rozdział 3

8 3 0
                                        

Na dworze mocno wiało, Karmel już nie spał. Usiadł i zaczął się myć. W międzyczasie obudziła się jego przybrana mama.

-witaj Karmelku- powitała kociaka- jak się spało?

-dobrze- odpowiedział przerywając mycie-

-szkoda, że Klan Gwiazdy zesłał nam dzisiaj taką pogode- westchnęła-

-Klan Gwiazdy? Jest piąty Klan?- zapytał zdziwiony-

-wczoraj zapomniałam ci o nim powiedzieć. Klan Gwiazdy nie mieszka w lesie- zaczęła -

-nie?- zapytał-

- nie- odpowiedziała- w klanie gwiazdy żyją koty, które zmarły tutaj. Ale nie każdy kot po śmierci trafia do Klanu Gwiazdy-

-dlaczego?-

-bo źle koty, które na przykład zabiły swojego przywódcę trafiają do mrocznej puszczy-

Karmel spojrzał na nią przestraszony.

- Mie brzmi to dobrze!-

- Bo nie jest- odpowiedziała-

- nie chce tam trafić!-

- Żaden kot nie chce tam trafić -

Karmel spojrzał na Czarny Pysk.

-kiedy zostanę uczniem?- zapytał -

-już niedługo - uśmiechnęła się do Karmelka -

Zaczęło się już ściemniać. Karmel wyjrzał zza żłobka i podreptał do przywódcy. Karmelek wszedł przez tunel do legowiska przywódcy.

-H-halo?- zaczął -

Przywódca zaprosił kociaka kiwnięciem głowy .

-Coś nie tak Karmelku?- zapytał Brązowa Gwiazda-

-A kiedy zostaje uczniem?- zapytał od razu-

-Jak skończysz sześć księżyców - odpowiedział łagodnie-

-A ile mam?-

-dwa- odpowiedział brązowy kocur-

-jeszcze trzy!- parsknął- długo!-

-spokojnie wytrzymasz - dodał i machnięciem ogona odesłał kociaka do żłobka-

Karmel bardzo chciał być już uczniem, ale musiał by mieć już sześć księżyców żeby zostać nim.

-nie wytrzymam!- pomyślał-

Karmel wszedł do żłobka i zwinął się obok przybranej mamy.

-gdzie byłeś?- zapytała kotka-

-uh przywodcy- zaczął - chciałem się spytać kiedy zostanę uczniem -

-przeciez mówiłam ci, że jak skończysz sześć księżyców -

-wiem...-

Kotka polizała kociaka po głowie. I usiadła .

-Opowieszieć ci historię?- zapytała kociaka-

-Tak!-

-dobrze-

Kociak usiadł wygodnie i popatrzał na czarno-białą kotkę

-kiedyś żył sobie pewien samotnik- zaczęła - Nie miał imienia , lecz każdy na niego mówił, Potwór -

-dlaczego potwór?- zapytał zaciekawiony kociak-

-mówią, że był tak straszny i tak okropny, że każdy się go bał!-

Kociak przestraszył się i zjeżył sierść na plecach.

-chodził sobie po lesie. Mieszkał w norach po lisach, których zabijał!- dodała- to był ogromny umięśniony czarny kot, miał zielone oczy. Gdy tylko jakiś kot go spotkał od razu wiedział, że czekała go śmierć -

-ale dlaczego on zabijał?- zapytał lekko przerażony kociak-

-tego nikt nie wie.- odpowiedziała -

Kociak wygładził sierść i słuchał dalej.

-błąkał się po terytoriach klanów aż go nie złapano. Nie udało się mu uciec więc klan wygnał go z lasu. Zakazał wstępu do lasu, ale historia głosi, że jego dusza chodzi po lesie i straszy koty, które się zabłąkały!- dodała przerażającym głosem-

Karmelek pisnął ze strachu, ale po chwili się uspokoił .

-to prawda?- zapytał kotkę -

-kazdy mówi inaczej. Niektórzy mówią, że to opowieść dla kociaków, a niektórzy uważają, że ten kot naprawdę istniał i starszy koty w lesie- dodała i polizała kociaka po głowie- nie martw się. Tu jesteś bezpieczny .

Kociak spojrzał w niebo i zauważył księżyc na ciemnym jak odchłań niebie. Ziewnął i położył się do spania i natychmiast zasnął.

Porzucony | Tom 1Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz