XVIII

148 3 1
                                        

Kartony piętrzyły się w salonie, a ja stałam pośrodku całego bałaganu, próbując ogarnąć myślami ogrom zmian, które nas czekały. Po tylu miesiącach wspólnego życia w domu Billa i Toma, w końcu nadszedł czas na naszą własną przestrzeń. Było w tym coś ekscytującego, ale i lekko przerażającego.

— Naprawdę mamy aż tyle rzeczy? — mruknęłam, przewracając oczami, gdy kolejny karton został ustawiony przy drzwiach.

— Właściwie to większość to twoje rzeczy, księżniczko — Bill zaśmiał się, podchodząc do mnie i obejmując mnie od tyłu.

— Nieprawda! — oburzyłam się, choć wiedziałam, że ma rację.

— Spójrz tylko — wskazał na stos ubrań, kosmetyków i książek, które zajmowały ponad połowę salonu. — A to dopiero początek.

Westchnęłam, opierając się o jego tors.

— Ale warto, prawda? — zapytałam cicho, unosząc głowę, by spojrzeć mu w oczy.

— Oczywiście. To będzie nasze miejsce. Tylko nasze.

Uśmiechnęłam się, czując przyjemne ciepło rozlewające się po ciele.

Tom, który kręcił się w pobliżu, oparł się o framugę drzwi i westchnął teatralnie.

— Niby się cieszę, że w końcu będę miał spokój, ale przyznam, że będzie tu dziwnie bez was.

Spojrzeliśmy na niego z Billem. Przez te wszystkie miesiące nauczyliśmy się funkcjonować we troje, a choć było w tym mnóstwo chaosu, to była też pewna magia.

— Będziesz wpadał tak często, że nawet nie zauważysz naszej nieobecności — powiedziałam, podchodząc i przytulając go na pożegnanie.

— Obyś miała rację — mruknął, ściskając mnie mocno.

Bill również przytulił się do brata, a potem Tom pomógł nam załadować resztę rzeczy do samochodu. Kiedy w końcu ruszyliśmy w stronę nowego domu, poczułam, jak ekscytacja miesza się z lekkim

***

Nasz nowy dom był mniejszy od tego, którego dzieliliśmy z Tomem, ale miał w sobie coś, co od razu sprawiło, że czuliśmy się w nim dobrze. Duże okna wpuszczały mnóstwo światła, a salon z kominkiem był idealnym miejscem na wspólne wieczory.

— Jak się czujesz? — zapytał Bill, obejmując mnie w progu.

— Jakbyśmy zaczynali nowy rozdział — odpowiedziałam, patrząc na puste wnętrze, które już wkrótce miało stać się naszym domem.

Bill uśmiechnął się i pocałował mnie lekko w czoło.

— To co, rozpakowujemy się, czy testujemy nową kanapę?

Zaśmiałam się, ale wiedziałam, co sugeruje.

— Najpierw wypadałoby chociaż trochę się rozpakować.

Bill przewrócił oczami, ale posłusznie chwycił jeden z kartonów.

***

Mijały dni, a my powoli oswajaliśmy się z nową przestrzenią. Coś jednak wydawało się niepełne. Wspominałam kiedyś Billowi, że chciałabym mieć kota, a on obiecał, że kiedy się przeprowadzimy, poszukamy idealnego towarzysza.

Pewnego popołudnia, siedząc na tarasie, przeglądałam ogłoszenia o adopcji. Nagle moje serce przyspieszyło.

— Bill! — zawołałam, a on zjawił się obok mnie w kilka sekund.

— Co się stało?

— Patrz. — Pokazałam mu zdjęcie czarno-białego kotka z hipnotyzującymi zielonymi oczami.

— No nieźle... Ma coś w sobie — przyznał, wpatrując się w ekran.

— Jest w schronisku jakieś pół godziny stąd. Możemy tam pojechać?

— Teraz? — Uniósł brwi, ale gdy zobaczył moją minę, westchnął z uśmiechem. — No dobrze, jedźmy.

Miłość od pierwszego wejrzenia

W schronisku przywitała nas młoda wolontariuszka, która zaprowadziła nas do małego boksu, gdzie siedział nasz wybraniec. Był jeszcze malutki, ale w jego spojrzeniu było coś niezwykle inteligentnego i zadziornego.

— To wasz typ? — zapytała dziewczyna, patrząc na nas z uśmiechem.

— Bez dwóch zdań — powiedział Bill, który już klęczał przy klatce, wyciągając rękę do kociaka.

Nie minęło kilka sekund, a maluch podszedł do niego i otarł się pyszczkiem o jego dłoń.

— Chyba właśnie zostaliśmy wybrani — szepnęłam, patrząc na Billa, który miał w oczach błysk.

Formalności załatwiliśmy błyskawicznie, a kiedy wracaliśmy do domu, kotek spał zwinięty w kłębek na moich kolanach.

— Masz już dla niego imię? — zapytałam, głaszcząc miękkie futerko.

Bill zamyślił się na chwilę.

— A może... Shadow?

Spojrzałam na kociaka, który przeciągnął się leniwie, po czym wtulił się jeszcze bardziej w moje ręce.

— Shadow... Podoba mi się.

Nowy dom, nowa rodzina

Pierwsza noc Shadowa w naszym domu była pełna śmiechu i chaosu. Maluch biegał wszędzie, próbując wspinać się na meble, a Bill co chwilę musiał go zdejmować z miejsc, w które nie powinien się dostać.

— Myślę, że mamy w domu małego terrorystę — mruknął, patrząc, jak kotek próbuje wskoczyć na blat.

— Ale takiego, którego kochamy już całym sercem — powiedziałam, biorąc Shadowa na ręce.

Gdy w końcu usiedliśmy na kanapie, a kotek wtulił się między nas, poczułam, że wszystko jest na swoim miejscu.

— To był dobry wybór, prawda? — zapytałam, spoglądając na Billa.

— Najlepszy — odpowiedział, całując mnie w czoło.

Tego wieczoru, siedząc razem w naszym nowym domu, z nowym członkiem rodziny, poczułam, że zaczynamy coś wyjątkowego. Nowy początek, nowa przestrzeń, nowa miłość. I wiedziałam, że przed nami jeszcze wiele pięknych chwil.

***
przepraszam ze tak dlugo nie bylo rozdzialu ale kompletnie nie mialam weny 😭

All mine- Bill kaulitzOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz