VICTORIA
Moje oczy zaczęły się powolnie otwierać, a do moich nozdrzy dostał się mocno specyficzny zapach. Pokój w którym się znajdowałam był koloru białego. Rozejrzałam się dookoła i dopiero teraz zwróciłam uwagę że jestem w szpitalu. Obok mnie zauważyłam śpiącą Laurę na krzesełku. Lekko się poruszyłam, ale to sprawiło mi ból. Dziewczyna obok otworzyła oczy na dźwięk moich jęków, a jej wzrok poleciał prosto na moją osobę.
- Victoria - wstała gwałtownie z krzesła i dotknęła moich ramion bym nie wstawała - Poczekaj zaraz zawołam lekarza - wyszła z sali zostawiając mnie samą. Nie minęła nawet minuta a w progu stanął średniego wzrostu mężczyzna z lekko siwizną na głowie i białym fartuchem na sobie. Za nim weszła rudowłosa i złapała mnie za rękę.
- Jak się pani czuję? - zapytał patrząc a karty papieru, które trzymał w ręce.
- Bywało lepiej - wymamrotałam, ponieważ czułam jakby nawet mówienie sprawiało mi ból - Ile tak leżę?
- Dwa dni - rozszerzyłam oczy i położyłam głowę na miękkie poduszki - Pani stan jest stabilny, ale będziesz musiała tu zostać przez kilka dni - przymknęłam na chwilę oczy i głęboko odetchnęłam - Zaraz pielęgniarka poda ci leki przeciw bólowe - przytaknęłam na jego słowa, a ten po chwili opuścił pomieszczenie.
- Tak się cieszę, że nic ci nie jest - uśmiechnęłam się do niej lekko - Przysięgam, że jak zobaczę mojego ojca to mu nogi z dupy powyrywam za to co ci zrobił - zaczęła mówić jak najęta i cały czas obrażać Oskara - Zadzwonię do Luka i powiem, że się obudziłaś - wyciągnęła z torebki telefon i wyszła na korytarz. Do mnie w tym czasie przyszła szczupła kobieta o krótkich, blond włosach i jasno różowym fartuchu, po czym podała mi leki przeciwbólowe. Zanim się obejrzałam, kobieta wyszła z sali, a ja zostałam sama.
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz było naprawdę cicho. W tej sali szpitalnej cisza dzwoni mi w uszach bardziej niż krzyk. Leżę na twardym łóżku, a sterylna biel ścian mnie przytłacza. Pachnie tu lekami i czymś metalicznym, a ja mam wrażenie, że ten zapach na zawsze przykleił się do mojej skóry.
Powinnam czuć się bezpieczna. Przecież jestem tu, wśród lekarzy, pielęgniarek, z dala od niego. Ale wciąż mam przed oczami jego twarz. Oskar Sinner. Ojciec Luka. Ten, którego nawet nie znałam, a który postanowił zrobić z mojego życia koszmar.
Nie potrafię wyrzucić z głowy obrazu jego spojrzenia — zimnego, wyrachowanego, jakby moje istnienie było dla niego tylko narzędziem, pionkiem w grze, którą prowadzi przeciwko własnemu synowi. Wciąż słyszę echo jego głosu, każde słowo wypowiedziane z tą dziwną mieszaniną gniewu i wyrachowania. Bałam się... Boże, jak ja się bałam.
A potem był Luke. Wdarł się w tamtą noc jak światło, jak ratunek, którego nigdy bym się nie spodziewała. Mój udawany narzeczony. Ten, którego miałam traktować jak część gry, pozorów, kłamstwa, które razem skleiliśmy, by przetrwać. A teraz... teraz widzę go inaczej. Jego dłoń, która mnie odnalazła, jego głos, który wyrwał mnie z piekła.
Zamykam oczy i czuję, jak po policzkach spływa mi ciepło. Może to zmęczenie, może ulga, a może strach, który dopiero teraz, w ciszy, odważył się mnie dogonić.
Nie wiem, jak dalej udawać. Nie wiem, jak patrzeć na Luka tak, jak dawniej. Bo choć to wciąż jest gra, to tamtej nocy uratował mnie nie „narzeczony", tylko on. Prawdziwy.
Patrzę w sufit i mam wrażenie, że moje życie rozciąga się nade mną jak ogromne, poplątane płótno. Tyle wątków, tyle pęknięć. Jeszcze niedawno byłam dziewczyną, która miała plany, która wierzyła, że wszystko da się poukładać, jeśli tylko będzie wystarczająco silna. A teraz? Teraz leżę w szpitalu po tym, jak zostałam porwana przez człowieka, którego nawet nie powinnam znać.
CZYTASZ
DARK THIRST
RomanceOsiemnastoletnia Victoria Miller marzy o ucieczce z miasta, w którym każdy dzień jest dla niej piekłem. Zdradzona przez najbliższych, wykorzystywana i samotna - nie spodziewa się, że przypadkowe spotkanie w barze zmieni całe jej życie. Luke Sinner p...
