11-17 września - podsumowanie

43 6 5
                                        

Zacznę od mojego największego osiągnięcia w tym tygodniu, czyli tego, że pierwszy raz od kontuzji jestem w stanie skakać obunóż. Wiecie, takie zwykłe małe skoczki, jak się robi chociażby na rozgrzewce. Niestety wattpad nie pozwala na wrzucanie filmików, a szkoda, bo to dla mnie bardzo dużo znaczy i chętnie bym się tym podzieliła.

Byłam na ściance wspinaczkowej i pierwszy raz od kontuzji wspinałam się na tej części bez lin. Zrobiłam niewiele tras, wszystkie zdecydowanie poniżej moich umiejętności, ale i tak się cieszę, bo
- nie mogę robić rzeczy na maksimum moich możliwości, bo nie jestem w stanie wylądować w razie upadku z wysokości większej niż 30-40 cm, więc muszę mieć rezerwę siły.
- nie robiłam tego od roku, w trakcie którego przytyłam piętnaście kilogramów, więc to jak widzę swoje umiejętności może nie być reprezentatywne.
- to właśnie na jednej z tych tras z samymi materacami rozwaliłam sobie kostkę, więc mimo wszystko trochę się cykam. Co nie zmienia faktu, że to dla mnie trochę sprawa honorowa i czułabym się jak tchórz, gdybym tak po prostu odpuściła.
Żałuję tylko, że od tamtego roku pozmieniali trasy, więc nie mam i nie będę miała możliwości spróbować wejść na tamtą trasę, na której skręciłam tę kostkę, bo bardzo chciałbym się z tym zmierzyć.

Dwa razy biegałam, trochę poćwiczyłam.

Przerobiłam na konfiturę jabłka, a brzoskwinie na dżem.

Generalnie nie jest źle, ale już cieszę się na myśl, że już niedługo będę mieszkała sama. Najbardziej podoba mi się perspektywa, że wstaję, o której chcę, w sensie, że jak sobie postanowię, że następnego dnia wstanę o 6, to nie muszę się martwić, by nikomu nie wejść w drogę i nie zostać niepotrzebnie opierniczonym za bycie w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze, tylko po prostu wstaję.
Podobnie z posiłkami. Żadnego czajenia się na pustą kuchnię. Chcę zjeść śniadanie, to je jem, a nie czekam aż wkurzona matka pójdzie do pracy.
No i jeszcze możliwość rozmawiania przez telefon bez ścian mających uszy.

A wy szykujecie się do roku akademickiego, czy może jesteście już w wirze szkolnych zajęć?

Dziennik samodyscyplinyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz