Nora
Drażniące światło nie było tym, co irytowało mnie najbardziej. Na pierwszym miejscu ustawiłabym nieustające dźwięki. Coraz głośniejsze. Coraz częstsze.
Słyszałam pikanie maszyn, strzępy rozmów i odgłosy zza okna. Chociaż nie mogłam być pewna, czy akurat tych sobie nie wymyśliłam. Może właśnie je chciałam słyszeć.
Porywisty wiatr poruszający liśćmi. W mojej głowie były w kolorach jesieni. Jej odcienie zaczęły rozlewać się przed moimi oczami. Nie było to nic konkretnego. Dalej śniłam, ale to jawiło się niczym przejaw spokoju.
Uchylenie powiek nadeszło nagle. Jednocześnie było powolne.
Mrugałam nieustannie starając się przyzwyczaić tęczówki do szpitalnych lamp. Rozpoznałam je, bo w końcu w te same patrzyłam przez całe wakacje.
Jęknęłam cicho, gdy odczułam suchość w ustach. Czułam się ospała, choć byłam pewna, że mój sen trwał o wiele dłużej niż krótka drzemka.
- Myszko? - cichy głosik rozległ się koło mojego ucha.
Chłodne palce zacisnęły się na mojej dłoni. To była mama. Rozpoznałabym ją wszędzie.
Chwila dezorientacji nie przesłoniła wyrzutów sumienia. W końcu to z mojej winy się tu znalazła. Byłam ciekawa, czy jest na mnie zła. Jak zareagowała, gdy dowiedziała się, że tu trafiłam?
Miałam pustki w pamięci i za nic nie mogłam sobie niczego przypomnieć. Leżąc tak nadal nie mogłam pojąć co doprowadziło mnie do tego miejsca.
Chciałam się odezwać, ale stanowiło to dużą trudność.
- Nic nie mów, słonko - szepnęła. - Wszystko jest w porządku. Jesteś bezpieczna.
Przecież nie czułam się bezpiecznie.
- Za moment zawołam lekarza. Jeszcze chwilka i będzie ci lepiej.
Była tak spokojna. Sprawiała, że wszelkie troski odchodziły w niepamięć. Dlaczego musiałam to tak bardzo zniszczyć?
Usłyszałam szmer zwiastujący ruch. Palcami złapałam mamę tak, by nie odsunęła się ani na krok. Uchyliłam powieki i w jej dłoni zobaczyłam pilot służący do wzywania doktora.
Chwile później pan Carlson postawił pierwsze kroki zaraz koło mojego łóżka. Był w tym samym nieśmiertelnym białym kitlu.
- Jak się czujemy? - spytał. Nie skierował tego pytania wprost do mnie.
- Przebudziła się.
- Tak - odparł przedłużając samogłoskę. - To bardzo dobrze. W zasadzie tylko na to czekaliśmy.
- Ile spałam? - Wcięłam się w rozmowę.
Językiem zwilżyłam suche usta.
- Trzy dni - odparła mama. - Ominęło cię Święto Dziękczynienia. Byłaś w... - ucięła nagle. Usłyszałam ciche łkanie. Otwierając oczy dojrzałam jedną łzę spływającą po jej policzku.
- Twoje wybudzenie oczywiście bardzo nam pomogło. - Zwrócił się do mnie, choć wzrok miał utkwiony w swojej teczce. Kartkując swoje notatki co chwila marszczył brwi, jakby dziwiły go słowa, które sam zapisał. - Musimy przeprowadzić pełną listę badań. Twój stan na obecną chwilę nie jest zadowalający, a wręcz...
Mama odchrząknęła nagle nie dając mu dokończyć. Przymknęłam powieki i odetchnęłam głęboko.
- Przyszło nam teraz zmierzyć się z konsekwencjami twojej decyzji, Noro - dokończył. - Wrócę do was za moment.
CZYTASZ
No more hope
RomanceŻycie siedemnastoletniej Nory Evander traci barwy, gdy ta dowiaduje się o swojej chorobie. Na rzecz leczenia musi zrezygnować z dawnego stylu życia, przez co nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Do tego dochodzi utrata przyjaciółki i proble...
