Rozdział 1

2.3K 182 47
                                        

Kilka piw dalej czułem się już znacznie lepiej w nowym towarzystwie. Zdążyłem zorientować się, że moi współlokatorzy to 'fajne chłopaki' i nie będą mi zawadzać. Mógłbym się tylko przyczepić do zachowania się Cassie, która wyraźnie była " przylepą", bo już kilka razy uszczypała mnie w tyłek i próbowała kłaść usta tam gdzie nie powinna tylko gdy jej chłopak się odwracał.

Nie chciałem zapić się na śmierć, więc odmówiłem alkoholu Tony'emu, który ledwo trzymał się na nogach, nie miał głowy do picia. Telefon mrugał oświadczając, że mam nowe powiadomienie. Nie jedno, a kilka. 6 smsów, 3 od mamy, 1 od Ben'a, 2 od Susy, poza tym jeszcze 2 nie odebrane połączenia od nadgorliwej rodzicielki.Już miałem oddzwaniać kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że mogę seplenić i zawieść matkę już pierwszego dnia. Smsy od niej nie różniły się treścią, wszystkie w stylu "Jak się czujesz? dojechałeś? Jak w akademiku?" itp. itd. Ben czyli mój starszy brat napisał, żebym wpadł do niego kiedyś na mieszkanie. Tak, szczęściaż ma już własne mieszkanko w stolicy, ładną narzeczoną i ogródek z basenem. Susy jest moją koleżanką, którą poznałem na pierwszym roku, od razu zaoferowała swoją pomoc, gdy zgubiłem się na uczelni pierwszego dnia. Ona również zaproponowała spotkanie.

Do: Mama

Czuję się w porządku , jestem na miejscu, mam super chłopaków w pokoju :)

Mimo iż nie zawsze dobrze się dogadywaliśmy starałem się utrzymać z nią dobre kontakty, w razie co zawsze miałem się do kogo zwrócić. Cassie wyszła razem z Paul'em chwiejnym krokiem na dół. Ken i Tony wstrzymali picie i teraz zaczeli zbierać się na pizze. Zastanawiam się czy są aż tak dobrymi przyjaciółmi czy może jest pomiędzy nimi coś więcej, nie chciałem się jednak, przynajmniej teraz , narzucać, to wyjdzie z czasem.

Było koło 14:20 więc zdecydowałem się na wyjście na kebaba. Idealnie na przeciwko naszego akademika znajdował się jeden taki. Nie był jakoś super ekskluzywny, a ceny były niskie, czułem, że będę spędzać tam sporo czasu. W pomieszczeniu oprócz mnie znajdowały się 4 osoby. Jakaś , o ironio, słodka para, która chyb więcej zjadła swojej śliny niż porcji, którą miała na talerzu oraz 2 studentów w moim wieku. Jeden z nich wysoki blondyn patrzył zafascynowany na tego drugiego azjatę o ciemnych oczach i włosach, Szybko zamówiłem kebaba i miałem już wychodzić kiedy stwierdziłem, że może jednak lepiej zostanę i zjem na miejscu, żeby z moimi zdolnościami przypadkiem nie zmarnować tego, cudownie pachnącego, dużego żarcia. 

Następne 25 minut spędziłem przy małym stoliku z oknem, za którym rozciągała się ulica. Dwóch towarzyszy, o których wspominałem wam wcześniej śmiało się, a blondyn cały czas na mnie zerkał przygryzając wargę albo puszczając oczko. Za którymś razem nie wytrzymałem i z uśmiechem na ustach również mrugnąłem na co zaśmiał się i skupił już całą uwagę na słuchaniu swojego kolegi. 

Wstałem i otwarłem drzwi, żeby iść już spokojnie do pokoju i odpoczywać, bo alkohol wcale nie wprawił mnie w jakiś lepszy nastrój. Byłem już na zewnątrz kiedy poczułem na moim ramieniu długie palce

-Zostawiłeś coś - usłyszłame chichot, a po obróceniu się spotkałem się z tym samym mrugającym spojrzeniem oraz jego dłonią, w której trzymał mój brązowy skórzany portfel

-umm dzięki - chwyciłem swoją własność, ale on nie chciał jej puścić. No co jest, spojrzałem w górę, a on tylko chichocząc przygryzł wargę 

-Nie chcesz gdzieś z nami wyskoczyć? Wydajesz się być nowy, niewyraźny

-Może to dlatego, że nie jestem trzeźwy - Jego uśmiech się udzielał - studiuję drugi rok więc nie jestem taki nowy, ale nie wykluczam, że jeszcze się kiedyś spotkamy

-Okej - czy on się zawstydził? - to dam ci mój numer - oczy mu błyszczały - podaj telefon.

Dobra mówić, że jestem przywiązany do swojego telefonu to mało powiedziane, a teraz mam mu go dać? śnił?W sumie wyglądają na miłych. Położyłem mu urządzenie na dłoni, odblokowałem i otwarłem klawiaturę

-Poradziłbym sobie sam - zaśmiał się na co brunet z  tyłu zawtórował - okej, już.

-A imię? Nawet nie znam waszych imion

-Luke Hemmings studiuję tu dziennikarstwo, a to Calum Hood socjologia - prychnął z politowaniem - nadal nie wiem jak mogłeś pójśc na to gówno

-To gówno jest fajne - powiedzieliśmy naraz z Hoodem - heh, też uczęszczam na socjologie - mój telefon zaczął dzwonić - musze lecieć miło było widzieć ! -uciekłem przebiegając na durgą strone ulicy

-A twoje? twoje imie?! - usłyszałem Calum'a

-Clifford, Michael Clifford! - krzyknąłem wchodząc tyłem do budynku...

------------------

Są sprawy:

1)nie wiem jaksię przyjmnie to opowiadanie, bo narazie to w ogóle się nie przyjmuje ;< ale jestem nawet w stanie pisać to sama dla siebie, byleby rozwinąć swój pomysł :3

2)Nie sprawdzam rozdziałów, ewentualne błędy poprawie jeśli takowe zauważe/ zauważycie.

3)Jak długość rozdziałów? taka może być? jest tu około 740 słów :) 

Prosze cieplutko o gwiazdki/komentarze/wyświetlenia , do zobaczenia moze jeszcze nawet w tym tygodniu :)

Just Try | Malum [✓]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz