VICTORIA
Szkolny korytarz był głośny jak zawsze – śmiechy, rozmowy, trzask zamykanych szafek. Ale gdy tylko dostrzegłam Leona, cały ten hałas zniknął, stając się odległym szumem. Stał oparty nonszalancko o ścianę, a przy nim nowa dziewczyna – blada brunetka, która patrzyła na niego tak, jak kiedyś ja. Jakby był jej całym światem.
Serce ścisnęło mi się boleśnie, choć nie miałam prawa czuć już nic.
Leon dostrzegł mnie natychmiast. Uśmiech wykrzywił jego twarz – nie był to uśmiech radości, tylko kpiący, pełen satysfakcji.
– O, proszę, nasza księżniczka. – Jego głos rozciął przestrzeń między nami. – Jak tam twoje luksusowe życie u boku bogatego narzeczonego?
Dziewczyna przy nim zachichotała, wbijając we mnie wzrok, jakby próbowała znaleźć każdą rysę na mojej twarzy.
– Może wreszcie ktoś się nią zainteresował – dodała słodko, ale jej ton był ostrzejszy niż nóż. – Tylko szkoda, że musiała do tego znaleźć portfel.
Zacisnęłam dłonie, czując, jak wzbiera we mnie gniew.
– Przynajmniej nie muszę się zadowalać byle czym – odparłam chłodno, patrząc prosto w oczy Leona.
Jego uśmiech zgasł na ułamek sekundy, zastąpiony przez cień furii. Pochylił się lekko w moją stronę, a jego głos obniżył się do groźnego szeptu.
– Nie myśl, że ten twój narzeczony zawsze będzie obok, żeby cię bronić.
Moje serce zatrzymało się na moment, ale nie pozwoliłam sobie na okazanie strachu.
– Nie potrzebuję, żeby ktoś mnie bronił. Zwłaszcza przed kimś, kto nie umie pogodzić się z przeszłością – odpowiedziałam twardo, choć w środku czułam, jak rozsadza mnie napięcie.
Nowa dziewczyna Leona uniosła brew, wyraźnie rozdrażniona, że nie dałam się złamać. Leon jednak uśmiechnął się ponownie, tym razem jeszcze bardziej złowrogo.
– Zobaczymy – rzucił tylko, a w jego głosie kryło się coś więcej niż zwykła złość. To była obietnica. Groźba, której sens rozumiałam aż za dobrze.
Korytarz znów wypełnił się szumem rozmów, ale dla mnie świat zwęził się do tego spojrzenia – jego ciemnych, pijanych od gniewu oczu i nowej dziewczyny, która teraz uśmiechała się tak, jakby już wiedziała, że ta gra dopiero się zaczyna.
- Nie wierzę Miller, że upadłaś tak nisko dając dupy milionerowi - blondynka spojrzała na mnie prześmiewczo, a moje serce szybciej zabiło. Gdyby nie ten tłum ludzi, rozpłakałabym się. Czułam się jak jakąś zabawka w czyiś rękach - I do tego zaręczyny. Musiałaś się postarać by zadowolić Luka Sinnera - nie zwracając uwagi już na jej słowa, ominęłam ją i ruszyłam w stronę sali gdzie miała się odbyć moją lekcja angielskiego.
Godziny wlokły się niemiłosiernie. Siedziałam w ławce, wpatrując się w tablicę, na której kreda zostawiała chaotyczne linie i wzory, zupełnie pozbawione znaczenia. Nauczyciel mówił coś o równaniach, datach czy analizie wiersza – nie miało to dla mnie znaczenia. Jego głos był jak jednostajny szum, jak brzęczenie muchy uwięzionej przy oknie.
Wpatrywałam się w zegar wiszący nad drzwiami. Wskazówka przesuwała się powoli, niemal złośliwie, jakby czerpała satysfakcję z tego, że mija tak wolno. Pięć minut potrafiło trwać wieczność.
Próbowałam notować, ale długopis uciekał mi z dłoni, a litery rozmazywały się w bezkształtne linie. Myśli uciekały gdzie indziej – do Luke'a, do wczorajszej konfrontacji, do tego, co powiedział Leon. Widziałam jego twarz, złośliwy uśmiech, błysk w oczach. I choć otaczały mnie równania i definicje, w środku czułam napięcie, które nie pasowało do szkolnej rutyny.
CZYTASZ
DARK THIRST
रोमांसOsiemnastoletnia Victoria Miller marzy o ucieczce z miasta, w którym każdy dzień jest dla niej piekłem. Zdradzona przez najbliższych, wykorzystywana i samotna - nie spodziewa się, że przypadkowe spotkanie w barze zmieni całe jej życie. Luke Sinner p...
