- Jesteście pewni, że nie wolicie przełożyć tego na inne dni, gdy będzie cieplej? - Zapytałam wychodząc z naszego hotelu.
- Im szybciej to zrobimy tym szybciej będziemy mieli chociaż trochę wolnego. - Powiedział Rm.
- Ale jest potwornie zimno, a Jungkook będzie w lodowatej wodzie. - Ciągnęłam dalej, naprawdę nie chciałam, aby któryś z nich coś sobie zrobił.
- Daj spokój już nie takie rzeczy robiliśmy.
Na sam widok Jungkooka robiło mi się niewyobrażalnie zimno. Każdy z nich rozbierał się po kolei i kręcili klip jeden za drugim. Nie odezwałam się już ani słowem, nawet jeśli coś mi się naprawdę nie podobało. Wiedziałam, że z NamJoonem nie mam szansy wygrać żadnej kłótni. Siedziałam pod namiotem co jakiś czas chodząc chodząc podając chłopakom kurtki z kocami. Był początek lutego, zimnica, że ledwo dało się wysiedzieć, a oni nagrywali wideo. Żaden z nich niemiał pojęci kiedy może odpuścić choćby na chwilę.
Dzień zdał mi się dłuższy niż zwykle, ciągłe siedzenie dawało się we znaki oraz zimny wiatr który szczypał w oczy, mimo że świeciło słońce. Nie miała tutaj zbyt dużo do roboty, nie było moich podejrzanych więc obok chłopaków też nie musiałam być bez przerwy.
Podskoczyłam w miejscu gdy usłyszałam obok siebie głos Nama.
- Spokojnie, jejku. - Roześmiał się poprawiając czapkę. - Zaraz jedziemy do domu więc się zbieraj.
- W końcu - powiedziałam odwracając się bardziej w jego stronę co poskutkowało pstryknięciem paru kości. - Będziecie mili zapalenie płuc.
- Daj spokój, wszystko będzie dobrze. Nawet jak zachorujemy, jeszcze mamy ciebie, przecież nas nie zostawisz.
- Właśnie chodzi o to że zostawię. po powrocie się wyprowadzam, chciałam pojechać z wami na tą ostatnią "wycieczkę' - Zrobiłam cudzysłów w powietrzu. Nam przekrzywił głowę i chyba stwierdził, że nie warto mi przerywać. - Poinformowałam już kogo trzeba. Po jutrze podpisuje umowę i opuszczam Koreę na jakiś czas.
Nie mówiłam nikomu o moich planach po skończeniu tego zlecenia. Niewiedział o tym nawet Min. Zamierzałam wrócić z bratem do Kanady, nie tylko ze względów prywatnych, ale także na kolejne zlecenie, całkiem sam. Chciała odwiedzić mamę, nie wiedziałam jej już prawie sześć lat i mimo wszystko tęskniłam za nią. Doskonale wiem, że Tae się wścieknie. Oczywiście nie zamierzałam zrezygnować z naszego związku, przynajmniej dopóki nie dowiem się co sądzi o długodystansowych związkach.
- To trochę przykre, że nas opuszczasz, już od dawna traktujemy cię jak członka naszej rodziny.
- To słodkie Namjooniii. - Uśmiechnęłam się szeroko i założyłam mu kaptur na głowę bo zaczęło mocniej wiać.
Gdy chciał coś jeszcze powiedzieć usłyszeliśmy komunikat o szybkim zebraniu się i wróceniu do hotelu. Zgarnęłam jedynie swoją torebkę i ruszyłam w stronę samochodu gdzie czekałam na resztę mojej grupy.
Wiedziałam, że jeszcze dzisiaj musze pogadać z Tea o swoich planach, i że niedługo czeka nas dość długi dalekodystansowy związek. Nie wiedziałam jak mam mu to powiedzieć i na co się przygotować. Raz tylko słyszałam, że takie związki na dłuższą metę nie mają sensu, ale zawsze można spróbować. Może nie znaliśmy się długo, dużo przed sobą ukrywaliśmy, ale bardzo mocno się do niego przywiązałam, jak i do reszty. Oczywiście kochałam go, i to już od pierwszych dni naszej współpracy, lecz dopiero z czasem zaczęłam myśleć o nas jak o parze. Wcześniej, nigdy nie przemknęło mi to przez myśl.
***
- Tae zdrzemnijmy się na chwilę. - Powiedziałam rzucając się na łóżko. Niebyło zbyt późno, ciągłe siedzenie i parzenie się w jeden punkt wyczerpały mnie. Widziałam jak chłopak przysypia nawet chodząc więc bez większego problemu przebraliśmy się i poszliśmy spać.
Przytulona do niego obudziłam się po dwóch godzinach. Odwróciłam się od jego pleców zmieniając pozycję i mając nadzieję, że zasnę jeszcze raz. Usłyszałam cichutkie pukanie do drzwi i zaraz w pokoju była stróżka światła. Podniosłam głowę by sprawdzić kto to.
- O przepraszam, nie wiedziałem, że śpicie. - Rozpoznałam głos JKa. Przymrużyłam bardziej oczy by jak najmniej światłą się przedostało.
- Coś się stało? - szepnęłam.
- Tak, znaczy nie. Śpij dalej, przepraszam.
- Hej. - Krzyknęłam szeptem, odsunęłam się trochę i poklepałam miejsce obok siebie ziewając przy okazji. Kook położył się obok mnie delikatnie i od razu się przytulił. - Gadaj, bo zaraz zasnę.
- Jedź z nami do LA, błagam, bez ciebie będzie tam okropnie.
- Jungkookie, już o tym rozmawialiśmy. Poradzisz sobie tam, wszyscy sobie poradzicie.
- Ale, to nie to samo Hyongowie nie chcą spędzać ze mną czasu tak jak ty, a gdy im powiem to totalnie się ode mnie odsuną.
- Cokolwiek im powiesz niczego to między wami niezmienni, kochają cię.
- Łatwo ci mówić. Nie masz takiego problemu, jesteś neutralna co do nas i wolisz być sama. - Pociągną nosem. Nie mogąc się już powstrzymać roześmiałam się cicho. Jk szybko oderwał się od mojej osoby i wstał z łóżka. - Jak widzę nie ma z tobą rozmowy. Dobranoc.
Wstałam za nim śmiejąc się cicho i przepraszając. Poszłam z nim do pokoju by przeprowadzić kolejną naprawdę długą rozmowę.
następnego dnia nie czułam się najlepiej, tak samo jak chłopcy. Za to, na całe szczęście, skończyliśmy wcześniej. Chłopaki dograli dwie scenki i poprawili swoje tam gdzie nie do końca i im się podobało.
***
- Ja nic nie gotuję. - powiedział Jin gdy tylko dotarliśmy do domu. - Jestem wykończony.
- Nawet głodny nie jestem. - Rzucił Nam.
- Ja za to jestem potwornie głodny. - Yoongi od razu pobiegł do kuchni zaglądając wszędzie gdzie się da by coś zjeść.
- Jak będziesz robił Ramen to mi też. - Wrzasną Jungkook biorąc walizkę na górę.
- Ja też chcę. - Jimin pojawił się zaraz obok niego, zajrzał przez ramię na to co robi Yoongi.
ja poszłam do pokoju, w którym miałam od początku przebywać.
Spakowałam wszystkie swoje rzeczy do walizek i zostawiłam je tak w pokoju, gdy miałam zamiar wychodzić walnęłam kogoś drzwiami.
- O boże Tae wszystko w porządkuj? - Zapytałam klękając przy nim. Pomasował się po głowie i spojrzał na mnie.
- Co tam robiłaś? - Zapytał, nie chciałam mu jeszcze mówić wszystkiego. Chciałam poczekać do jutra, nacieszyć się dzisiejszym wieczorem.
- Musiałam coś zabrać. - Gdy tylko się wyprostował obdarzył mnie chłodnym spojrzeniem, przez które dostałam gęsiej skórki.
- Zajęło ci znalezienie tego godzinę? - Odwrócił się na pięcie i wszedł do swojego pokoju.
- Praktycznie cały dzień jesteś na mnie zły, zrobiłam coś nie tak?
- Powinnaś doskonale wiedzieć. - Mrukną kładąc się na łóżko. - Sorry, ale jestem zmęczony i nie mam ochoty na kłótnie, dobranoc.
Zagasił lampkę i odwrócił się do mnie plecami. Nie mogłam zrobić nic innego jak tylko wskoczyć w lizną koszulkę i położyć się obok niego.
Widząc, jaki zły jest, początkowo położyłam się z dala od niego i zgasiłam lampkę w pokoju. Co jakiś czas przybliżałam się do niego, aż w końcu ręką oplotłam jego talię, ale zaraz ją odtrącił.
- Dobra teraz musisz mi powiedzieć co się stało. - Zapaliłam lampkę po jego stronie, a w tym czasie Tae się odwrócił.
Pierwsze co zauważyłam to jego czerwone oczy i mokre policzki od płaczu.
- Hej słońce. - szepnęłam ścierając jego twarz z łez.
- Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć, że jutro się wyprowadzasz i zamierzasz mnie zostawić. - Szepną a ja momentalnie zamarłam.
Skąd on to wiedział?
CZYTASZ
Pod Opieką // K. Th
Fanfiction- Wytwórnia chce ich chronić. Kazali mi dać mojego najlepszego człowieka. - Roześmiał się. - Jest tutaj mnóstwo osób, które są lepsze ode mnie. - Burknęłam opierając się o ścianę. - Nie, ty jesteś najlepsza. Robię to także ze względu na ciebie. Mam...
