⭐Zostaw gwiazdkę⭐
<<< 4 lata później >>>
Pov. Maciek
To już ten dzień. Dzień, w którym mój największy na świecie skarb prawdopodobnie stanie się moim narzeczonym.
Wracałem właśnie od jubilera z pudełeczkiem w którym znajdował się złoty pierścionek z minimalistycznym diamentem po środku.
W głowie miałem już ułożony cały plan dzisiejszego, przełomowego dla naszego związku wydarzenia.
Przez te cztery lata zrozumiałem, jaką poważną rolę w moim życiu ma Patryk. To on sprawia, że jestem szczęśliwy. Dzięki niemu wiem już, jak to jest kochać i być kochanym.
Mimo wielu większych jak i mniejszych kłótni między nami, nadal jesteśmy razem i oboje nie zamierzamy tego zmieniać.
Kilka razy zdarzało się nawet, że Patryk chciał ode mnie odejść. Pakował się ze łzami w oczach, jednak udawało mi się go powstrzymać. Nie umiem bez niego żyć.
Gdy doszedłem już do naszego mieszkania, wszedłem do środka po czym zdjąłem buty i udałem się do sypialni. Zastałem w niej nie kogo innego jak moją księżniczkę wygodnie rozwaloną na całym łóżku.
- Patryś wstawaj - powiedziałem siadając obok niego. Przeczesałem delikatnie jego włosy. Chłopak odwrócił się w moją stronę i lekko uśmiechnął.
- Po co mam wstawać? - spytał przykrywając się szczelniej kołdrą.
- Jedziemy na mini urlop - odpowiedziałem na co on jeszcze szerzej się uśmiechnął.
- A gdzie mój Romeo chce mnie wywieźć? - usiadł na łóżku przecierając twarz rękoma.
- Romeo wywiezie swoją księżniczkę nad morze. Dokładniej do Gdańska - dałem mu szybkiego buziaka w usta po czym wstałem - ogarnij się i spakuj na około tydzień.
Młodszy tylko kiwnął głową i wstał. Zamknął się w łazience a ja postanowiłem zrobić naszej dwójce coś do jedzenia.
Wyjąłem z szafki ryż i jakiś paczkowany sos. Może to nie jest jakieś wykwintne danie ale lepsze ono niż głodowanie przez kilka godzin jazdy nad morze.
Nalałem wody do garnka i czekałem aż się nagrzeje. Gdy zaczęły robić się w niej bombelki od wysokiej temperatury włożyłem dwie paczki ryżu aby się ugotowały. W międzyczasie w małym rondelku zrobiłem sos.
Gdy jedzenie już było gotowe, sięgnąłem po dwie miski i widelce. Nałożyłem posiłek do naczyń i podałem do stołu.
- Patryk chodź jeść! - zawołałem chłopaka i chwilę później siedział już przy stole.
Nalałem nam jeszcze do szklanek soku pomarańczowego i również usiadłem do stołu.
- Smacznego - uśmiechnął się do mnie na co odpowiedziałem tym samym.
Kiedy zjedliśmy zmyłem naczynia i również poszedłem się spakować na nasz wyjazd.
<<<Time Skip>>>
CZYTASZ
Tylko on | MxP
Fanfikce16-nasto letni Patryk Skóbel wraz z rodzicami przeprowadza się do stolicy. Chłopak od dawna nie jest obiektem zainteresowania swoich opiekunów prawnych. Jego życie jest monotonne, bez jakichkolwiek konkretnych celów. Razem ze zmianą miejsca zamiesz...
