W tym tygodniu oddawałam krew, więc, jak możecie się domyślić, nie trzymałam diety. Znaczy jasne, starałam się jeść zdrowo, warzywa, owoce, produkty fermentowane i tak dalej, ale bez deficytu, bo pozbycie się pół litra krwi to wystarczające obciążenie dla organizmu, by nie dokładać mu jeszcze bardziej. Czekoladę (po oddaniu krwi dostaje się pudełko czekolad, w którym jest 9 tabliczek) zjadłam na razie jedną niecałą (z czego większość tuż po oddaniu krwi, bo przed jadłam tylko śniadanie, a po czymś takim warto sobie podnieść cukier).
Osiągnięciem tego tygodnia jest to, że jestem już w stanie skoczyć na obie nogi z wysokości tuż wyższej niż kolano i to bez ortezy. Filmik z tego dodaję w mediach. Odległość od aparatu i kąt jest fatalny, wiem o tym doskonale, ale nie bardzo miałam możliwość położenia telefonu gdzieś indziej.
CZYTASZ
Dziennik samodyscypliny
AcakMój dziennik, albo raczej tygodnik, o powrocie do formy, odchudzaniu i życiu.
