Rozdział 7

1.4K 135 14
                                        

On chyba sobie ze mnie żartował! Słyszałem jego imię tej nocy tyle razy, że potrafie je bez zawachania przeliterować wspak. Towarzyszka Calum'a wyleciała z mieszkania dopiero koło 4 nad ranem. Nic dziwnego, że obudziłem się zaspany. Miałem widoczne sińce pod oczami i żadnej ochoty do życia. Nie chciałem wychodzić z pokoju. Mam z nim o tym porozmawiać? To przecież jego osobista sprawa i nie mogę mu zabronić przyprowadzać tu dziewczyn, nawet jeśli miałyby one być tylko na parę godzin. Wciągnąłem na nogi moje rurki i założyłem pierwszą lepszą koszulkę z nadrukiem. Słyszałem, że Hood krzątał się po kuchnii. Dochodziła 11. Nie zjadłem wieczorem niczego, więc nie byłem zdziwiony dzwiękiem jaki emanował mój brzuch. Usiadłem jeszcze chwilę na łóżku, a potem zdecydowanym krokiem, jak gdyby nigdy nic, wyszedłem z pokoju i mruknąłem Cal'owi tylko krótkie 'cześć' zanim zająłem stołek koło lady.
-Podgrzałem te gołąbki - Podsunął mi talerz. Tak jak opowiadał. Mięso było zamkniętę w kapuście - Mam nadzieję, że nie potrujesz się sosem, bo średnio mi wyszedł.
Dość, że był przystojny, wysportowany, miał powodzenie to jeszcze świetnie gotował.
-Jak to jest, że nie masz jeszcze nikogo? - Wziąłem do buzi pierwszy kęs, a gotowana kapusta rozpłynęła się w ustach, a ten sos był nie do opisania - Nigdy nie miałeś nikogo na stałe?
-Nie interesują mnie takie związki, nie ma prawdziwej miłości - Wzruszył ramionami.
-Więc co jest?
-Uczucie, które z czasem wygasa.
-Czyli kogoś miałeś - Czerwone policzki próbował , nieskutecznie, ukryć pod swoimi dłońmi - Opowiedz mi o niej.
-Madison - burknął, co naprawdę mnie rozbawiło, bo zachowywał się jak przedszkolak, który coś nabroił - Zerwaliśmy w tamtym roku, po 5 miesiącach razem.
-Kto zawinił? - Muszę częściej jeść gołąbki, to jest pyszne !
-Nie wiem. Jak już Ci mówiłem to po prostu się wykruszyło. Mówiła, że kocha, że nie zostawi,a potem sami doszliśmy do tego, że nic z tego nie będzie - Dopiero teraz wziął się za swoje danie - Ona znalazła innego, a w moim przypadku znalazłem sobie kogoś do zaspokajania.
-Nie byliście sobie pisani, nie znaczy, że nie ma miłości.
-Słyszałeś albo widziałeś coś wczoraj, prawda? - Prychnął jakby przypomniał sobie, że parę godzin temu była tu jakaś pierwsza lepsza.
-Trochę - Przerwałem jedzenie - Ale to nie tak Calum, nie zabraniam Ci tego, tylko ciszej błagam.
Oboje wybuchliśmy śmiechem i spokojnie kończyliśmy danie.
-Co będziemy dzisiaj robić?
-Znowu idziesz na impreze?
-Nie, w niedziele nie baluje, jutro muszę być trzeźwy - Wytarł ręce o spodnie.
-Więc nie wiem, może po prostu tu posiedzimy? Albo zaprosimy Luke'a?
-O! Zapomniałem o nim całkiem, napisze mu sms'a - Wyciągnął swojego złotego IPhone'a.
-Staary, złoty? Pedalsko - Wstałem z krzesła i wyciągnąłem dla nas dwa piwa.
-Kupiła mi go mama, na 19 urodziny i nie uważam, żeby był pedalski, wygląda bogato - Uniosłem dłonie w geście poddania się.
-Rzecz mamy, to święte - Otworzyłem mu piwo i podałem.
-No dalej, jedno nam nie zaszkodzi, chyba, że masz naprawdę słabą głowę - Bez zastanowienia upił kilka łyków i opadł zrelaksowany na krzesło.
-Clifford, chodźmy na laski, znam dobre miejsce - Zaksztusiłem się.
-W porządku, chodźmy - Może faktycznie ten chłopak mnie demoralizuję.
***
-Serio Hood? Wyścigi? Myślałem, że weźmiesz nas do jakiegoś klubu - W głębi serca cholernie się bałem, nienawidzę takich miejsc.
-Już Ci mówiłem, nie chcę pić, a tu mi tego nie proponują - W naszym kierunku szły właśnie dwie uśmiechnięte dziewczyny. Cholera, były seksowne. Wysoka brunetka, ciemne oczy, długie nogi, skórzana kurtka, top i krótkie spodenki! Podeszła po mału do Calum'a.
-No kogo ja widzę? Cali - Od razu przywarła do niego ustami, to nie był słodki pocałunek, jedli siebie nawzajem.
-Vivian , miło cię znów widzieć - Podniósł brew patrząc na blondynke obok jego towarzyszki - Masz koleżankę ?
- Tak to Alice, przeprowadziła się z Californi, a ty też kogoś tu przytargałeś.
-Poznajcie Michael'a drogie panie, mój nowy wspólokator - Uścisnąłem im dłonie, a drobna Alison znalazła się przy moim boku , delikatnie się w niego wtulając. Wyczułem o co jej chodziło, więc przyciagnąłem ją bliżej trzymając rękę na jej biodrze, co Hood skwitował uśmiechając się do mnie. No cóż, szybko poszło.

***

Vivian podeszła do mnie od razu po tym jak Cal wsiadł na motor. Palił papierosa przyglądając się trasie przed tobą.
-Po towarzyszysz mi w toalecie?
-W toalecie? Po co chodzicie tam razem? Jestem facetem - Patrzyłem na nią jak na wariatkę.
-To stary opuszczony budynek i często zaglądają tam obleśne dresy, chodzimy razem dla bezpieczeństwa - Pociągnęła za mój palec widocznie chcąc zaciągnąć mnie tam siłą.
-Nie zostawię Hood'a, a ty jesteś dużą dziewczynką i sobie poradzisz
-A Hood to duży chłopiec, no chodź - Tylko dla spokoju pokazałem ręką by szła przodem.
Faktycznie miejsce nie było za przyjemne. Byłem zdziwiony, że zapach tutaj jest całkiem znośny, a toalety zadbane. Jakiś dwóch typków zmierzyło wzrokiem Viv od góry do dołu zatrzymując się na pupie i piersiach. Ona dobrze wiedziała, że patrzą, ale jeszcze bardziej zaczęła się kręcić i wypinać.
-No idź już, nie będziemy tu wieczność - Nie zadowolona, że psuje jej podryw schowała się w kabinie, a ja postanowiłem umyć ręce o ile jest tu woda.
Dwóch wcześniejszych dresów wyszło, a ja zaraz po tym poczułem zgrabne palce na moich biodrach sunące do mojego rozporka.
-Co ty wyrabiasz? - Otrzepałem dłonie i odstawiłem jej ręce obracając się - Możemy już iść?
-Nie bądź taki - Znalazła się niebezpiepcznie blisko mnie - Nic nas nie goni.
-W co ty grasz?- Uniosłem brwi i zachłysnąłem się powietrzem słysząc jak mój rozporek się rozsuwa. Zostałem wciągnięty za koszulke do jednej z kabin, a chwilę potem przycisnęła do mnie ustami.
Nie gustuję w dziwkach, ale ta miała takie usta, że grzechem byłoby przerwać to uczucie.
-Cieszę się, że ci się podoba
-Nie powiedziałem, że mi się po..- Nie dokończyłem, bo poczułem mocny zacisk na moim penisie - O tak kotku.
Spotkałem się tylko z głośnym śmiechem.
- Odsuniesz mi to Mic? - Jeszcze nikt do mnie tak nie powiedział, a to brzmiało tak dobrze w jej pełnych ustach. Odsunęła się i obróciła odrzucając włosy na bok. Zamek ciągnał się przez całe plecy i kończył za pupą. Kiedy dotknąłem jej biodra automatycznie wypchnęła pośladki blisko mojego krocza na co żałośnie zawyłem. Pociągnąłem za suwak, ale wcześniej złożyłem parę pocałunków na jej karku, pachniała męskimi perfumami.
-Lubię takich subtelnych romantyków, ale dziś mam ochotę na coś szybszego, więc może teraz się streszczaj, a kiedy indziej zdzwonimy się na coś dłuższego- Te słowa zadziałały na mnie jak płachta na byka. Odsunąłem do końca zamek po to tylko by następnie zdjąć, ledwo co i tak przykrywające, koronkowe majtki w niebieskim kolorze i podobny stanik w tym samym odcieniu. Zdjąłem moje spodnie, gumkę wyciągłem z tylnej kieszeni spodni.
-Nie potrzebna, tabletki od roku
-Cudownie - Do tej pory tylko raz robiłem to bez tego lateksowego cholerstwa i pamiętam te chwilę doskonale. To totalnie inne odczucie, przyjemniejsze. Obróciłem ją i podciągłem do góry, a ona sprawnie wskoczyła na moje biodra i szybko się opuściła. Była ciasna, a bez prezerwatywy to uczucie tak bardzo narosło, że byłem gotowy wybuchnąć już po chwili, a ona skutecznie się ze mną droczyła. Zwalniała i przyspieszała, żeby zatrzymać ten moment na dłużej.
-No już dawaj nie mamy czasu na gierki - Chwilę potem było już po wszystkim.
-Masz tu mój numer - Podała mi kartonik zasuwając sukienkę i podnosząc z ziemi torebkę. Zasunąłem spodnie i zauważyłem, że już jej nie ma.
Jeśli Calum się o tym dowie, prawdopodobnie nie będziemy już wspólokatorami.
**
Wyrooobiłam się i to nawet dłuższy zrobiłam Dzięki, że jesteście pa rozdział w całości pisany na telefonie.

Just Try | Malum [✓]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz