Rozdział 6

7.8K 182 56
                                        

VICTORIA

Następnego dnia gdy rano się obudziłam, czułam delikatny ból kostki, ale nie taki straszny jak poprzedniego dnia. Moja głowa delikatnie pulsowała, ale nie było tragedii. Znów przespałam całą noc bez koszmarów co chodź trochę mnie cieszyło. Spojrzałam na zegarek, który stał na szafce nocnej i dostrzegłam na nim godzinę dziesiątą rano. Postanowiłam, że zbiorę się z łóżka i zejdę do kuchni coś zjeść ponieważ o dziwo czułam głód. Gdy wstałam na równe nogi zobaczyłam, że wciąż jestem w koszulce należącej do Luka. Zgarnęłam z materaca swoje spodenki do spania, które zostawiłam tak poprzedniego dnia i ruszyłam do wyjścia z pokoju. Chodząc czułam lekkie pieczenie pod stopami, ale zignorowałam je i ruszyłam schodami na dół.

Kilka sekund później znalazłam się w holu gdzie próbowałam ogarnąć jak trafić do kuchni. Zajrzałam do pierwszych drzwi na jakie natrafiłam gdzie nie znalazłam kuchni ale wiedziałam już gdzie znajduje się druga łazienka. Skręciłam w prawo gdzie przeszłam kawałek korytarzem dostrzegając szeroką wnękę, a w środku niej znajdowało się właśnie pomieszczenie, którego szukałam. W rogu dostrzegłam lodówkę, do której podeszłam i zaczęłam przeglądać co w niej jest.

— Panienka już wstała? — spojrzałam w stronę wejścia i dostrzegłam gosposię, która patrzyła na mnie z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Przytaknęłam na jej słowa i także lekko się uśmiechnęłam — Proszę poczekać chwilkę to zaraz coś przyrządzie na śniadanie — podeszła do mnie i wskazała na krzesło przy wyspie kuchennej — Na co ma Panienka ochotę? — zapytała i podeszła do zlewu by umyć ręce.

— Proszę się zwracać do mnie po imieniu — odparłam zajmując jeden z hokerów przy blacie — I wystarczy jajecznica.

— Oczywiście.

Kobieta wzięła się za przygotowywanie jedzenia, a siedziałam i wpatrywałam się jak gotuję. Zaczęła opowiadać trochę o sobie i o swoich dzieciach oraz wnukach. Miała bardzo przyjemny głos, aż chciało się go słuchać gdy opowiadała przeróżne historie ze swojego życia. Mogłam nawet przyznać, że miło mi się z nią rozmawiało i była jedną osobą w tym domu, z którą tak rozmawiałam chodź nie zaczęłyśmy najlepiej. Trochę przypominała mi moją babcię, która zmarła cztery lata temu.

— Smacznego — podała mi talerz z jajecznicą oraz grzanki do niej. Do szklanki nalała mi soku jabłkowego i postawiła obok białego naczynia.

— Dziękuję — trochę mnie zdziwiło, że jadłam dziś śniadanie sama chodź brunet mówił wcześniej coś innego. Spojrzałam na Anabell, która myła naczynia i postanowiłam się jej o coś zapytać — A gdzie jest Luke? — kobieta spojrzała na mnie wycierając swoje dłonie w białą ścierkę.

— Musiał wyjechać w sprawach służbowych i wróci dopiero jutro wieczorem — wytłumaczyła, a ja jedynie przytaknęłam głową i wróciłam do jedzenia.

Nagle po domu rozniósł się głośny, kobiecy krzyk. Spojrzeliśmy po sobie z gosposią, a następnie razem ruszyliśmy do holu skąd pochodziły hałasy. Dostrzegłam kobietę w brązowych włosach oraz czerwonej, obcisłej sukience, która stała do mnie tyłem i wyraźnie kłóciła się z jednym z ochroniarzy.

— Chcę z nim pomówić! — gdy podeszłam bliżej wraz z Anabell zorientowałam się, że gdzieś już słyszałam ten głos.

— Pan Sinner wyjechał i wróci dopiero jutro wieczorem dlatego proszę opuścić posesję! — barczysty oraz łysy mężczyzna wskazał ruchem dłoni wyjście jednak kobieta nawet nie zamierzała się ruszyć. Kobieta odwróciła się z zamiarem wejścia głębiej do domu jednak spojrzała na mnie z wymalowanym szokiem na twarzy. Ja także byłam zdezorientowana gdy zobaczyłam kto właśnie stał przede mną.

DARK THIRST Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz