Dwa dni później po lądowaniu i zakwaterowaniu się w wyznaczonym miejscu przeszliśmy do działania.
Ogólnie zadanie było proste. Zlikwidować mafię narkotykową. Dość łatwy oraz szybki cel. Przynajmniej tak mi się wydawało na samym początku.
- Okej, od jutra dopiero zaczynamy? - Zapytała się Lu, Tylko wywróciłam oczami, było naprawdę późno i nie bardzo chciało mi się to powtarzać kolejny raz.
- Tak. - Mruknęłam. - Każdy wie co ma robić.
- Raczej tak.
- Jak cię zaraz pizne. - Zwróciłam się do Szana.
- Żartowałem, spokojnie. Jejku.
- Dobra, wyśpijcie się, o ósmej bądźcie już u mnie.
Złożyłam papiery oraz plany całej Pragi w stosik przy biurku i ogarnęłam cały pokój, po czym napisałam do Tea czy może rozmawiać, czy raczej jeszcze śpi.
Po krótkiej chwili miałam od niego połączenie na wideo rozmowę.
- Hej słonko. - Powiedział zaspany.
- Wiesz, że nie musisz wstawać tak wcześnie aby ze mną porozmawiać. - Wymamrotałam lekko zmieszana. Powtarzałam mu to już trzeci dzień ale chłopak jak zwykle był nieugięty.
- Kochanie ale ja chce z tobą rozmawiać. O 6 rano zazwyczaj wstaję by przygotować się do pracy.
- Tak ale nie w niedzielę.
- Czasem trzeba pocierpieć. O której jutro wstajesz to zadzwonię wieczorem.
- Nie, powinieneś położyć się wcześniej aby się wyspać. Poza tym nie będę miała jutro w ogóle czasy by porozmawiać chociaż przez chwilę z rana.
- Jak to. Na przykład jakbyś zadzwoniła jutro o 10, to byłaby idealna godzina u mnie, u ciebie również byłaby idealna.
- Będziesz jeszcze w pracy.
- To zadzwonisz dwie godzinki później.
- Nie wymyślaj, jutro będę 12 godzin za kółkiem zwiedzała całą Pragę. Naprawdę, odpuśćmy sobie przez parę dni dzwonienie i piszmy do siebie jak będziemy mieli czas, tak będzie nam wygodniej.
- Jeśli nie chcesz ze mną rozmawiać to po prostu mi powiedz.
- Chyba przesadzasz. Dzieli nas dość spora różnica godzinowa, każdy z nas ma inne zajęcia, naprawdę myślę że takie rozwiązanie będzie bardziej przyjemne dla nas niż dzwonienie do siebie nocą.
- Mhmhy. Dobranoc.
- Taehyung, naprawdę... - Nim zdążyłam chłopak zdążył się rozłączyć. Westchnęłam i przebrałam się do spania.
Jutro z nim o tym porozmawiam, mam nadzieję, że nie będzie zachowywał się jak dziecko i normalnie przyjmie to do wiadomości.
CZYTASZ
Pod Opieką // K. Th
Fanfiction- Wytwórnia chce ich chronić. Kazali mi dać mojego najlepszego człowieka. - Roześmiał się. - Jest tutaj mnóstwo osób, które są lepsze ode mnie. - Burknęłam opierając się o ścianę. - Nie, ty jesteś najlepsza. Robię to także ze względu na ciebie. Mam...
