Matteo:
- a kurwa pieprzyć wszystko- wyszeptałem bardziej sam do siebie i wpilem się w jej perfekcyjne, gorące i miękkie usta! Ja pierdole, tego doznania nie da się od tak opisać, to jest kurwa spełnienie moich marzeń, moich jebanych snów, mojej pierdolonej obsesji! A co było jeszcze piękniejsze....a to że Lara oddała pocałunek! Kurwa resztkami sił powstrzymuje się aby nie rzucić się całkowicie na nią. Położyłem obie swoje dłonie na jej policzkach i pogłębiłem ten pocałunek na co Lara zajeczała w moje usta, kurwa sam diabeł mnie karze za wszystkie moje grzechy , bo nie wiem ile tak uciagne. Chce więcej, mocniej, chce ją kurwa całą! Nagle jej delikatne dłonie poczułem na mojej klacie i odsunęła się na niewielką odległość....kurwa za szybko działam! Zjebalem, ona dzisiaj przeszła jebane piekło a ja rzucam się na jej boskie usta , debil, idiota, kretyn!
Podłożyłem swoje czoło na jej i ciężko razem oddychaliśmy, spojrzałem przepraszająco w jej oczy
- Lara...przepraszam... nie powinienem- chciałem jakoś to teraz naprawić, żeby nie czuła się źle a ona uśmiechnęła się nieśmiało a następnie przytuliła
- nic nie szkodzi Matteo - wyszeptała a po chwili ziewneła
- chyba powinien już jechać - oczywiście to było kłamstwo bo wiadomo że kurwa najchętniej zostałbym z nią nawet tutaj na zawsze!
- zostań proszę jeszcze chwilę -taaaaaak! Kurwa taaaak! powiedziała cicho, chyba zaczyna zasypiać, dlatego zacząłem ją delikatnie głaskać po plecach i jej włosach na co tak kurewsko pociągająco zamruczała!
- dla Ciebie śliczna będę zawsze kiedy tylko chcesz - wyszeptałem jej do ucha
- mmmm obyś nie kłamał - odpowiedziała a już po chwili poczułem jak jej głowa robi się cięższa, a oddech stał się równy , zasnęła i szczerze nie mam ochoty ruszać się teraz z tego raju! Ułożyłem nas wygodniej na kanapie i sięgnąłem po koc który był na oparciu, przykryłem Larę a sam zaciągnąłem się jej zapachem - nawet nie masz pojęcia ile razy chciałem tak zasnąć moja obsesjo - wyszeptałem w jej włosy i sam oparłem wygodnie głowę.
Zaczęły budzić mnie promienie słońca które bezlitośnie raziły już moje oczy, niechętnie podniosłem powieki i wtedy dotarło do mnie że po pierwsze, spałem całą noc z Larą, po drugie spojrzałem na zegarek i jest kurwa prawie 10 , no nigdy tyle nie spałem, a po trzecie nie pamiętam kiedy tak zajebiście się wyspałem. Postanowiłem nie budzić Lary a tym samym nie psuć tej zajebistej chwili, patrzyłem cały czas na ten śpiący ideał a po chwili usłyszałem hałasy z góry, oho tornado zaraz nadciągnie
- kurwa nigdy więcej z nią nie chleje- usłyszałem jak mówi do siebie - zaraz mi głowę rozpierdoli - dodała i gdy weszła do salonu to stała przez chwilę z otwartą buzią - kurwa jeszcze jestem najebana! Bo mam omamy - stwierdziła chwytając się za głowę a ja pokazałem jej gestem ręki że ma być cicho- czyli to nie alkoholowe omamy? Ja pierdole co myśmy tu wczoraj odjebały?- zapytała ciszej po czym cicho udała się do kuchni, a ja tym samym znowu mogłem delektować się moją boginią . Ale kurwa los dzisiaj chcę inaczej bo po chwili ktoś napierdalał w drzwi, no zaraz zajebie tego kogoś - już już, pali się czy kurwa jaki chuj?- powiedziała głośno Gin a Lara zaczęła powoli się wiercić
- mmmm nadal śnie?- usłyszałem jej boski cichy głos na co pogladskałem ją po policzku
- myślę że nie bo w innym razie oboje byśmy śnili, śliczna - odpowiedziałem jej a wtedy na korytarzu zrobiło się jakieś zmieszanie
- no Państwa też jakże bosko jest widzieć - usłyszałem ironiczny głos Gin
- nie udawaj takiej miłej, gdzie jest Lara - powiedział jakiś damski głos
- uprzejma Pani jak zawsze - odpowiedziała jej a po chwili weszli do salonu jej rodzice, ich już od początku nie trawiłem, zmuszali moją Larę do studiów których nie chce, dla nich liczyła się opinią publiczną i prestiż, bo oni to dwójka najlepszych architektów którzy mają najlepszą firme w całych Włoszech. I chuja mnie obchodzi kim są i ile kasy mają , mnie interesuje tylko to jak źle zawsze traktują Larę
- no pięknie młoda damo - gdy Lara to usłyszała to podniosła się szybko do siadu i patrzyła na nich - co Ty robisz o tej godzinie w domu? Powinnaś być na uczelni!- powiedziała ostro jej matka a we mnie zaczęło się gotować - w dodatku z jakimś obcym facetem? Panu już dziękujemy - dodała i chciała mnie wygonić, hahaha po moim kurwa trupie - chwyciłem Larę za rękę żeby poczuła moje wsparcie, spojrzała na mnie smutno i przepraszająco, oooo nie pozwolę aby oni zjebali jej dzień
- co Was sprowadza o tej godzinie w nasze skromne progi?- zapytała Lara wracając wzrokiem na rodziców ale nie zabrała swojej ręki
- jak to co! Czy Ty w ogóle dziecko żyjesz? Travis zaginął, a przecież byliście blisko razem - powiedział nagle jej ojciec na co Lara zaśmiała się
- ja i ten debil?- zapytała zszokowana
- wyrażaj się Laro!- wtrąciła się jej matka - i oczywiście że tak, tydzień temu był z rodzicami u nas na obiedzie i mówił że jesteście razem - oznajmiła zakładając ręce na piersi na co Lara zaśmiała się jeszcze głośniej
- ma idiota bujną wyobraźnie...ale już Wam tłumacz ja i ten ruchacz wszystkiego co się rusza nigdy nie byliśmy, nie jesteśmy i nie będziemy razem!- powiedziała ostro do rodziców i widziałem po ich minach że nie byli tą odpowiedzią zadowoleni
- przestań kłamać, mając chłopaczka na boku nie oznacza że nie masz takiego faceta jak Travis - oznajmiła jej matka już wkurwiona a ja zaraz osobiście ich zajebie
- no tak lepiej wieżyc temu parszywemu idiocie jak własnej córce - odpowiedziała im wstając z kanapy więc również to zrobiłem i stanąłem obok niej
- jak Ty w ogóle jesteś ubrana przy tym chłopaku? Jak jakaś dziwka - powiedziała mierząc Larę od góry do dołu jej matka
- to bluza Waszego zmarłego syna Sergio, pamiętacie go w ogóle jeszcze? Bo ja tak- wysyczała przez zęby
- jak śmiesz ty mała niewdzięczna....
- dosyć kurwa tego!- warknąłem na nich głośno i stanąłem przed Larą
- a Ty niby kim jesteś chłopczyku że masz czelność tak do nas mówić - zapytał mnie jej ojciec
- jestem Matteo Marchetti i nie macie prawa tak mówić do Lary - wycedzilem przez zęby i widziałem jak muszą wiedzieć kim jestem, bo szok był wymalowany na ich buźkach
- niemożliwe - wyszeptała jej matka
- a jednak a teraz żegnam Państwa i zapraszamy w innym terminie - powiedziałem twardo
- jeszcze sobie porozmawiamy moja droga - dodała jej matka i gdy tylko wyszli Lara usiadła ciężko na kanapie
- jesteś moim bohaterem Matteo - powiedziała z uśmiechem
- już go kurwa lubię za to w jak piękny sposób pozbył się Twoich starych - powiedziała Gin i poszła na górę.
Usiadłem obok Lary i spojrzałem jej w oczy czując znowu niepohamowaną ochotę na jej usta
- spaliśmy tutaj razem całą noc?- zapytała nagle rumiana już na policzkach
- tak....i to była najlepsza noc mojego życia - powiedziałem a ona spojrzała na mnie zszokowana
- z pijaną wariatką która dzwoni do Ciebie w nocy - zaśmiała się
- nie jesteś ani wariatką, ani nie byłaś aż tak pijana- mówiłem z przekonaniem - a poza tym Ty możesz dzwonić o każdej porze dnia i nocy, a ja zawsze przyjadę - dodałem na co ona wciągnęła powietrza
- emmm zjesz z nami śniadanie?- zmieniła szybko temat uciekając wzrokiem od mojego , więc chwyciłem jej podbródek w swoje palce i podniosłem jej głowę tak by spojrzała na mnie
- Z czystą przyjemnością, ale pod warunkiem że Ty zjesz ze mną dzisiaj kolację...
No i udało mi się coś w sobotę dodać 😍🤩🤩😍 jak się podoba?😁😁
CZYTASZ
Obsesja Gangstera
RomanceTylko jeden, jedyny raz widział jej oczy, a to spowodowało że to właśnie ona stała się jego obsesją, marzeniem, snem....Czy bezlitosny, brutalny i niebezpieczny Capo może kochać? Czy on może być pokochany?
