Rozdział 8

1.4K 154 51
                                        

     *zakochałam się w tej piosence xD*

  Calum zaparkował na starcie tym samym wygrywając rundę, a od razu całe towarzystwo zbiegło się koło zwycięscy. Obok mnie pojawił się blondyn z rękami włożonymi do bluzy. Pierwszy raz widziałem go z kolczykiem w ustach. Cały czas obracał go w ustach.

-Kim jest Viv dla Calum'a ? - Nie musiałem się z nim witać, chciałem się na początku upewnić.

-To jego była, zerwał kiedy dowiedział się o tym jak zdradzała go z pierwszym lepszym - Obrócił kolczykiem parę razy dopóki nie spojrzał głęboko w moje oczy - Ty też? Ze mną też.

-Huh? Co?

-Obciągnęła Ci w łazience - Spuściłem głowę, ale wyrzuty sumienia trochę odpadły, czyli nie ja jedyny - Typowe.

Prychnął i również podszedł do Hood'a. Zaczynało się robić zimno i wietrznie, a ja chciałem wracać już do domu. Chwilę czekałem aż brunet pożegna się ze znajomymi i znajdzie dla mnie chwilę czasu. Luke postanowił, że zabierze się do nas na mieszkanie, a potem z rana wyjdzie tak, żeby zdążyć spokojnie na zajęcia.

***

-Może napijmy się za wygraną ? - Wyjąłem taniego szampana, którego kupiłem na otwarcie naszego zakątka, ale nie było okazji go wypić.

-Oh nie Clifford, obiecałem sobie nie pić - Cal opadł na swoje ręce i wymruczał w nie coś czego nie zrozumiałem.

-Jedna lampka  frajerze - Luke popchnął go tak mocno, że prawie spał z krzesełka - Polej mu.

Zgodnie z instrukcjami nalałem też i naszemu przyjacielowi. 

-Prześpij się u mnie w pokoju, ja wezmę dziś kanapę - Mruknąłe do Hemmings'a, który musiał pić coś wcześniej, bo teraz już lekko się chwiał. Nie sprzeciwiał się tylko od razu ruszył do mojej części. Ja natomiast wygodnie rozłożyłem się na kanapie i nie siedziałem może 5 minut kiedy poczułem, że moje oczy opadają, a ja pogrążam się we śnie.

***

Calum POV

        Zawsze tak jest, po wyścigach, ciężko jest mi usnąć. Po cichu wyszedłem z mojego pokoju i przeszedłem obok śpiącego Michael'a. Postawiłem na gazie trochę mleka, żeby zrobić nam kakao. Wkrótce potem poczułem, że ktoś za mną stoi, okazało się, że Clifford obudził się przez gotującą się wodę. Bez pytań wyciągnąłem jeszcze jedną szklankę, żeby również jemu przygotować coś ciepłego. Jedyne co miał na sobie to szare bokserki i nie wiem czemu mówił mi o tym, że jest źle zbudowany. Miał świetny brzuch,a przede wszystkim mięśnie na rękach i no cóż spore wybrzuszenie. Kolorowe włosy nie czyniły z niego wariata, a jedynie stawał się trochę bardziej słodszy. Chwycił za gotowy napój i otulił swoje ręce. Wrócił na kanapę, a ja siadłem na podłodze opierając się o sofę.

-Mówiłeś mi, że miałeś tylko jedną dziewczynę, Luke powiedział mi, że Vivian też nią była - Zaskoczył mnie. Nie sądziłem, że usłyszał o tym burzliwym związku.

-To nic specjalnego. Nie kochałem jej, tak mi się tylko wydawało. Nie traktuje tego jak związek - Wypuścił cichutko powietrze. Wstałem i udałem się na malutki balkon, na którym Mikey postawił wcześniej podwójne wiklinowe krzesło. Oparłem się o barierkę i wyciągnąłem papierosa. 

        Cały ten bullshit związany z miłością nie jest dla mnie. Nie wiem co to znaczy kochać kogoś do końca życia. Po co to istnieje? Ludzie tylko przez to cierpią, a ja nie chciałem cierpieć, chciałem odciąć się od tego świata. Kilka dni po rozstaniu się z moją dziewczyną nie czułem już  niczego co oznacza, że nie było to w ogóle trwałe. 

Just Try | Malum [✓]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz