|20|

2.1K 112 199
                                        

⭐Zostaw gwiazdkę⭐

<<< 4 lata później >>>

Pov. Maciek

To już ten dzień. Dzień, w którym mój największy na świecie skarb prawdopodobnie stanie się moim narzeczonym.

Wracałem właśnie od jubilera z pudełeczkiem w którym znajdował się złoty pierścionek z minimalistycznym diamentem po środku.

W głowie miałem już ułożony cały plan dzisiejszego, przełomowego dla naszego związku wydarzenia.

Przez te cztery lata zrozumiałem, jaką poważną rolę w moim życiu ma Patryk. To on sprawia, że jestem szczęśliwy. Dzięki niemu wiem już, jak to jest kochać i być kochanym.

Mimo wielu większych jak i mniejszych kłótni między nami, nadal jesteśmy razem i oboje nie zamierzamy tego zmieniać.

Kilka razy zdarzało się nawet, że Patryk chciał ode mnie odejść. Pakował się ze łzami w oczach, jednak udawało mi się go powstrzymać. Nie umiem bez niego żyć.

Gdy doszedłem już do naszego mieszkania, wszedłem do środka po czym zdjąłem buty i udałem się do sypialni. Zastałem w niej nie kogo innego jak moją księżniczkę wygodnie rozwaloną na całym łóżku.

- Patryś wstawaj - powiedziałem siadając obok niego. Przeczesałem delikatnie jego włosy. Chłopak odwrócił się w moją stronę i lekko uśmiechnął.

- Po co mam wstawać? - spytał przykrywając się szczelniej kołdrą.

- Jedziemy na mini urlop - odpowiedziałem na co on jeszcze szerzej się uśmiechnął.

- A gdzie mój Romeo chce mnie wywieźć? - usiadł na łóżku przecierając twarz rękoma.

- Romeo wywiezie swoją księżniczkę nad morze. Dokładniej do Gdańska - dałem mu szybkiego buziaka w usta po czym wstałem - ogarnij się i spakuj na około tydzień.

Młodszy tylko kiwnął głową i wstał. Zamknął się w łazience a ja postanowiłem zrobić naszej dwójce coś do jedzenia.

Wyjąłem z szafki ryż i jakiś paczkowany sos. Może to nie jest jakieś wykwintne danie ale lepsze ono niż głodowanie przez kilka godzin jazdy nad morze.

Nalałem wody do garnka i czekałem aż się nagrzeje. Gdy zaczęły robić się w niej bombelki od wysokiej temperatury włożyłem dwie paczki ryżu aby się ugotowały. W międzyczasie w małym rondelku zrobiłem sos.

Gdy jedzenie już było gotowe, sięgnąłem po dwie miski i widelce. Nałożyłem posiłek do naczyń i podałem do stołu.

- Patryk chodź jeść! - zawołałem chłopaka i chwilę później siedział już przy stole.

Nalałem nam jeszcze do szklanek soku pomarańczowego i również usiadłem do stołu.

- Smacznego - uśmiechnął się do mnie na co odpowiedziałem tym samym.

Kiedy zjedliśmy zmyłem naczynia i również poszedłem się spakować na nasz wyjazd.

<<<Time Skip>>>

Tylko on | MxPOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz