Rozdział 19

5.1K 138 9
                                        

VICTORIA

Promienie słońca zaczęły padać na moją twarz, więc byłam zmuszona do obudzenia się. Otworzyłam najpierw jedno oko, a potem drugie. Wstałam do pozycji siedzącej i ogarnęłam, że nie jestem w swoim pokoju tylko Luke'a. Po chwili do sypialni wszedł chłopak w samych spodniach dresowych i mokrymi włosami, które wycierał białym ręcznikiem. Wygląda na to, że niedawno wyszedł z kąpieli.

- W końcu wstałaś - powiedział rozbawiony, a ja oderwałam wzrok od jego nagiej klatki piersiowej. No bo kurwa, gościu ma zajebisty sześciopak.

- Która godzina?

- Za dziesięć szósta - wybałuszyłam oczy ponieważ, mam zaraz szkołę, a ja teraz leżałam sobie w łóżku ubrana w koszulkę bruneta.

- Nie martw się i tak nie idziesz do szkoły.

- A to dlaczego?

- Bo lecimy do Włoch - wszedł do garderoby i zaczął wybierać sobie ubrania na dziś.

- Co?!

- Jesteś już spakowana. Za godzinę jedziemy na lotnisko, więc radzę ci się już szykować - wszedł z powrotem do pokoju, a ja zrzuciłam z siebie kołdrę i podeszłam do niego.

- Po co? - zapytałam będąc jeszcze zmęczona po wczorajszych wydarzeniach. Tym bardziej, że nawet jeszcze nie było szóstej, a ja już byłam na nogach.

- Muszę załatwić ważne sprawy, a ty musisz mi towarzyszyć. Za dwa dni wracamy.

Przewróciłam tylko oczami na jego słowa i opuściłam jego pokój. Gdy zgodziłam się udawać jego narzeczoną wiedziałam na co się piszę, więc nie zamierzałam się sprzeczać. Jak weszłam do swojego pokoju od razu udałam się w stronę szafy i zaczęłam ją przegrzebywać. Widać, że parę moich ubrań już stąd zniknęło, więc zdecydowałam się na czarne, skórzane skiny i tego samego koloru bluzę z Vansa. Zmyłam wczorajszy makijaż i zrobiłam świeży, ale lekki. Na stopy założyłam białe Conversy, a włosy wyprostowałam i rozpuściła. Zabrałam z szafki jeszcze telefon oraz torebkę i byłam już gotowa do wyjścia. Udałam się do salonu gdzie czekał już na mnie Sinner, a gdy mnie zauważył wstał z fotela i ruszył w moją stronę.

- Wreszcie - odetchnął i spojrzał na mnie rozbawiony.

- Nie marudź - odparłam poprawiając kaptur od bluzy, który mnie uwierał.

Razem udaliśmy się do samochodu chłopaka i po chwili odjechaliśmy spod domu. Luke powiedział, że nasze rzeczy są już w samolocie więc nie muszę się o nie martwić.

Lotnisko było zatłoczone i hałaśliwe, ale dla mnie czas zwolnił, gdy zobaczyłam Luke'a stojącego przy prywatnym odrzutowcu. Jego sylwetka wyprostowana, ramiona szerokie, oczy ukryte za ciemnymi okularami – wyglądał jak ktoś, kto kontroluje wszystko wokół. A ja... ja byłam tylko pasażerem w jego świecie, który wydawał się zarówno fascynujący, jak i niebezpieczny.

– Gotowa? – zapytał, jego głos niski, spokojny, ale z tym charakterystycznym napięciem, które zawsze czułam, gdy był obok.

Skinęłam głową, nie pytając o cel podróży. Wiedziałam, że jeśli zapytam, albo nie odpowie, albo odpowie połowicznie. Luke nie zdradzał swoich planów – i chyba wcale nie chciał, żebym wiedziała.

Przeszliśmy przez rampę i wchodziliśmy na pokład odrzutowca. Wnętrze było luksusowe, chłodne i sterylne, dokładnie takie jak on – eleganckie, perfekcyjne, bez miejsca na przypadek. Usiadłam przy oknie, obserwując jak hałas lotniska zostaje za nami, a ja czuję, że wchodzę w świat, którego nie rozumiem w pełni.

DARK THIRST Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz