15

253 10 0
                                        

Florence Martin

Mogą wystąpić błędy i nieporozumienia

Udałam się do gabinetu dyrektora tak szybko, jak tylko mogłam, mając nadzieję, że mojemu przyjacielowi nic się nie stało i że Erica go nie skrzywdziła ani nic - gdyby to zrobiła, zabiłabym ją.

-Stiles!- zawołałam.-Stiles!

Nie otrzymałam odpowiedzi, a kiedy w końcu dotarłam do biura, jego tam nie było.

Gdzie on był? 

-Stiles?- powtórzyłam, tym razem ciszej.

Nie było go tutaj, ale nie mógł być daleko. I chociaż tego nie chciałam, wróciłam myślami do czasów, gdy Peter nauczył mnie, jak znaleźć kogoś, skupiając się tylko na tym, jak się czuje.

- Skoncentruj się na jego emocjach. Wyobraź sobie go przed sobą i poczuj to, co on czuje. Jeśli możesz to zrobić, jestem pewien, że możesz ustalić jego lokalizację.

Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie stojącego przede mną Stilesa, jego orzechowe oczy spoglądające na mnie. Jego oczy były wypełnione emocjami, które były mieszanką strachu i nerwowości. Ale nie wyglądał na przerażonego. Wiedział, że nic złego mu się nie stanie, ale wiedział, że może mu się stać krzywda.

Tylko przez kogo? Erica? Nie. Derek.

Ale gdzie on był? Zanim mogłam to rozgryźć, ktoś gdzieś w pobliżu odchrząknął.

Moje oczy znowu się otworzyły i zobaczyłam uśmiechniętą Ericę stojącą w drzwiach. - Hej kochanie - powiedziała. - Co tu robisz?

Cofnęłam się trochę, zaskoczona, ponieważ nie usłyszałam, jak weszła.-Gdzie jest Stiles?- zażądałam stanowczo.

Erica wzruszyła ramionami i zrobiła krok do przodu. -Skąd mam wiedzieć?

- Przestań pieprzyć, Erica. Wiesz dokładnie, gdzie on jest. Kiedy go znajdę i dowiem się, że go skrzywdziłaś, przysięgam na Boga, że...

- Uspokój się - przerwała mi, chichocząc. - Ze Stilesem wszystko w porządku. Po prostu ma miłą pogawędkę z Derekiem. - Wzruszyła ramionami. - I pomyślałam, że może ty i ja też mogłybyśmy porozmawiać.

Potrząsnęłam głową. - Nie mam ci nic do powiedzenia i wątpię, żebyś ty miała coś do powiedzenia mnie.

Uśmiechnęła się ponownie i skrzyżowała ręce na piersi. - Ale mam dużo do powiedzenia Lydii. I ona też tam jest, prawda? Siedzi w swoim samochodzie i płacze. Biedna dziewczyna.

Uniosłam brwi i podeszłam do niej. – To ma być groźba?

Erica cmoknęła językiem. - Naprawdę myślisz, że powiedziałabym to otwarcie przy tobie, gdybym naprawdę chciała ją skrzywdzić? Daj spokój, kochanie, znasz mnie.

- Nie - splunęłam. - Znałam dziewczynę, którą byłaś, zanim zmieniłaś się w potwora. - Przyjrzałam się jej od stóp do głowy, po czym kontynuowałam - Zmieniłaś się, Erica. I to nie w dobry sposób.

Zrobiła sztuczną minę. - To naprawdę zraniło moje uczucia, Florence. - Jej głos był przesiąknięty sarkazmem, którego nie można przegapić. - Ale chcesz wiedzieć, co boli jeszcze bardziej? Bycie prześladowaną przez Lydie Martin, bo myśli, że złamałam ci serce.

Rozchyliłam usta, żeby coś powiedzieć, ale Erica podniosła rękę, żeby mnie powstrzymać, zanim zdążyłam zacząć.-Wiem wiem. próbowałaś zrobić coś dobrego, nie dając wszystkim kolejnego powodu, żeby mnie nękali. Ale może byłoby lepiej, gdybyś od razu nic nie mówiła.

DESIRE - Isaac Lahey ¹Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz