22

89 4 0
                                        

W słuchawce odezwał się Gavira.

- Hej mała, nie zapomnij założyć mojej koszulki - Powiedział flirciarsko. Byłam pewna, że chłopak w tym momencie puścił mi oczko.

- Po co? - Parsknęłam. - Wolę Pedriego - Zaczęłam się z nim przedrzeźniać. Mam nadzieję, że jednak 1:0 dla mnie.

- Nie proszę tylko nie z nim - Zaczął - Zlituj się - Zaczął błagalnie.

- Ziomuś luzuj majty założę twoją koszulkę pod warunkiem, że przestaniesz mną kontrolować.

- To załóż Pedriego. - Powiedział cwaniacko.

- Dobra okej, specjalnie dla ciebie, a teraz życzę ci wygranego meczu. - Wywróciłam oczami.
- Tylko się nie potknij o te swoje malutkie pierdolone nóżki - Warknęłam, ale brunet nie zdążył tego usłyszeć, bo się rozłączył.

Skip Time
- GOOL! - Krzyknęłam razem w blondynką, na widok piłki w bramce strzelonej przez Gaviego.

- Boże kocham!! - Wydarła się Flora kiedy zobaczyła  podchodzącego do trybun Pabla.

Brunet zrobił swoją Cieszynkę, a na koniec puścił całusa w moją stronę. Zbytnio się tym nie wzruszyłam, ale moja przyjaciółka jednak to przeciwieństwo. Przez całą połowę meczu mówiła mi o tym jak bardzo Gavi się we mnie kocha i moglibyśmy mieć dzieci itp. Nawet Pepi to potwierdził, że ona była największa fanką mojego shipu z Brunetem.

Barcelona wygrała 4:1 z Realem Madrytem więc mogliśmy świętować. Z blondynką szybko wróciliśmy do Mieszkania, by się ogarnąć. Postawiliśmy sobie czas 30 minut i pobiegliśmy do swoich pokoi.

Po wyznaczonym czasie zbiegliśmy na dół ubrane.
Ja byłam ubrana w białą w Różowa sukienkę na szelkach do połowy ud, natomiast Flora w białą (uznajmy). Ja założyłam jeszcze Białe szpilki i do tego wzięłam kopertówkę, a Blondynka czarne kozaki i czarną torebkę.

Wyszliśmy z domu zakluczając przy tym drzwi i skierowaliśmy się do samochodu.

Last time... | Pablo Gavi Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz