Fangirlowałem. Ash zaprosił mnie randkę, w sumie nie nazwał tak tego, a miejscem naszego spotkania ma być kfc, ale błagam, zdążyłem już sobie wszystko ułożyć i nie próbujcie mi tego burzyć. Może dla księżniczek, randka w kfc nie jest spełnieniem marzeń, dla mnie może też nie, ale za to najem się w miłym towarzystwie, a potem może zmienimy lokalizację.
Calum obserwował mnie, gdy przygotowywałem się na wszystko. Czasami rzucał kąśliwe uwagi odnośnie mojego przesadnego poprawiania się, aby na koniec przyznać, że wyglądam dobrze i jest ze mnie dumny. Nadal był chory i trochę głupio było mi zostawiać go samego, bez mojej pomocy tuż obok, ale czekał na to tyle lat i teraz nie ma już odwrotu, jestem całkowicie gotowy.
Mieliśmy spotkać się już na miejscu. Poprawiłem koszulę i pociągnąłem drzwi. Zobaczyłem go z zamówionym już jedzeniem, pogrążonym w telefonie. Jego nogi w ciasnych, czarnych rurkach to mój nowy fetysz. Podarty podkoszulek Jimi'ego Hendrixa zdawał się być stworzony jakby tylko dla niego. Kiedy mnie zobaczył uniósł głowę i automatycznie ze zdezorientowanego, jego twarz, zamieniła się w wielki uśmiech.
-Skąd wiedziałeś co chciałem zamówić? - Widząc moje stałe jedzenie, które zawsze kupowałem. Stwierdziłem, że miejsce koło niego jest lepsze niż to naprzeciwko.
-Naprawdę nic się nie zmieniłeś Mike - Położył telefon na stole - Smacznego.
Rozmowy same nasuwały się nam na języki. Mieliśmy tyle do nadrobienia, całe te lata, w których zatracałem się we wspomnieniach. Po ponad godzinie opuściliśmy lokal i postanowiliśmy iść przejść się jeszcze do parku. Robiło się już chłodniej, więc wiedziałem, że będę musiał wracać za nie długo jeśli nie chcę być w stanie podobnym do Hooda. Kiedy tak szliśmy przypomniały mi się nasze długie spacery. Często wymykaliśmy się w nocy, przez okna, tylko po to, żeby spacerować aż do wschodu słońca, tęskniłem za tym, znów muszę zacząć to robić.
Temat rozmów zszedł na naszych bliskich. Ash opowiedział mi o tym, że jego rodzina została we Włoszech, on natomiast po przeprowadzce zaprzyjaźnił się z sąsiadką z piętra i listonoszem, który zawsze przychodził przynieś mu osobiście listy. Ja opowiadałem o pracy, o Hemmingsie, oczywiście również coś o Calumie. Irwin dużo o niego pytał, ale nie wydawało mi się to podejrzane, cóż też byłem ciekawy kto mnie zastępował.
-A czy coś między wami jest? - Naciągnął rękawy bluzy i puścił swobodnie ręce po bokach.
-Masz na myśli coś więcej niż przyjaźń? - Wzruszyłem ramionami. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, nie patrzyłem nigdy na niego w sposób w jakim zazwyczaj patrzę na mężczyzn, nie oceniałem go. Owszem, był przystojny, wysportowany, zabawny i mimo wszystko nie taki głupi, ale to chyba nie to. Po prostu nie wyobrażałem go sobie jako mojego chłopaka.
-Tak, to znaczy jeśli nie masz ochoty mówić to nie mów - Przeczesał opadające włosy.
-W porządku, nie, myślę, że to nic wielkiego, po prostu ze sobą mieszkamy i wyjątkowo się polubiliśmy, obaj możemy na sobie polegać i rzadko się kłócimy - Wszystkie wspólne momenty przewinęły mi przed oczami.
-Cóż, myślałem, że to nie tylko przyjaciel - Wzruszył ramionami - Słodko razem wyglądacie, to jak o siebie dbacie i w ogóle, chciałbym kogoś takiego w swoim życiu, to prawdziwy skarb, zazdroszczę.
Nie odzywałem się już więcej. Ash wzbudził we mnie poważne tematy do dyskusji ze samym sobą. Moja głowa była jednym wielkim mętlikiem. Gdyby nie to, że zerwał się poważny wiatr, zapewne spacerowalibyśmy o wiele dłużej. Pożegnałem się z nim krótkim przytuleniem, kiedy podjechał jego autobus. Wracałem pieszo, miałem kawałek do przejścia, a nogi zaczęły dawać o sobie znać.
CZYTASZ
Just Try | Malum [✓]
FanfictionMichael Clifford to student drugiego roku socjologii w Canberze. Poznaje Caluma. Jak wielkim wyzwaniem będzie nazwanie się współlokatorami? CalumxMichael
![Just Try | Malum [✓]](https://img.wattpad.com/cover/32980681-64-k676092.jpg)