledwie kilka samochodów, zapewne należących do tych fajniejszych osób. Kujony pewnie gnieżdżą się w autobusach w drodze powrotnej ze szkoły.

Zayn, który jak widać tak samo jak ja nie robi za grzeczniutkiego, wyjął z kieszeni paczkę papierosów.

Jeden z moich, umieszczony pomiędzy palcami, lekko się poruszał, co oznaczało że moje dłonie się trzęsły.

Zayn szepnął, żebym poszła z nim. Przyglądałam się kątem oka, jak porusza się, co chwilę przykładając papierosa do ust.

Zatrzymaliśmy się przed czarnym samochodem.

- To twój samochód? - Chłopak otwiera drzwiczki i rusza ręką na znak żebym wsiadła.

  Odpowiedział twierdząco.

Uh... Nie dość że przystojny to i bogaty.

- Jak ci się podoba w pierwszym dniu szkoły? - odpala silnik

- Podoba mi sie tutaj i jak na razie mogę określić ją jako najlepsza, ale to tylko pewnie tymczasowe, bo każdą szkolę ocenialam tak na początku.

- Często je zmienialas? Slyszalem, że jesteś z Nowego Jorku
- Dobrze slyszales - potwierdzam szkolne ploteczki - Często je zmienialam, bo mój tata często zmieniał miejsce pracy. Każdy mi niby zazdrosci, bo byłam w wielu miejscach, ale jeśli ty masz zamiar cos takiego mowic, to Moja odpowiedz na to brzmi - Nie to wcale nie jest fajne jezdzic z miejsca na miejsce. Nie mozesz nawet zwiazac sie z kims na dłużej, bo potem nie chcesz za nim płakać, gdy będziesz musiał wyjechać.

I Do It Right || h.s.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz