VICTORIA
Od zdarzenia na imprezie minęły dwa dni. Głowa wciąż mnie bolała jakby ktoś wiercił mi czaszkę. Luke wczoraj zadzwonił do jakiegoś lekarza, który mnie przebadał pod każdym kątem i wykluczył wstrząśnienie mózgu. Przepisał mi jedynie jakieś tabletki przeciwbólowe, które w ogóle nie pomagały, a mnie aż kręciło się od nich w głowię więc cały czas siedziałam w pokoju i Annabell przynosiła mi jedzenie do sypialni. Jadłam już coraz więcej i na szczęście nie wymiotowałam.
Spojrzałam na zegarek, który stał niedaleko mnie i zobaczyłam godzinę szóstą wieczorem. Czułam się już trochę lepiej oprócz tego bólu głowy więc postanowiłam, że zejdę na dół i zobaczę co porabia gosposia i może uda mi się znaleźć w tym domu coś słodkiego bo miałam ogromną ochotę na cukier.
Wyszłam z pokoju od razu kierując się do kuchni gdzie usłyszałam śpiewny głos kobiety, a następnie brzęk piekarnika. Weszłam do środka widząc uradowaną staruszkę, która zaciągała się zapachem świeżo upieczonego ciasta.
— Cześć — odparłam, a kobieta odwróciła się w moją stronę z szerokim uśmiechem na ustach — Co tam masz? — wskazałam ruchem głowy na blachę przed nią.
— Robię ciasto owocowe.
— Brzmi apetycznie — odparłam i usiadłam na jednym z hokerów przy wyspie kuchennej — A kiedy będzie gotowe?
— Za dwie godzinki. W sam raz na kolację — przytaknęłam na jej słowa i dostrzegłam, że obok mnie w misce stoją truskawki, za pewne uszykowane do ciasta. Zgarnęłam jedną między palce i wsadziłam sobie do ust — Nie podjadaj moja droga — zaśmiała się i spojrzała w moją stronę. Zaprzestałam przeżuwać i uniosłam ręce w geście obronnym.
— No przepraszam — odparłam z uśmiechem gdy patrzyła na mnie z uniesioną brwią — Chciałam się zapytać czy jest coś słodkiego? — kobieta wskazała dłonią na szafkę niedaleko mnie więc wstałam na równe nogi i otworzyłam ją. Przed moimi oczami ukazała się masa słodkości. Od czekolad, po cukierki i ciastka. Zgarnęłam z sobą to pierwsze i zamknęłam za sobą mebel.
Słodkość była o smaku karmelowym z mleczną czekoladą więc otworzyłam ostrożnie opakowanie i złamałam sobie trzy kostki. Pożegnałam się z kobietą i ruszyłam w stronę wyjścia z kuchni. Gdy weszłam do holu spostrzegłam jak dwójka ochroniarzy niesie ogromne, kartonowe pudła, a za nimi zmierza Luke.
— Postawcie je w jej pokoju — rozkazał, a mężczyźni ruszyli schodami na górę. Spojrzałam na Sinnera z zmarszczonymi brwiami i wsadziłam sobie do ust kostkę czekolady. Brunet spojrzał na mnie z uśmiechem i odłożył kluczyki od auta na stolik przy wejściu.
— Co to za kartony? — zapytałam gdy skończyłam przeżuwać słodkość.
— Twoje rzeczy. Dziś zabrałem je z twojego mieszkania — po jego słowach poczułam jak moje oczy rozszerzają się do wielkości piłeczek golfowych — Pomyślałem też, że chciałabyś odzyskać to — sięgnął do kieszeni garniturowych spodni i podał mi telefon, który od razu poznałam po różowym pokrowcu. To była moja komórka — Ale bez żadnych numerów, jasne? — wzięłam od niego mojego IPhona i w szoku przytaknęłam na jego słowa.
— Jak wszedłeś do mojego mieszkania? — zapytałam po chwili zastanowienia — Chyba nie wyważyłeś drzwi? — spojrzał na mnie z politowaniem.
— Wiesz, że istnieje coś takiego jak klucz? — zaśmiał się i stuknął mnie delikatnie w czoło — A wy chowacie go pod wycieraczką. Banalne. — otworzyłam szeroko usta ze zdziwienia i odwróciłam się za siebie dostrzegając, że ruszył w stronę kuchni. Pędem ruszyłam za nim.
CZYTASZ
DARK THIRST
RomansaOsiemnastoletnia Victoria Miller marzy o ucieczce z miasta, w którym każdy dzień jest dla niej piekłem. Zdradzona przez najbliższych, wykorzystywana i samotna - nie spodziewa się, że przypadkowe spotkanie w barze zmieni całe jej życie. Luke Sinner p...
