Rozdział 5

1.5K 142 11
                                        

~Przepraszam, że tak późno.        

        Wszedłem do małej kawiarenki, a przynajmniej tak wyglądała z zewnątrz, bo w środku było tu sporo miejsca i spokojnie mieściło się tu parę rodzin i kilka par. Pierwszą rzeczą, na która zwróciłem swoją uwagę był dzwonek przy drzwiach, już wiedziałem, że jeśli mam tu zostać na dłużej to muszę się go jakoś pozbyć. Nigdy nie rozumiałem co takiego widza właściciele w tym denerwującym dzwięku.        Calum stał tyłem do mnie żywo dyskutując  z wyraźnie starszym od niego mężczyzną. Hood miał żółto-niebieski fartuszek do kolan, biała koszulę, przez którą i tak było widać jego tatuaże, czarne rurki i vansy. Mam się tak ubierać? koszula? to chyba marny żart.

-O już jesteś - Brunet ochoczo położył dłoń na moim ramieniu i skinął ręką na mnie - To jest Michael.

-Dzień Dobry - Czułem się zmieszany, mogłem ubrać jakąś koszule, albo chociaż spodnie bez przetarć, ewentualnie schować malunki na moich rękach.

-Oh Mike, mogę się tak do Ciebie zwracać prawda? - Nie mam innego wyboru, prawda? Skinąłem głową chociaż nie lubiałem tego skrótu to lepiej nie narobić sobie w jego  oczach złej reputacji -Mam na imię Danny. Cal świetnie Cię opisał, własnie tak sobie Ciebie wyobrażałem, kiedy możesz zacząć?

-Wydaję mi się, że od zaraz, nie masz niczego na głowie prawda? - Wow, chyba chciał mi pomóc, bo spojrzał na mnie wzrokiem"Albo tak, albo nie masz tej pracy"

-Tak, oczywiście

-W porządku, kolega Cię pokieruje, myślę, że do 19:30 dzisiaj dacie radę, potem przyjdzie Lucy i Patric - Rzucił mi fartuszek, który bez zastanowienia obwiązałem  wokół pasa. Chwilę potem Danny wyszedł, a ja zająłem miejsce za barem.

-Tu masz taką książkę do przestudiowania- Przewracając kartki zauważałem coraz to zmyślniejsze drinki, sposoby ich przyrządzania, zdjęcia, dobre okazje do podania, procent alkoholu - Wiadomo, że na początku będzie trudno, ale Ci pomogę w paru pierwszych - Uśmiechnąłem się kiedyś posłał mi oczko.

-A kim jest Lucy i Patric? - Zauważyłem, że drinki układane są alfabetycznie, a składniki potrzebne do ich wykonania czekają za nami

-To dwójka pozostałych pracowników, Patric jest już po studiach, a Lucy studiuję ostatni rok Inżynierii Dźwięku. Studiuje zaocznie więc zastępuje nas gdy my jesteśmy na uczelnii, Patric to jej partner w pracy, ale zjawia się jak chcę.

-Jak chcę? Szef nie reaguję?

-To jakiś krewny bodajże -Wzruszył ramionami jakby było mu to obojętne - Póki nie wchodzi mi w paradę jest okej.

-A co z mieszkaniem - Nadal się nie przenieśliśmy, nie wiem czy coś znalazł, co z ceną, czy to da..

-Znalazłem, możemy się tam przejść po pracy - dzwonek zadzwonił - tanio, ładnie,przytulnie i co najważniejsze blisko uczelni .

-Czekoladowego Shake'a poproszę - Calum odwrócił się do maszyny, a zamawiająca, która właśnie rozpinała swój sweterek, mrugnęła do mnie. Wmurowało mnie i dopiero po kilku chwilach się poruszyłem.

-No tak, nie zapominaj, że szef zatrudnia tu ładne buźki po to, żeby bajerowały te naiwne laseczki - szepnął mi na ucho Cal i wyciągnął z szafki bitą śmietanę. Mówił poważnie? Mam flirtować z jakimiś obcymi klientkami?

-Co robi taka urocza młoda dama o tej godzinie w kawiarnii?

-Wyrwałam się pomiędzy zajęciami - Anielski głos, długie blond włosy, nogi jak stąd do Europy, ale nie galopujmy tak - Coś dla orzeźwienia dobrze mi zrobi.

Just Try | Malum [✓]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz