✿ 𝐜𝐡𝐚𝐩𝐭𝐞𝐫 𝐭𝐰𝐞𝐧𝐭𝐲-𝐭𝐰𝐨

2.1K 106 102
                                    


A/N : Do wszystkich! Cześć, cieszę się, że czytasz moją książkę. Serdecznie zapraszam Was na mojego TikTok'a @casanovxa, gdzie wstawiam edity tej książki!

┌─── ∘°❉°∘ ───┐

𝐠𝐚𝐛𝐢

Urodziny Macy zbliżały się coraz szybciej, a mimo wszystko dalej nie znalazłam dobrego prezentu. Cały czas chodził mi po głowie plan zemsty, dla idealnej Ashley. Jednak, jedyne co zostało ustalone, to to, że zrobię to na urodzinach przyjaciółki, oczywiście za jej pozwoleniem.

Byłam kompletnie rozdarta. Pragnęłam zdemaskować chytry plan blondynki, lecz nie wiedziałam jak. A nawet jeśli by mi się udało, to nie wiem co miałabym zrobić z Chrisem. Nawet gdyby wszystko poszło po mojej myśli, nie wiem czy byłabym w stanie przez jakiś czas go widywać. Nie ufał mi, nie wierzył na słowo. Co było wystarczająco przygnębiające i zawodzące.

Jak mógł się tak zachowywać?

Z rozmyśleń wyrwał mnie głos zamykających się drzwi frontowych. Zdziwiona odłożyłam notatnik na kawowy stolik, i wyjrzałam z kanapy na hol. Przed moimi oczami pojawił się zdyszany Matthew. Wypuściłam na swoje usta zdziwiony uśmieszek, jednocześnie zdejmując okulary z nosa. Korzystałam z nich tylko wtedy, gdy musiałam dłużej coś czytać bądź napisać.

— Pukanie jest w miarę proste.— rzuciłam sarkastycznie, lecz Matt zignorował to i prędko przetransportował się na miejsce obok mnie. — Co jest? — zapytałam przejęta, odkrywając połowę koca, pod którym leżałam, by również dać się mu przykryć.

— Jestem cholernie zestresowany. — powiedział bardzo szybko. Spojrzałam na niego delikatnie zmieszana, lecz dałam mu dokończyć myśl.— Cały czas mam zimne dłonie, serce mi kołata i nie mogę zrównać myśli.— zabierał krótkie, szybkie wdechy.

— Hej, Matt.— szepnęłam prostując się i złapałam rękoma jego twarz.— Matt, oddychaj. Oddychaj.— zaczęłam zabierać spokojnie, głębokie wdechy by zaczął robić dokładnie to samo. Gestykulowałam dłońmi, by się na nich skupił.

Matt często miał ataki lękowe, z różnych powodów. Bardzo dużo go stresowało, i zazwyczaj kończyło się to w ten sam sposób. Potrzebował lekcji z oddychania. Nie był energicznym dzieciakiem takim jak Chris, czy pewnym siebie i tym dojrzalszym jak Nick. Gdyby nie jego bracia, nigdy by nie wyszedł z domu bez stresowania się wszystkim wokół. Uważał siebie za nudnego i zamkniętego, bez swoich klonów. Co było kompletną nieprawdą. Matt był przecudowną osobą, ze złotym sercem i spokojnym podejściem do wielu spraw. Wystarczyło tylko, aby komuś zaufał i wtedy czuł się swobodnie.

Od zawsze się cieszyłam, że tak mocno mi ufał jak swoim bracią. Lecz teraz było widać, że sprawa była nagła, i nie miał najpotrzebniejszych obok siebie.

— Spokojnie. Jestem tu.— wyciszając go, powoli obejmowałam bruneta ramieniem i pozwoliłam mu oprzeć głowę o mój bark. Jego klatka piersiowa unosiła się coraz spokojniej, więc pozwoliłam sobie głaskać go po głowie. — Co się stało?— zapytałam najspokojniej jak mogę.

Chłopak zabrał ostatni głęboki wdech, i dał sobie mi odpowiedzieć.

— Nie rozumiem, czemu Macy nagle daje mi tyle znaków. Mam przez to za dużo myśli na głowie, co chwile pojawiają się najgorsze. — mówiąc te słowa, poczułam ulgę. Przestraszyłam się przez sekundę, że stało się coś tak poważnego, czego nie będę potrafiła wyjaśnić. Na szczęście, te sytuację, wyjaśnię mu od razu, co sprawi mu spokój w negatywnych myślach. — Boję się, że próbuje przestać myśleć o Jake'u, wykorzystując do tego mnie. Ale nie wiem czemu miałaby mnie, w końcu nie zna prawdy.

𝐦𝐚𝐲𝐛𝐞 𝐢 𝐥𝐨𝐯𝐞 𝐲𝐨𝐮 | chris sturniolo Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz