Rozdział 5

8.7K 195 90
                                        

VICTORIA

— Chyba oszalałeś — powiedziałam tak cicho by nikt nie usłyszał. Mężczyzna spojrzał na mnie spojrzeniem jakby chciał mnie uciszyć, ale ja nie zamierzałam. Nie dość, że zostałam porwana i jestem tu przetrzymywana to jeszcze wymyślił sobie plan bym udawała, że jestem z nim zaręczona. Przysięgam, że jeszcze bardziej pokręconego człowieka to ja jeszcze nie widziałam — Nie będę udawać, że jesteśmy w sobie zakochani od tak. Porwałeś mnie i przetrzymujesz w swoim domu. Jedyne czym cię obdarzam to nienawiść, rozumiesz?

— Nie masz wyboru — myślałam, że go zaraz trzasnę tak, że się nie pozbiera z tych schodów, ale mój plan przerwał uradowany krzyk obcej mi kobiety.

— Luke!

Spojrzałam w stronę skąd dochodził głos i dostrzegłam jak w holu stoi kobieta w blond włosach, które starannie upięła z tyłu głowy. Jej oczy były jasno niebieskie jak ocean, a figurę miała jak modelka i znanego magazynu o modzie. Ubrana była w czerwoną sukienkę, która sięgała jej do kolan i dekoltem w serek. Na stopach znajdowały się czarne szpilki, a szyje zdobił złoty łańcuszek. Wyglądała na porządną oraz bogatą kobietę. Gołym okiem można było zobaczyć, że jak na swój wiek była bardzo atrakcyjna.

— Witaj mamo — spojrzałam w stronę bruneta z takim szokiem, że aż się zaśmiał pod nosem dostrzegając moją minę. Jak ja niby miałam udawać przed jego własną matką?! — Victorio poznaj Camile, moją matkę — nie wiedząc co mam dokładnie robić, wystawiłam jedynie dłoń w jej stronę na przywitanie, jednak kobieta to zignorowała, a następnie przyciągnęła mnie do swojej piersi.

— Nie słyszałam o tobie zbyt wiele, ale mam nadzieję, że dziś się bardziej poznamy — blondynka puściła mnie z objęć i spojrzała na mnie z widocznym zadowoleniem na twarzy.

— Też mam taką nadzieję — z całych sił starałam się być wiarygodna i chyba jakoś mi to wychodziło. Chodź czułam w sobie ogromny ciężar okłamując jego matkę. Tak szczerze mogłam teraz powiedzieć jej całą prawdę i może pomogła by mi uciec z sideł jej syna, ale była też możliwość, że nie zdradziłaby go bo w końcu jest jego matką, a ja mogłam dostać porządne lanie od mężczyzny.

— Chodźmy do reszty. Czekają już w jadalni — blondynka wskazała ruchem głowy na pokój gdzie mieliśmy zjeść kolację dzisiejszego wieczoru, a następnie ruszyłą przodem.

— Uspokój się. Drżą ci całe dłonie — usłyszałam szept bruneta i wzięłam głębszy oddech ponieważ czułam, że z tych wszystkich emocji zaraz zemdleje.

Weszliśmy w trójkę do jadalni, a moim oczom od razu ukazała się trójka dodatkowych osób. Przybrałam na twarz uśmiech próbując opanować swoje ręce, gdy nagle od stołu wstał mężczyzna, który na moje oko mógł mieć około czterdzieści lat. Jego włosy były czarne jak smoła oraz starannie zaczesane do tyłu na żel, a jego tęczówki były koloru ciemnego brązu. Był podobnie ubrany jak "mój narzeczony" tylko jego kolor koszuli się nie zgadzał ponieważ miał białą i dodatkowo założoną marynarkę.

— Witaj. Nazywam się Christian. Jestem wujkiem Luke'a.

Dopiero teraz do mnie dotarło, że Luke to imię mojego porywacza. Czyli już miałam jakieś dane na jego temat.

Luke Sinner

— Victoria. Miło mi poznać — odezwałam się wreszcie, a następnie w moją stronę ruszyły dwie dziewczyny. Szybko spojrzałam na Luke'a, który jak widać świetnie się bawił moją niepewnością. Jak tak dalej będzie to on też zaraz będzie czuł się w tym całym towarzystwie nie pewnie.

Pierwsza stanęła przede mną rudowłosa dziewczyna. Widać było, że szczerze się uśmiechała w moją stronę, a jej postawa była podobna jak u blondynki. Mogę nawet stwierdzić, że to jej córka bo były do siebie strasznie podobne. Miała na sobie czarną sukienkę na ramiączkach, która sięgała jej przed kolana oraz podkreślała jej talie osy. Chodź nie była dużo starsza od mnie to jednak bardziej wyglądała jak młoda kobieta niż ja.

DARK THIRST Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz