Sportowe osiągnięcie tego tygodnia w mediach. By przejść po tej, nazwyjmy to, równoważni musiałam opanować wejście (płynne wstawanie z przysiadu gimnastycznego), przejście (chodziłam po linii od tygodnia zarówno na całych stopach, jak i na półpalcach) i zejście (płynne zejście do przysiadu gimnastycznego, to było chyba najgorsze) i pokonac strach, że jeśli cokolwiek się stanie, nie mam nawet możliwości zeskoczyć na ziemię (z tej wysokości nie ma szans bym bezpiecznie wylądowała).
Chodziłam po lini, wstawałam i kucałam od ponad tygodnia i wreszcie się udało.
CZYTASZ
Dziennik samodyscypliny
RandomMój dziennik, albo raczej tygodnik, o powrocie do formy, odchudzaniu i życiu.
