VICTORIA
Czuliście kiedyś tak, że pragnęliście kogoś, ale wiedzieliście już na starcie, że nic więcej nie może się wydarzyć? Ja chyba znam to uczucie odkąd poznałam Luka. Nie wiem dlaczego, ale ciągnie mnie do niego pociąg seksualny. Nie czuje do niego uczucia jakim jest miłość. Nie!
Pod wpływem alkoholu nie myślę racjonalnie. Muszę jak najszybciej przestać o nim myśleć. Wydarzył się pocałunek, ale nic więcej. Cały czas mam w głowie dotyk jego ciepłych warg na moich. Były takie zimne i pełne rozkoszy. Nawet jeśli nie odwzajemnił tego cholernego pocałunku, ja poczułam motyle w brzuchu.
Sinner zniknął gdzieś na górze w loży. A mnie jak zwykle pilnował ochroniarz. Spojrzałam w stronę gdzie znajdował się chłopak i zaczęłam szukać go wzrokiem. W końcu natrafiłam na te czarne tęczówki pełne grozy. Widziałam w nich płomień, którego jeszcze nigdy nie widziałam u nikogo innego.
On był jedyny
Skończyłam swojego drinka i ruszyłam w stronę parkietu. Pragnęłam znów poczuć tą euforię, która sprawia, że o wszystkim można zapomnieć i cieszyć się daną chwilą. W głośnikach leciała głośna muzyka, a moje biodra same zaczęły się poruszać w rytm piosenki. Z każdym ruchem czułam się coraz bardziej rozluźniona i pełna energii. Tym razem to muzyka przeze mnie przemawiała.
Nagle rozniósł się głośny huk. Każdy spojrzał w stronę skąd dochodził dźwięk i właśnie w tamtej chwili zamarłam. Jakiś mężczyzna stał w loży gdzie znajdował się Luke i celował bronią prosto w bruneta. Padł kolejny strzał, tak samo w górę jak poprzedni. Ludzie zaczęli uciekać, a muzyka ucichła. Widziałam jak czarnooki w ogóle nie przejmuje się tą sytuacją, co jeszcze bardziej rozjuszyło sprawcę całego zamieszania. Po chwili podszedł do mnie ochroniarz i złapał za moje ramię, zaczął ciągnąć mnie w stronę wyjścia, ale ja zaparłam się i nie było szansy, że tak szybko się ruszę.
— Panienko Miller, musi pani opuścić to miejsce i to natychmiast — powiedział, ale dla mnie teraz liczyło się tylko, żeby jemu nic się nie stało.
— Nigdzie nie idę — zaprotestowałam i wyrwałam się z uściski barczystego mężczyzny, jednak jemu to się nie spodobało. Bez żadnego zawahania, zarzucił mnie sobie na ramię i zaczął kierować się w stronę wyjścia — Puszczaj mnie! — moje słowa nic nie dawały. W końcu gdy wyszliśmy na zewnątrz, ochroniarz mnie puścił i kazał wsiąść do auta. Gdy już miałam coś powiedzieć, głośny strzał rozniósł się dookoła — Luke — wyszeptałam przerażona. Szarpałam się, ale ten idiota nie chciał mnie puścić. Podszedł bliżej auta i otworzył mi drzwi, po czym na siłę próbował mnie do niego wsadzić. Gdy już miałam uledz, usłyszałam otwierające się drzwi od klubu. Szybko spojrzałam w tamtą stronę i dostrzegłam idącego w naszą stronę Sinnera— Luke — wypowiedziałam cicho, a brunet stanął obok nas.
— Tayler idź do chłopaków, ja zawiozę Victorię do domu — rozkazał, a ten niemal natychmiast wykonał polecenie. Szkoda tylko, że mnie nie słucha jak mu coś mówię.
— Nic ci nie jest? — dotknęłam jego policzka, ale ten od razu zabrał głowę i zaczął kierować się w stronę miejsca kierowcy.
— Wsiadaj
Dlaczego on zawsze musi być taki stanowczy? Zachowuje się jak dupek. Jak się martwię, że mogło mu się coś stać, a on co? Olewa mnie.
— Chyba nie myślisz, że będę biegała za tobą, jak posłuszny piesek?! — postawiłam się, a chłopak wręcz natychmiast się zatrzymał, a ja podeszłam bliżej niego — Możesz rozkazywać swoim pracownikom, ale nie myśl, że ja także nim jestem! Kurwa! Właśnie ktoś do ciebie strzelał! Ja się bałam o ciebie, a ty jak zawsze musisz być chłodny wobec mnie! Japierdole, co ja ci takiego zrobiłam, że to właśnie mnie przetrzymujesz?! Nie mogłeś nająć sobie do tego jakiejś dziwki?! — wyparowały z mnie wszystkie słowa, które w sobie przetrzymywałam. W końcu mogłam mu nagadać, nie czując strachu, że coś mi zrobi. Może i mnie skrzywdzi, ale będę miała przynajmniej satysfakcję, że wyrzuciłam mu wszystko co chciałam.
Jego klatka piersiowa hardo się unosiła i opadała, mięśnie były napięte, a szczęka zaciśnięta. Był wściekły, a raczej wkurwiony. Podszedł do mnie o krok, ale ja taki sam krok wykonałam w tył, aż zetknęłam się z maską auta. Jego oczy aż płonęły. Bałam się tego co się zaraz stanie. Znów zaczęłam czuć strach.
— Jedną właśnie porwałem
Po tych słowach wsiadł do czarnego Ferrari. Moja klatka piersiowa się zapadła bezpowrotnie. Nie mogłam złapać oddechu, a oczy zaczęły robić się szklane. Cały alkohol jaki w sobie miałam - wyparował. Cały czas byłam oparta o samochód, po chwili poczułam jak chłopak odpala silnik i... odjeżdża. Upadłam na ziemię, tłucząc sobie przy tym kolana jak i ręce. Łzy ciekły z moich oczu, ale nie wiem czy z szczęścia, że jestem wolna, czy, że mogę już go nigdy nie zobaczyć? Byłam w rozsypce.
Jakoś po godzinie ogarnęłam emocje i dojechałam do domu. Nie mojego, ale mojej matki. Tak bardzo nie chciałam tu wracać, ale nie miałam innej opcji. Ojciec wyjechał i nie ma go w domu, a ja nie mam zapasowych kluczy przy sobie. Została mi tylko Gwen Wilson i jej mąż wraz z córeczką. Musiałam tu przyjechać, ponieważ w "moim pokoju" znajdowały się jeszcze jedne klucze do naszego mieszkania. Zapłaciłam taksówkarzowi banknotem, który został mi jeszcze od Sinnera i wyszłam z żółtego wozu oznaczonego na górze wielkim, świecącym napisem "Taxi".
Stanęłam pod brązowymi drzwiami i zapukałam. Nie musiałam długo czekać, bo po chwili wielka płyta się otworzyła, a przede mną stanęła niska brunetka o zielonych oczach. Moja matka.
— Cześć mamo
— Victoria! — kobieta wzięła mnie w swoje objęcia i mocno przycisnęła do swojej piersi — Richard mi powiedział, że wyjechałaś gdzieś do pracy, więc co tu robisz o tej godzinie?
Pracy? Pewnie Luke nagadał mojemu ojcu głupot przez mój telefon, za nim mi go oddał. Chociaż ogarnęła mnie ulga, że rodzice się nie zamartwiali o mnie.
— Wróciłam wcześniej niż planowałam, ale nie mam z sobą kluczy, a pamiętam, że jedne były u ciebie — powiedziałam, a Gwen od razu wpuściła mnie do środka.
— A może zostaniesz u nas dopóki Richard nie wróci? — zapytała, a mnie zatkało. Nie chciałam tu zostawać. Nie chciałam przechodzić tego piekła jeszcze raz. Nie chciałam.
— No nie wiem. Nie chcę być dla was ciężarem — skłamałam bo co innego miałam powiedzieć? Że jej mąż wraz z córeczką mnie gnębią? Nie to odpada, pewnie i tak by mi nie uwierzyła.
— Nie jesteś dla nas ciężarem. Pamiętaj, że jestem twoją matką i zawsze będzie twoje miejsce obok mnie — uśmiechnęła się błagalnie bym się zgodziła. Chwilę się zastanawiałam, aż w końcu podjęłam decyzję.
— Zgoda
— Świetnie! Gdzie masz swoje rzeczy? — i co ja teraz powiem?
— Dostarczą je dopiero za dwa dni, a resztę ubrań mam w domu i tutaj — i bum! Kolejne kłamstwo. Przecież nie powiem jej, że porwał mnie jakiś psychopata i moje wszystkie rzeczy są u niego.
— W porządku. To idź może odpocznij, a ja skończę robić kolację — przytaknęłam na jej słowa i ruszyłam na górę.
Zaczęłam wspinać się po schodach, mając nadzieję, że ominę Harper. Moje marzenie się chyba spełniło ponieważ po chwili zatrzasnęłam za sobą klapę w podłodze i położyłam na materac. Czułam senność i zmęczenie. Nie mam tu za dużo rzeczy, a prania u nich nie zrobię bo John będzie na mnie wściekły jak włożę swoje ubrania do pralki. Została tylko jedna opcja. Laura. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wystukałam wiadomość do siostry Sinnera. Na szczęście dziewczyna zostawiła mi swój numer gdy ostatni raz się widziałyśmy.
Ja: Cześć. Piszę z prośbą czy byś mogła przywieźć mi moje rzeczy. Nie chcę widzieć się z Lukiem. Wyjaśnię ci kiedy indziej.
Na odpowiedź nie musiałam czekać długo, ponieważ zazwyczaj dziewczyna nie ważne co by się działo - odpisywała.
Laura: Pewnie kochana. Czekam na wyjaśnienia, a mojego brata zatłukę.
Następnie wysłałam jej adres, a ta tylko odpisała, że jutro rano dostarczy mi rzeczy. Odłożyłam komórkę obok i podeszłam do komody pod oknem. Zabrałam z niej spodnie dresowe i biały top. Przebrałam się w pidżamę i położyłam pod kołdrę. Jutro rano się wykąpie, bo teraz nie mam na to zbytnio siły. Zamknęłam oczy i niemal natychmiast odpłynęłam w objęcia Morfeusza.
CZYTASZ
DARK THIRST
RomanceOsiemnastoletnia Victoria Miller marzy o ucieczce z miasta, w którym każdy dzień jest dla niej piekłem. Zdradzona przez najbliższych, wykorzystywana i samotna - nie spodziewa się, że przypadkowe spotkanie w barze zmieni całe jej życie. Luke Sinner p...
