VICTORIA
Przebudziłam się powoli, głowa pulsowała, a oczy piekły od jasnego światła, które wpadało przez zabrudzone szyby hali. Betonowe ściany odbijały każdy dźwięk, a przestrzeń wokół mnie była ogromna i pusta. Podłoga skrzypiała przy najmniejszym ruchu, a echo mojego oddechu wydawało się niemal nierealne.
Przez chwilę nie wiedziałam, gdzie jestem. Każdy szczegół – zimne, wilgotne powietrze, smród stęchlizny, samotność – wbijał się we mnie jak nóż. Serce waliło mi w piersi, adrenalina szarpała każdym mięśniem.
Czułam straszny ból w podbrzuszu jak i w całym ciele. Nie mogłam się ruszyć. Bałam się otworzyć oczy, a gdy usłyszałam że ktoś wchodzi przez moje ciało przeszedł dreszcz. Wiedziałam, że leże na zimnej podłodze, a obok mnie ktoś usiadł na krześle. Wyczuwałam i słyszałam każdy ruch, ale dalej bałam się uchylić powieki. Moje ręce były związane tak samo jak nogi.
- Witam moją przyszłą synową - usłyszałam obrzydliwy głos Oscara. Tak bardzo chciałam mu teraz splunąć w twarz, ale to by tylko pogorszyło sprawę - Niestety w takich progach - usłyszała jak wstaje z krzesła i podchodzi do mnie. Poczułam jego rękę na moim podbródku, która mocno za niego ściska i kieruje ku swojej twarzy - Spójrz na mnie! - byłam zmuszona otworzyć oczy, a przed mną ukazał się mężczyzna w czarnym garniturze i czarnymi włosami zaczesanymi do tyłu. Zapach męskich perfum dostał się do moich nozdrzy, a jego postura jak i mina mnie przerażała - Od razu lepiej - puścił mnie, a następnie wstał i otrzepał ręce - Pewnie zastanawiasz się co tu robisz, a ja chętnie odpowiem ci na to pytanie - po jego słowach udało mi się wstać do siadu i odwrócić w jego stronę - Otóż mam z moim synem pewne problemy, a ty mogłabyś mi w tym pomóc.
- W niczym ci nie pomogę - warknęłam z głosem pełnym jadu. Znałam jego reputację, widziałam to na własne oczy. Teraz stałam w jego obecności, w hali pełnej cieni, i wiedziałam, że każdy mój ruch będzie uważnie obserwowany - Wypuść mnie.
– Taka opcja nie wchodzi w grę – kontynuował, a jego głos był lodowaty i bezlitosny – Jestem tu dla mojego syna. Chcę, żeby zrozumiał, że każdy ruch ma konsekwencje. Że każdy, kto wchodzi w jego świat, może skończyć jak... pionek w mojej grze.
– Ale nie myśl, że wszystko zależy ode mnie – dodał, uśmiechając się lodowato. – Ty jesteś pionkiem... ale może, jeśli sprytnie rozegrasz swoje ruchy, wyjdziesz z tego cała.
Serce waliło mi w piersi, a w głowie kłębiły się wspomnienia walk – huk ciosów, krzyk zawodników, adrenalina. Teraz adrenalina mieszała się ze strachem, ale też z determinacją. Nie pozwolę, żeby mnie złamał, nawet jeśli zna mnie już lepiej, niż chciałabym.
- Nie będę grała w twoje głupie gierki - warknęłam, a na twarzy mężczyzny ujawnił się cwany uśmiech.
- Wiedziałem, że się nie zgodzisz, więc pomożesz mi w inny sposób - podszedł w moją stronę w zajął krzesło na przeciw mnie - Będziesz moją przynętą - spojrzałam na niego złowrogo. Wiedziałam że ten koleś ma głupi plan, z którego nie zrezygnuje, a mnie wykorzysta do tego.
- Jak możesz robić to własnemu synowi? - spytałam, a ten się roześmiał. Przysięgam, że zaraz nie wytrzymam i zerwę mu ten uśmieszek z gęby, nawet jeśli przez to ucierpię.
- W tym świecie liczą się zasady i biznes, a twój narzeczony je złamał - jego postawa zrobiła się gwałtownie poważna. Wstał na równe nogi i stanął nad mną - Moi znajomi zadadzą ci parę pytań, jeśli na nie nie odpowiesz spotka cię kara - odwrócił się do mnie tyłem i ruszył w stronę wyjścia z tego ohydnego pokoju - Brown zajmij się nią - wskazał na moją osobę i opuścił pomieszczenie.
CZYTASZ
DARK THIRST
RomanceOsiemnastoletnia Victoria Miller marzy o ucieczce z miasta, w którym każdy dzień jest dla niej piekłem. Zdradzona przez najbliższych, wykorzystywana i samotna - nie spodziewa się, że przypadkowe spotkanie w barze zmieni całe jej życie. Luke Sinner p...
