Rozdział 12

7.1K 191 20
                                        

 VICTORIA

Już chciałam się sprzeciwić, ale gdy zobaczyłam wyraz jego twarzy, zrezygnowałam przestraszona. Nie wygrałabym z stojącym przede mną mężczyzną. Kiedy schodziłam po schodach, czułam łzy płynące po moich policzkach. Ujął moją twarz w dłonie i otarł kciukami łzy.

— Aniele, dobrze wiesz, nie możesz tu zostać. — Zamknęłam oczy próbując przestać płakać.

— Nie mogę zostawić swojej ma...

— Ona nie zachowuję się jak twoja matka — oznajmił w dalszym ciągu ocierając moje łzy — Nie widzisz tego? Tego, że pozwala Johnowi, żeby robił ci to wszystko? — czułam swój przerywany oddech — Myślisz, że nie widziałem jak się przy nim zachowujesz?

Nie potrafiłam nic na to odpowiedzieć, a z pewnością miałam dość okłamywania go. Nie mogłam też zaprzeczyć, ponieważ wszystko, co mówił, było prawdą. Kiedy w moich pełnych cierpienia oczach ujrzał zrezygnowanie, pocałował mnie delikatnie w czoło i złapał za moją dłoń.

— Chodźmy już.

— Co tu się do cholery dzieje? — zapytał John, wychodząc zza rogu z zaciekawionymi Gwen i Harper, depczącymi mu po piętach.

— Idziemy stąd — Luke zrobił krok do przodu, natomiast John ruszył w naszą stronę.

— Nie, ona nigdzie z tobą nie idzie. Nie wiem jakim prawem wchodzisz sobie do mojego domu i się rządzisz. Spadaj stąd, zanim zadzwonię na policję.

— No to sobie, kurwa, dzwoń. Wyjaśnisz nam dlaczego Victoria sypia na poddaszu? Ile masz tu sypialni? — Luke puścił moją dłoń i otworzył znajdujące się tuż obok drzwi, prowadzące do dużego pokoju pełnego sprzętu do ćwiczeń — No proszę, mamy tu jeden pokój, który świetnie nadawałby się na sypialnie — Luke zrobił krok w przód i niespiesznie zmierzył Johna wzrokiem — Mogę się założyć, że ani razu tu kurwa nie wszedłeś.

— Wypierdalaj — skrzywił się dobrze wiedząc, że brunet ma rację.

— Mówisz masz — brunet złapał mnie za dłoń i ruszył w stronę korytarza.

Boże, proszę, pomóż mi

Z trudem łapałam powietrze, czując jakby w każdej chwili miało stanąć mi serce. Po prostu chciałam, aby Luke znalazł się poza domem. Bałam się, że chłopak zrobi coś, czego potem nie będę w stanie mu wybaczyć. A ja musiałam wyjść razem z nim, bo w przeciwnym razie czarnooki zrobił by jedyną rzeczy, której się obawiałam: zamordowałby ich wszystkich na moich oczach.

Kiedy mijaliśmy Johna, ten wyciągnął rękę, próbując mnie złapać.

— Nie weźmiesz z sobą tej... — Luke pociągnął mnie za siebie, chowając mnie za swoimi plecami, a następnie popchnął Johna na ścianę i naparł na niego, przyciskając rękę do jego gardła. Moja walizka wylądowała koło moich nóg na co się wzdrygnęłam.

— Jak ją, kurwa, chciałeś nazwać? — Zasłoniłam usta, nie mogąc dopuścić do tego, żeby taki krzyk, jaki wyrwał się z gardła mojej matki i Harper, wydostał się także z mnie.

Kiedy John nie odpowiedział, Sinner przycisnął rękę mocniej, nieco bardziej odcinając mu dopływ tlenu. Patrzyłam jak człowiek, który zgotował mi piekło patrzył teraz na swojego oprawcę, próbując łapać jakikolwiek oddech.

— Mów kurwa! — warknął chłopak przez zaciśnięte zęby patrząc z wrogością na mojego ojczyma.

— Dziwka! — wydusił z siebie John, wyglądając na zadowolonego z tego, że w końcu wyszło to na jaw. Moja matka na jego słowa zasłoniła dłonią usta i wyciągnęła głośno powietrze, udając zszokowanie. Luke spojrzał na nią z taką pogardą, aż sama poczułam dreszcz przerażenia.

DARK THIRST Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz