Rozdział 7

11.4K 321 57
                                        

Lara:

Jak tylko Matteo i ten cały lekarz wyszli Gin rzuciła mi się na szyję
- kurwa laska, jaka akcja! Jak ja się srałam że ten kurwa zjebany zboczeniec coś Ci zrobi - słyszałam jak jej głos zaczyna się łamać
- ej cipo to nie Ty mialaś mnie pocieszać czasem? A tu wychodzi że ja zaraz będę Cię zbierać - zaśmiałam się lekko
- no kurwa wiesz że po śmierci rodziców mam tylko Ciebie, więc nie przeżyłabym jak coś by Ci się stało - no i rozryczała się. Usiadłyśmy razem na podłodze i po chwili ja też zaczęłam razem z nią płakać, to był przerażający i dziwny dzień
- a właśnie....jak Matteo tam się znalazł?- zapytałam podciągając nosem a ta spojrzała na mnie
- jak, jak? Zaraz po twojej wiadomości pognałam do tej jego siostry i kazałam jej wezwać  twojego rycerza bo nie podobała mi się ta akcja , on kurwa po minucie wjechał na parking kurwa na pełnej piździe i tylko powiedział "gdzie ona jest"- mówiąc to udawała głos Matteo - a ja pobiegłam z nim pod sale , no i ten normalnie jak w jakimś filmie jednym kopniakiem rozjebał drzwi ....no a resztę sama już znasz - opowiedziała trzymając cały czas rękę na sercu - kurwa idę po te wino i lody a Ty załóż w końcu te dresy. - dodała a po chwili leciała już na dół po zestaw ratunkowy, a ja w tym czasie się rozebrałam z tych ubrań, wyrzuciłam je do kosza i założyłam moją ukochaną bluzę, która jest na mnie zdecydowanie za duża. Po chwili Gin wleciała z całym sprzętem i od razu bez pierdolenia podała mi jedną butelkę wina , sobie wzięła drugą i puknęła w moją - no dupo, dzisiaj nie rozdrabniamy się na lampeczki, dawaj z gwinta.- i gdy tylko to powiedziała przechyliła butelkę, ja zrobiłam to samo i obie równo wypiłyśmy po pół butelki od razu.

Po dwóch godzinach oglądania bezsensownych seriali, obaleniu....a szczęśliwi nie liczą butelek i zjedzeniu dwóch kubłów lodów doznałam olśnienia
- ejjjj cipo, ale kurwa ze mnie debilka - walnełam się sama w głowę
- co jeszcze odjebałaś?- wybełkotała Gin, ona no cóż nie ma tak mocnej głowy do picia jak ja
- nie podziękowałam Matteo, no kurwa w końcu mnie uratował i w ogóle....a ja mu nie podziękowałam!- krzyknęłam spanikowana
- no to kurwa jedź do niego i mu podziękuj - powiedziała pod nosem
- nie mam pojęcia gdzie on mieszka - popukałam ją w czoło
- mam w moim telefoniku numer jego siostry, napisz że prosisz o numer Matteo i po sprawie -  cmokneła do mnie po czym zaczeła czkać, zaśmiałam się z niej a następnie zrobiłam jak powiedziała, po chwili przyszła odpowiedź z jego numerem więc doładowana płynem winnym na odwagę bez namysłu zadzwoniłam do Matteo w środku nocy.
- halo - usłyszałam jego zachrypnięty i boski głos
- Matteo - wyszeptałam do telefonu na co usłyszałam jakiś szelest
- Lara? Gdzie jesteś? Zaraz tam będę!- mówił szybko
- emmm no to znaczy ja jestem w domu...
- zaraz tam będę nic się nie bój - przerwał mi po czym się rozłączył....o kurwa! Co ja odjebałam teraz? Chciałam mu podziękować, a on tu będzie!! Jasna cholera! Już chciałam pytać Gin co robić ale ta zaczęła chrapać, noo czyli ją mam z głowy do samego rana, bo jak ona zaśnie po pijaku to żadne tornado ani tsunami jej nie obudzi.

Szybko pobiegłam do łazienki zobaczyć czy wyglądam jeszcze jak człowiek czy bardziej jak gówno, poprawiłam włosy, zbieglam następnie do kuchni żeby napić się wody a wtedy usłyszałam walenie do drzwi i już miałam je otworzyć ale one same się otworzyły, a już po chwili byłam w ramionach, ciepłych i boskich ramionach...w jego ramionach. Zaciągnęłam się jego zapachem a on wtedy odkleił się ode mnie....eeee a było już tak pięknie, spojrzał w moje oczy aż się zatraciłam w nich
- wszystko dobrze?- zapytał nagle tym swoim zachrypniętym głosem
- tttak- wyszeptałam, on wypuścił powietrze i się uśmiechnął tak cudownie że aż prawie padłam
- co się zatem stało że dzwoniłaś? - dopytał
- jjjja....jjjja zapomniałam Ci podziękować i chciałam to zrobić ale Ty po prostu przyjechałeś - powiedziałam niepewnie a on się zaśmiał
- bałem się że co się stało, domyślam się że mój numer zdobyłaś od Arii więc tym bardziej się wystraszyłem - powiedział spokojnie patrząc mi w oczy
- emmm to skoro już tu jesteś...to dziękuję za dzisiaj, za ratunek i wsparcie - powiedziałam trochę śmielej a on zbliżył swoją twarz do mojej
- nie darowałbym sobie gdyby coś Ci się stało - wyszeptał w moje usta, aż przeszły mnie dreszcze , a wtedy zaskoczył mnie jeszcze bardziej bo położył swoją dużą ale ciepłą dłoń na moim policzku , przymknęłam na chwilę oczy i naprawdę muszę przestać pić z Gin bo wino za bardzo dodaje mi odwagi
- zostaniesz?- wystrzeliłam nagle a jego oczy dosłownie zaświeciły! Takie radosne iskierki tam się pojawiły, że aż sama chciałam się cieszyć
- bardzo chętnie - odpowiedział i wtedy dotarło do mnie że nadal jesteśmy tak blisko siebie, poczułam jak znowu się rumienie na twarzy i jak to ja spuściłam głowę, ale on  chwycił mnie za podbródek i uniosł go w górę - nie chowaj ich przede mną, są cudowne - dodał , no a ja dobrze że jestem trzymana przez niego bo pierdalnełabym jak długa na ziemię, oczywiście jeszcze bardziej poczułam jak się czerwienie na co on od tak pocałował najpierw jeden mój czerwony policzek a następnie drugi. I jak ja mam racjonalnie myśleć?
- ttto może chodźmy do salonu, bo mój pokój jest zajęty - powiedziałam szybko
- zajęty?- zapytał przechylając uroczo głowę na bok
- Gin wypiła jak na nią za dużo i teraz chrapie w moim łóżku - zaśmiałam się na co on wybuchł śmiechem, uwielbiam ten jego śmiech.
- a zatem prowadź śliczna - oznajmił przepuszczając mnie szarmancko się kłaniając, na co ja znowu się zaśmiałam.
- zapraszam w moje skromne progi - pokazałam ręką wchodząc do niewielkiego ale uroczego salonu i wtedy mogłam go zobaczyć w całości - zaraz zaraz....Ty masz dres?- zapytałam zasłaniając usta dłonią
- a czasem mi się zdarza - usiadł wygonie na kanapie i poklepał miejsce obok siebie
- myślałam że śpisz nawet w garniturze - zaśmiałam się siadając obok niego
- wolę spać nago - powiedział bez ogródek czym mnie zaskoczył i patrzył przy tym wyzywająco mi w oczy. Przysunął się do mnie blisko, tak że stykaliśmy się udami i w tym miejscu poczułam fale gorąca która przechodzi i nie wiem dlaczego ale spojrzałam na jego usta, on w tym momencie oblizał swoje usta i błagam niech mnie ktoś uratuję!- Lara...- zaczął niepewnie
- tttak?- zająkałam się
- a kurwa pieprzyć wszystko - powiedział bardziej sam do siebie a po chwili poczułam jego miękkie i gorące usta  na swoich....jasna cholera!

Tadam, coś na piątkowy dzionek specjalnie dla Was moje wattpadziątka 🥰 🤩 😍 🤩 jak się podoba? 🥰😍🤩

Obsesja Gangstera Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz