Rozdział 37

488 7 0
                                        

VICTORIA

Czułam każdą część mojego ciała. Słońce oświetlało moją twarz, a kości aż krzątały od jakiegokolwiek ruchu. Wstałam do pozycji siedzącej i próbowałam się przeciągnąć, ale ból dalej mnie męczył. Gardło, aż rozrywało moją skórę od środka. Zaczęły docierać do mnie wspomnienia poprzedniej nocy co skutkowało moimi łzami. I już nie mogłam ich powstrzymać one same ciekły. Zerwałam się z łóżka i otworzyłam drzwi balkonowe, dopiero teraz zauważyłam, że jestem w samej koszulce Luka i majtkach. Wyszłam na świeże powietrzę i złapałam za barierkę, którą mocno ścisnęłam.

Nie mogłam powstrzymać tego bólu, który mnie rozrywał od środka. Nabrałam głęboki oddech i ile miałam jeszcze sił, krzyknęłam. Gdybym nie wiedziała, że ten dźwięk wydaje się z mnie sama bym się go wystraszyła. Wplotłam swoje drżące palce w włosy i pociągnęła za nie po czym weszłam w głąb pokoju i podeszłam do małej biblioteczki, z której zaczęłam zrzucać kolejno książki. Kolejny był wazon z białymi różami, który także roztrzaskałam na ścianie. Gdy chciałam już pójść do łazienki usłyszałam gwałtowne otwieranie drzwi. Nawet nie spojrzałam w tamtą stronę tylko złapałam za koleją książkę. Zostałam mocno złapana w pasie i przyciągnięta do czyjegoś ciała. Wiedziałam kto to ponieważ od razu wyczułam ten dobrze mi znany zapach wody kolońskiej i tytoniu.

- Victoria! - jego głos rozrywał moje uszy, ale nie przestałam się szarpać. Wierzgałam nogami i rękami, ale on był zbyt silny by mnie puścić.

- Puść mnie!

Zaczął kierować się w stronę łóżka, a następnie rzucił mnie na nie plecami i przygwoździł do mnie swoje ciało. Byłam w kompletnym potrzasku.

- Zostaw! - szarpałam się, ale złapał za moje nadgarstki i przycisnął do materaca.

- Musisz się uspokoić! Tłuczenie wazonów i rozszarpywanie książek nic ci nie da! - gdy dotarły do mnie jego słowa zaprzestałam w końcu się szarpać i wypuściłam powietrze z płuc. Zaczęłam jeszcze mocniej płakać gdy dotarły do mnie wspomnienia gdy widziałam mojego ojca leżącego w wannie pełnej jego krwi i który patrzył na mnie pustym wzrokiem. Chłopak widząc moje zachowanie puścił mnie, a ja przewróciłam się na bok i wtuliłam w poduszkę. Zamknęłam oczy i próbowałam uspokoić szybkie bicie serca narastające z każdym wspomnieniem związanym z moim tatą.

- Już go nie ma.

- Aniołku... - poczułam jak materac się ugina, a chłopak siada za mną i przytula mnie od tyłu. Tak bardzo go potrzebuje.

Potrzebuję go w swoim życiu.

- Nie wiem co tak naprawdę czujesz, ale obiecuje ci, że w każdej chwili możesz na mnie liczyć. Jestem przy tobie - odwracam się w jego stronę i chwile przyglądam jego twarzy, a następnie całuje go delikatnie w usta. Od razu odwzajemnia pocałunek i przyciąga mnie bliżej siebie. Odrywamy się od siebie, a ja przytulam się do niego najmocniej jak mogę.

- Dziękuje, że jesteś - wyszeptałam na co brunet mocno mnie do siebie przycisnął.

Leżeliśmy tak dobrą godzinę, aż w końcu zrobiłam się głodna więc postanowiłam coś zjeść. Szybko ubrałam się w szare dresy i czarny top z długim rękawem. Chłopak odprowadził mnie do kuchni gdzie Arabella szykowała nam już śniadanie, a on sam musiał pójść na razie po coś do swojego gabinetu. Dostrzegłam, że kobieta robiła właśnie omleta na słodko więc lekko się do niej uśmiechnęłam co odwzajemniła.

- Głodna? - spytała i odwróciła głowę w stronę patelni.

- Bardzo - odpowiedziałam i nalałam sobie szklankę wody po czym ruszyłam w stronę jadalni. Usiadłam na miejscu, które zawsze zajmowałam i spoglądałam w szybę za mną zza której można było dostrzec piękne słońce.

DARK THIRST Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz