Nowe miasto, nowa szkoła, nowi ludzie - to właśnie w tym siedemnastoletni Nathan Williams dopatrywał się swojej szansy na rozpoczęcie nowego życia. Pragnął zapomnieć o przeszłości i przede wszystkim o wydarzeniach, które miały miejsce jakiś czas wcz...
Harper jako ostatnia weszła na salę gimnastyczną i mruknęła gardłowo, gdy przypadkiem jej wzrok odnalazł wśród innych uczniów Peyton. Nadal nie miała ochoty na rozmowy z kuzynką i dotychczas udawało jej się ją skutecznie unikać. Na wspólnych lekcjach siedziała z dala od niej, a podczas przerw zawsze zmierzała w przeciwnym kierunku, nawet jeśli przez to musiała nadłożyć trochę drogi.
– Cześć – rzuciła Peyton, ustawiając się w szeregu obok kuzynki. Harper spojrzała na nią z ukosa, ale nic nie powiedziała. – Możesz przestać zachowywać się, jak dziecko?
– Ja się zachowuję, jak dziecko? To ty jesteś rozwydrzonym bachorem, który zawsze musi dostać to, czego chce.
– W ramach rozgrzewki zagracie w zbijaka! – Scott rzucił uczniom piłkę, którą zwinnie przechwycił chłopak z drużyny koszykarskiej.
– Chodzi ci o Nathana? – zapytała Peyton, biegnąc za Harper, która na razie skupiała się na tym, żeby jak najdłużej unikać piłki. – Przepraszam za to, okay? Na imprezie trochę mnie poniosło.
– Ciebie zawsze „trochę ponosi" – powiedziała rozgoryczona Harper i w ostatniej chwili uchyliła się przed piłką, która uderzyła jakąś dziewczynę w plecy. – Przecież wiedziałaś, jak bardzo zależy mi na Nathanie.
– Mnie też na nim zależy – wyznała Peyton, swoimi słowami zatrzymując kuzynkę w połowie kroku. – Nie mogę przestać o nim myśleć, odkąd pierwszy raz pocałowałam go na tamtej imprezie.
– Czemu mi o tym wcześniej nie powiedziałaś?
– Co by to zmieniło? – Wzruszyła ramionami i uchyliła się przed piłką.
– Dałabym sobie z nim spokój. W przeciwieństwie do ciebie naprawdę zależało mi na naszej przyjaźni i jeśli powiedziałabyś, że czujesz coś do Nathana, to odpuściłabym. – Harper chwyciła w dłonie piłkę i odrzuciła ją gdzieś w bok. – A tak kolejny raz pokazałaś mi, jak głęboko w dupie masz naszą przyjaźń i że w ogóle nie obchodzą cię moje uczucia!
Nie mając ochoty na dalszą rozmowę z kuzynką, Harper przebiegła na drugą stronę boiska. Przez kilka kolejnych minut na zmianę to unikała piłki, to znów atakowała innych uczniów, w ten sposób wyładowując swoją frustrację. W pewnym momencie na jej drodze stanęła Peyton, a Harper kierowana jakąś dziwną i nieopisaną złością zamachnęła się i z całej siły rzuciła piłką w kuzynkę. Była pewna, że zrobi unik, ale ta najwidoczniej myślami była w zupełnie innym miejscu i oberwała piłką prosto w twarz.
– Oszalałaś?! – krzyknęła Peyton, łapiąc się za policzek.
– Mogłaś zrobić unik!
– Wszystko u was w porządku? – zapytał z oddali trener Scott.
– Tak! Zagapiłam się i oberwałam! – odpowiedziała mu Peyton, po czym spojrzała z mordem w oczach na kuzynkę. – Już? Wyżyłaś się?
– Faktycznie jakoś tak mi lepiej. – Harper uśmiechnęła się słodko i pobiegła przed siebie, odczuwając w tamtej chwili niezdrową satysfakcję za przywalenie kuzynce w twarz.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.