Rozdział 15

1.2K 118 16
                                        

*Szukam kogoś kto robi okładki*

Wreszcie udało mi się wyciągnąć Michaela na imprezę. Oczywiście postanowiliśmy zabrać ze sobą Luke'a, który szukał odpowiedniego lokalu prawie pół godziny. Ostatecznie wybrał taki oddalony o prawie godzinę drogi od naszego mieszkania. Miejsce było bardzo klimatyczne, ale nie różniło się od wielu innych imprez. Przy ścianach lizali się ludzie, na parkiecie ocierali się o siebie albo szeptali sprośne słówka, chyba nie muszę wam tłumaczyć co działo się w toaletach. Dziś miałem ochotę upić się, ale nie balować zbytnio. Musiałem pilnować żeby chłopaki bezpiecznie wrócili do domu, bo oni już zapowiedzieli czego to dziś nie będą robić. Michael podobno się z kimś tu umówił i naprawdę cieszyłem się, że sobie kogoś znalazł, liczyłem tylko, że się nie wyprowadzi i nie zostawi mnie samego na lodzie. Luke nie miał dziś planów, ale od wejścia zobaczył już swojego koleżanki i od razu o nas zapomniał.

Ja natomiast ruszyłem w kierunku baru, który dziś wyjątkowo nie miał dużo klientów. Zamówiłem czystą tak żeby dobrze się wprawić, a potem pomału upijałem się lekkimi drinkami, które kosztowały nie wiele, a w sporych ilościach dawały niezły efekt. Mignął mi też przed oczyma Clifford, który szedł lekko pchany przez niewiele wyższego od niego blondyna. Szeptał coś do niego, a Mike wydawał się rozpływać. Nie musiałem dalej ich obserwować, żeby zgadnąć, że kierują się wprost do męskich toalet. Cóż przynajmniej nie pchają się do damskich.

Luke balował z dwoma pannami, które owijały mu się wokół szyi. Miał chłopak duże powodzenie. Do mnie dosiadła się jakaś dziewczyna, ale nie miałem najmniejszej ochoty się do niej odzywać. Wprawdzie ona non-stop coś do mnie nawijała, ale nie zrozumiałem ani słowa. Dopiłem drinka i zdecydowałem się jednak trochę potańczyć. Obijałem się o innych, równie pijanych co ja imprezowiczów. Szukałem rytmu, ale miałem już tak zagubiony punkt lokacji, że nie wiedziałem nawet do czego tańczę.

Clifford wyszedł z toalety, ale nie było już za nim żadnego blondyna. Obtarł usta i spojrzał na mnie zagryzając wargę, albo może tylko mi się wydawało. Odszedł w przeciwną stronę i usiał na kanapach tuż obok Hemmingsa. Dawno nie bawiłem się tak dobrze, może dlatego, że rzadko się tak upijałem, a po alkoholu lubiłem mocno szaleć, co nie raz opowiadali mi moi znajomi. Nie zastanawiałem się czy się już po tym obudzę, albo jak mocno będzie mnie jutro dręczył ból głowy, liczyło się to, że jest mi teraz tak dobrze i nie potrafię tego przerwać.

Po kilkudziesięciu minutach mocno wirował mi obraz dookoła głowy i obawiałem się, że odpływam, a nie marzyłem raczej o zgonie. Z pomocą przyszedł Mike, który wyraźnie wkurzony powiedział, że powinniśmy się już zwijać.

-No co ty, nie ma mowy, przecież dopiero się zaczyna - Próbowałem przekazać mu jak dobrze się bawię.

-Dopiero się zaczęło, a ty już jesteś zalany w trupa, stary musimy stąd wyjść jeśli w ogóle chcesz przeżyć - Złapał mnie i przerzucił moją rękę przez swoje ramię.

-A nasz blondaś? - Chwiałem się, z czego na pewno nie był zadowolony Mike.

-Już wyszedł, czeka na nas przed lokalem, więc teraz przestań się tak wiercić i daj się wyprowadzić Calum - Nogi same mi się posuwały, więc raczej mało miało to wspólnego z chodzeniem, ale ważne, że byliśmy coraz bliżej wyjścia.

Kiedy byliśmy już na zewnątrz oczywiście upadłem zaskoczony świeżym powietrzem. Spotkaliśmy Luke'a, który siedział zgięty pod drzwiami i trzymał swoją głowę. Mike trzepnął nim na co blondyn mocno szarpnął, ale wstał i poszedł razem z nami. Mój plan opieki nad chłopakami trochę spadł na czerwonowłosego, ale nie miałem siły teraz więcej o tym myśleć.

Just Try | Malum [✓]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz