Rozdział 23

8.1K 228 22
                                        

Lara:

Gdy zeszłam do piwnicy z Sergio, rodzice byli przywiązani rękoma do stołu a Gin krążyła wokół nich z tym swoim bejsbolem jak rasowy psychopata, szczerze to czasem się jej boje szczególnie gdy ma swoją broń w ręku.
- nooo to porozmawiamy sobie ładnie czy mam zacząć od oczywiście dla mnie przyjemniej części czyli mój bejsbol z Wami porozmawia?- zapytała uderzając bejsbolem o stół
- Gin zawsze wiedziałam że Twoi rodzice powinni wysłać Cię do jakiegoś zakładu zamkniętego....ale wykonczylas ich bo jak wiemy nie żyją- odezwała się niczym nie wruszona matka na co Gin tylko się zaśmiała
- moi rodzice byli chociaż normalni...nie to co Wy....ale my tu pitu pitu a ja czekam na odpowiedź - powiedziała twardo a my z Sergio usiedliśmy na krzesłach pod drzwiami
- jak to możliwe że żyjesz?- zapytał ojciec obserwując nas
- a o kogo pytasz ? O Sergio czy o mnie?- zapytałam z przekąsem
- nie bądź ironiczna smarkulo - Warknął na mnie na co Gin zajebała mu w dłoń z bejsbola, ojciec zawył z bólu a matka się szarpała
- ironiczna to zaraz ja mogę być z moim bejsbolem- zaśmiała się Gin- odpowiadać jak Was pytają - dodała patrząc im w oczy
- a co niby takiego chcecie Wiedzieć?- wydarła się matka
- prawdy - tym razem odezwał się twardo Sergio, a wtedy Gin pomachała im bejsbolem przed oczami
- ostrzegam to jest wykrywacz kłamstw - oznajmiła z uśmiechem
- niech ktoś weźmie te wariatkę!- krzyknął ojciec a wtedy Gin uderzyła w jego rękę kilka razy, było słychać trzask łamanych kości a on wył dalej z bólu
- dosyć!....to że oboje żyjecie to jakaś kpina!- zaczęła matka - Ty nie powinieneś żyć, a poza tym nie byłeś naszym biologicznym dzieckiem - zaśmiała się dziwnie to mówiąc - a Ty...- teraz kiwnęła głową na mnie - Ty zruinowałaś mi życie, moją figurę, moją młodość i karierę...przez Ciebie nasi znajomi zamiast patrzeć na nas patrzyli na te słodką i idealną naszą córkę.... rzygać mi się chciało od tego ...ty jesteś nikim! A ta kurwa wzięła jebany milion za Twoją głowę i jak widzę jeszcze się nie wywiązała z zadania! Jak zobaczyliśmy z ojcem tego Marchetti obok Ciebie wiedzieliśmy że to okazja do przekazania znajomym jak to się stoczyłaś wchodząc w układy z mafią a oni Cię zabili!...i po sprawie, ale nieeeee wy o dziwo wciąż żyjecie- krzyczała jak jakaś psycholka a mi z każdym jej słowem robiło się coraz to trudniej, bo pokazali jak od początku nas nie kochali, tylko nienawidzili. Sergio chwycił mnie za rękę po czym spojrzał z uśmiechem
- Gin czy jak zostawimy ich Tobie to poradzisz sobie?- zapytał Sergio
- też pytanie - zaśmiała się a ja podeszłam do niej i ją ucałował w policzek
- ej ale kiedy Ty ich tu sprowadziłaś jak jechałaś z nami?- zapytałam nagle
- kochana jest XXI wiek , napisałam do Michaela żeby dał cynk ochronie żeby i jak my wracaliśmy oni ich sprowadzali tutaj- wyszczerzyła swoje zęby a po chwili cała nasza trójka się śmiała - mogę być.... nie delikatna?- zapytała nagle
- to ja chyba jednak zostanę i popatrzę - podszedł do nas Sergio i objął nas ramieniem
- w końcu ja i mój bejsbol damy się ponieść wyobraźni!- krzyknęła uradowana Gin a ja tylko pokrecilam głową z bezradności na te kobietę
- to wy się tutaj....bawcie,a ja muszę iść zobaczyć co muszę zrobić za Matteo - powiedziałam do nich i każdemu dałam buziaka w policzek
- mafijna kurwa!- krzyknęła matka a po chwili Gin podeszła do niej i z pięści przyłożyła jej w nos gdzie od razu polała się krew, ja szybko wyszłam i poszłam na górę do biura   Matteo, ułożyłam szybko dokumenty które były porozrzucane.

Po jakiejś godzinie usłyszałam ciche pukanie i gdy zawołałam że można wejść w drzwiach pojawiła się Selena z uśmiechem
- pomogę Ci kochana - podeszła i usiadła obok mnie na co uśmiechnęłam się do niej z wdzięcznością
- dziękuję Selena, to co przejrzałam to nawet rozumiem z tymi dostawami mniej więcej co i jak ale to- pokazałam na jedną kupne dokumentów - tutaj kompletnie nie mam pojęcia jak zabrać się za temat dłużników - opowiedziałam
- to może ja tym się zajmę a Ty dokończ te z dostawami- stwierdziła i już po chwili obie siedzieliśmy zakopane po uszy w dokumentach. Po podpisaniu chyba z miliona dokumentów, obie stwierdziliśmy że pora iść odpocząć. Dziwnie było mi spać samej w sypialni Matteo, ale jakoś mi się to udało....i niestety kolejne trzy dni były takie same, wstawałam z samego rana, części ludziom wyznaczyłam zadania z pomocą Seleny a później biuro i papiery. Więc dzisiejszego dnia miałam tego dosyć i pojechałam do Matteo, musiałam go poczuć, zobaczyć... z każdą chwilą czuję się coraz to bardziej samotna bez niego.

Wzięłam ze sobą dwóch ochroniarzy i pojechaliśmy prosto do kliniki, gdy tylko weszłam do jego sali od razu podeszłam do łóżka i chwyciłam jego dłoń a następnie złożyłam pocałunek na jego ustach....jak ją za nimi tęsknię!
Opowiedziałam wszystko Matteo co się wydarzyło, mając nadzieję że gdzieś jednak mnie słyszy i szczerze trochę mi to pomogło, jednak gdy przerwał nam ten telefon że ktoś zajebał cały kontener dostawy....ughhh zero spokoju, dlatego szybko chciałam to załatwić i zeszłam z ochroną na dół...jednak cóż....nie mogło być przecież za łatwo,  na dole przy aucie otoczyli nas nagle jacyś ludzie z bronią a po chwili pokazała się siostra Sergio... rewelacja
- wejdziesz po dobroci czy mam wysadzić ten szpital z tym Twoim Matteo - pomachała nam jakimś urządzeniem w ręku , ja spojrzałam na ochronę która kiwała mi przecząco głową, no ale co oni we dwójkę zrobią przeciwko pięciu jej ludziom z tą psychopatką na czele i bombom w klinice? Przerażona wsiadłam do tego samochodu na tylnie siedzenie i zastanawiałam się co dalej, siostra Sergio usiadła z przodu za kierownicą a obok mnie jakiś jej człowiek i ruszyliśmy z piskiem opon. Starałam się na początku nie odzywać żeby jej nie wkurzyć ale po krótkiej chwili usłyszałam jak przeklina pod nosem a my jechaliśmy szybkiej, odwróciłam się szybko i zobaczyłam przez tylnią szybę jak jedzie za nami Sergio więc muszę coś wymyśleć!
- nasz brat za nami jedzie - odezwałam sie pewnym głosem chociaż w środku cała się trzęsłam ze strachu
- nie nasz a mój - odpowiedziała zła
- jakoś to ze mna teraz spędza czas, a o Tobie nic nie wspomina - dodałam na co ta znowu zaczęła klnąc pod nosem....hmmm czyli to ją boli?
- wiesz jednak to mnie znal dłużej jak Ciebie i mieliśmy takie prawdziwe relacje brat siostra i ....
- ZAMKNIJ SIE TY MAŁA SUKOOOO!-  Wydarła się na całe gardło przerywając mi a ja zauważyłam jak to urządzenie co miała w ręce położyła na przednim siedzeniu....ok raz się żyje, przypomniałam sobie słowa Gin "wał po jajcach az zegnie się w pół" więc nie czekając na nic z całej siły walnełam ochroniarza w jajca sięgnęłam po to urządzenie i wyskoczyłam dosłownie z auta. Co za kurewski ból rozszedł się przez całe moje ciało gdy kulałam się kawałek! Moja głupota nie zna granic ale cóż zasilana pewnie adrenaliną wstałam i zaczęłam biec w stronę nadjeżdżającego auta które zatrzymało się dosłownie tuż przede mną a po sekundzie wyskoczył do mnie Sergio , ja czułam się otumaniona przez chwilę ale on pociągnął mnie za sobą a przed nami stanęły dodatkowe auta, tym razem nasza ochrona
- to nie koniec suko! Dorwę Cię w końcu a wtedy nikt Ci już nie pomoże!- krzyknęła do mnie po czym odjechała, a mnie ogarnęła ciemność...

No i dzień dobry moje kochane wattpadziątka 🥰 🤩 😍 mamy kolejny rozdział który mam nadzieję że się podobał?

Obsesja Gangstera Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz