Rozdział 7

7.1K 199 26
                                        

  VICTORIA

W klubie byłyśmy jakoś po dwóch godzinach. Musiałyśmy się wymknąć, bo powiedziałam dziewczynie, że Luke nie chce mnie puścić samej. Wyklinała brata i już chciała do niego dzwonić, ale ostatecznie ją powstrzymałam i wyszło na to, że uciekłyśmy. Miałam na sobie czarną sukienkę, którą pożyczyła mi Laura. Była ona bez ramiączek i trzymała się na mocno ściśnięty gorset. Sięgała mi przed kolano, a na stopach miałam wysokie koturny przez co musiałam zdjąć bandaże jednak rany już nie krwawiły ponieważ zaczęły się robić delikatne strupki.

— Gotowa? — zapytała parkując swoim czarnym BMW na wyznaczonym miejscu tuż przed wejściem do klubu, który nawiasem mówiąc wyglądał ekskluzywnie. Na przodzie miał wywieszony szyld z napisem Dreams.

— Jak nigdy — odparłam i odpięłam pas bezpieczeństwa. Rudowłosa zgasiła silnik i wyciągnęła kluczyki ze stacyjki.

Wspólnie opuściłyśmy auto i ruszyliśmy w stronę wejścia. Na szczęście nie było długiej kolejki i szybko się uwinęłyśmy. Dziewczyna przywitała się z ochroniarzem więc widocznie musieli się znać. Nie zagłębiałam się w ten temat i podążyłam za nią do klubu. Do moich nozdrzy od razu dostał się zapach alkoholu wymieszanego z potem jednak zignorowałam to i spojrzałam na dobrze bawiących się ludzi.

Podeszłyśmy do baru, a dziewczyna zamówiła nam po drinku. Nigdy nie słyszałam o takiej nazwie trunku, ale smakował dobrze. Czułam się świetnie z myślą, że mogłam w końcu opuścić mury domu Sinnera i świetnie się zabawić.

— I jak ci się podoba? — zapytała moja towarzyszka próbując przekrzyczeć muzykę, która dudniła w głośnikach.

— Jest świetny — odparłam i wzięłam łyka drinka — Drink tak samo — podniosłam kieliszek pokazując jej alkohol. Dziewczyna zaśmiała się i zmarszczyła brwi by po chwili wyciągnąć telefon z swojej torebki.

— To Luke — przewróciła oczami, a mnie przyspieszyło bicie serca — Do ciebie też dzwonił?

— Zostawiłam telefon w domu — skłamałam i znów napiłam się alkoholu. Dziewczyna wyłączyła komórkę i z powrotem schowała go do torebki. Oparła się o blat i spojrzała na mnie zaciekawiona — Jak ty z nim wytrzymujesz?

— Nie wytrzymuję — tu nie musiałam kłamać bo ten człowiek działał mi na nerwy jak mało kto — A ty masz chłopaka? — zapytałam by zmienić temat ponieważ nie miałam ochoty rozmawiać o moim porywaczu.

— A miałam takiego jednego na oku, ale raczej nic z tego nie będzie — odparła biorąc łyk swojego napoju — Myślałam, że jest naprawdę fajny, a jakie ciacho z niego, ale już jego reputacja nie jest za ciekawa — zmarszczyłam brwi czekając aż wyjaśni o co dokładnie chodzi — Rozumiesz, że w ciągu tygodnia przespałam się z dziewięcioma laskami? — spojrzałam na nią z szokiem wymalowanym na twarzy — Ale dość o tym. Chodźmy się lepiej za bawić — do piłyśmy swoje drinki, a następnie ruszyłyśmy na parkiet.

Zaczęłyśmy kręcić biodrami w rytm muzyki. Czułam się wspaniale będąc wolną imprezowiczką. Zaczynałam czuć, że alkohol rozprowadza się już po moich żyłach, a mój uśmiech z każdą sekundą się powiększał. Gdy poruszałyśmy się w rytm piosenki Cayendo, podeszło do nas dwóch mężczyzn. Poczułam ręce jednego z nich na swoich biodrach, które zaczynały zjeżdżać coraz niżej. Odwróciłam się za siebie dostrzegając wysokiego blondyna, która patrzył na mnie z cwanym uśmieszkiem. Jego niebieskie tęczówki było ledwo co widać co pewnie skutkowało tym, że musiał być pod wpływem jakiegoś środka odurzającego. Odepchnęłam go od siebie, ale on znów mnie dotknął i tym razem za ramię. Kątem oka zobaczyłam jak Laura zaczyna wrzeszczeć na jego kolegę, który także musiał być pod jakimś wpływem ponieważ ledwo stał na nogach.

DARK THIRST Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz