Rozdział 16

6.1K 162 22
                                        

VICTORIA

Z samego ranka poszłam do sklepu i zrobiłam zakupy na śniadanie. Było dość chłodno, jak na sierpień. Starsi ludzie chodzili po chodniku trzymając się za ręce. Dzieci bawiły się na placu zabaw, a właściciele wychodzili z swoimi zwierzakami na spacer. Piękny poranek.

Weszłam na klatkę schodową i po woli po stopniach udałam się na górę. Włożyłam klucze do zamka i przekręciłam. Pchnęłam drewno i ruszyłam w stronę kuchni. Zakupy odłożyłam na stół i zaczęłam je rozpakowywać. Postanowiłam, że zrobię jajecznice i herbatę do tego.

Po zrobieniu jedzenia, nałożyłam je na talerze, a następnie postawiłam na stół. Zalałam herbatę wrzątkiem i także odstawiłam na mebel. Gdy już miałam iść wołać chłopaka, usłyszałam otwierające się drzwi od pokoju. Spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyłam bruneta idącego w moją stronę.

- Jak się czujesz? - spytałam kładąc chleb na stół. Luke lekko się rozciągnął i oparł się o ścianę.

- W porządku - jego zachrypnięty głos rozbrzmiał w moich uszach. Nawet po obudzeniu wyglądał jak Bóg.

STOP!

- Wypij - postawiłam na blacie szklankę z żółtą cieczą. Sinner spojrzał na mnie pytająco i założył swoje ręce na klatce piersiowej — Nie otruje cię - Westchnęłam i oparłam się jedną ręką o blat.

- No nie wiem.

- Oh! Zaszłam rano do apteki i kupiłam proszek na ból mięśni - przysunęłam szklankę w jego stronę. Wziął ją do ręki i powąchał - No pij - ponagliłam go.

- Udajmy, że ci wierze - po tych słowach wypił zawartość szklanki na raz. Lekko się skrzywił i odstawił naczynie na blat - Tak trochę wątpię, że to nie była trucizna - jego kąciki ust uniosły się ku górze.

- Siadaj już - rozkazałam i zmusiłam się do uśmiechu. Chłopak usiadł do stołu i po chwili zaczęliśmy konsumować.

Po skończonym posiłku, ogarnęłam w kuchni. Sinner siedział dalej na swoim miejscu i przeglądał swój telefon.

- Chodź, zmienimy ci opatrunek - powiedziałam i ruszyłam w stronę łazienki. Słyszałam jak chłopak wstaje i podąża za mną.

Pokazałam mu by usiadł na krawędzi wanny, tak więc zrobił. Wyciągnęłam apteczke z szafki nad pralki i uszykowałam czysty bandaż.

- Zdejmij koszulkę - rozkazałam. Odpowiedzią było ciche parsknięcie, ale też śmiech. Odwróciłam się w jego stronę, a ten był już bez ubrania. Podeszłam bliżej niego i złapałam za biały materiał, a następnie zaczęłam go odwiązywać.

- Dlaczego mi pomagasz? - był poważny mówiąc to pytanie. Spojrzałam w jego oczy i postanowiłam w końcu mu odpowiedzieć.

- Bo to z mojej winy tam trafiłeś. Gdybyś mi nie pomógł z Johnem nie miał byś problemów przez niego - zdjęłam bandaż z ramienia i zaczęłam odkażać ranę. Czułam na sobie wzrok bruneta, ale nie zwracałam na niego zbytnio uwagi. Poczułam w końcu jego dotyk na swojej tali i ręce, który zmuszał mnie bym na niego spojrzała. W końcu zostałam zmuszona by na niego spojrzeć. Jego tęczówki przebijały się przez moje oczy.

- To nie twoja wina Aniele.

Jego dłoń powędrowała na mój policzek i kciukiem otarł łzę, która nieświadomie wyleciała z mojego oka. Czułam jego palący, ale przyjemny dotyk na mojej skórze. Jego twarz coraz bardziej zbliżała się do mojej, dzieliło nas kilka centymetrów. Bałam się tego co zaraz będzie miało miejsce. Jednak nie zaprzestałam temu, zostałam zmuszona usiąść chłopakowi na kolanach, aż w końcu poczułam jego zimne wargi na swoich. Na początku pocałunek był delikatny i czułam jak moje wnętrzności robią fikołki, ale wkrótce Luke zaczął mnie całować namiętniej, ssąc moją dolną wargę. Miałam wrażenie jakbym mogła polecieć do nieba, czując jego usta na swoich i jego dłonie w włosach. Tak właściwie nie wiedziałam, czy odwzajemniłam pocałunek, lecz to miało się zmienić.

DARK THIRST Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz